Zanurkuj razem z fokamiRyszard Żabiński
2008-12-22 23:33:14, aktualizacja: 2008-12-22 23:33:14
Lepiej mieć mniej zwierząt, ale za to w warunkach, które jak najbardziej przypominają ich naturalne środowisko. Dzięki temu one czują się lepiej, a my mamy co oglądać. Piszemy o przyszłości wrocławskiego zoo.
Podróż po Afryce rozpoczynamy od raf koralowych Morza Czerwonego. Potem przez basen z hipopotamami (pod wodą porusza się z wielką gracją) docieramy do części zamieszkanej przez ryby ze słodkowodnych jezior Malawi i Tanganika. Dalej ścieżka poprowadzi nas w głębiny Kanału Mozambickiego, gdzie pływają rekiny, płaszczki i inne duże ryby. Będziemy je podziwiać z podwodnego, przezroczystego, akrylowego tunelu.
Wszystkie te cuda zobaczymy w pierwszym w Polsce afrykarium, które zostanie zbudowane we wrocławskim ogrodzie zoologicznym.
- Afrykarium to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie, nikt jeszcze czegoś takiego nie budował - mówi Radosław Ratajszczak, dyrektor zoo. - Samo wykonanie projektu zajmie około roku. Musimy więc na tę inwestycję poczekać co najmniej kilka lat. Afrykarium jest krokiem w przyszłość dla zoo. Nie chodzi tu jednak o nowatorskie rozwiązania architektoniczne. Liczy się pomysł, który polega na oglądaniu zwierząt w takim środowisku, z którego pochodzą.
Zdaniem Ratajszczaka, czasy, w których zwiedzający patrzyli na znudzone zwierzęta, ziewające w pustych i za ciasnych klatkach już minęły. Teraz trzeba pokazywać starannie dobrane okazy w środowisku zbliżonym do ich naturalnego. Niektóre zmiany w tym kierunku zauważymy już w przyszłym roku - będzie można zajrzeć do miejsca, gdzie przeniosą się wszyscy przedstawiciele fauny Madagaskaru - na tej wyspie żyje wiele unikalnych gatunków, których nie spotkamy w żadnym innym miejscu na ziemi. Również zwierzęta pustynne zmienią swój dom, pojawi się też pawilon, w którym przyjrzymy się życiu nocnemu niektórych gatunków oraz fokarium - to ostatnie już na wiosnę przyszłego roku.
Fokarium stanie w tym samym miejscu, gdzie znajduje się dotychczasowy basen dla fok. Basen zostanie znacznie pogłębiony i powiększony, a jego przednią ścianę zastąpi gruba szyba. Zwiedzający będą schodzić w dół, a schodki mają być ustawione amfiteatralnie, tak, aby umożliwić obserwację z wielu miejsc tego, co dzieje się w fokarium. Budowa basenu już trwa - na czas robót jedyna we wrocławskim zoo foka została przeniesiona do basenu sąsiadującego z basenem hipopotamów.
- Ogród zoologiczny XXI wieku musi realizować takie cele: ochrona ginących gatunków, dydaktyka i badania naukowe - wylicza Radosław Ratajszczak. - Ogrody, które nie spełniają tych funkcji, nie mają dziś racji bytu.
Szefowie ogrodów XXI wieku muszą też myśleć o pieniądzach. Wrocławski ogród, podobnie jak inne w Polsce i na świecie, jest dotowany. Ale musi też zarabiać na sprzedaży biletów. Niewykluczone więc, że ich ceny niedługo wzrosną. I nie powinno to dziwić.
Teraz osoba dorosła przy wejściu do wrocławskiego ogrodu płaci 12 złotych, a dziecko 6 złotych. W prywatnych terrariach czy w safari w Polsce, gdzie zwierząt jest nieporównanie mniej, bilety kosztują: dla dorosłych 22-25 złotych, a dla dzieci - 16-20 złotych. Żeby jednak ludzie zaakceptowali wyższe ceny, muszą mieć ciekawą i stale uatrakcyjnianą ofertę.
Dlatego dla rozrywki zwiedzających, rozrywkę trzeba zapewniać także zwierzętom. Już teraz ogromną popularnością cieszy się wybieg pawianów, które żyją w dużej grupie, wspinają się na skały i drzewa, ścigają, walczą i wspólnie bawią. Jest co oglądać.
Więcej będzie się więc działo na wybiegach innych zwierząt. Oczywiście bez przesady - zmuszanie słonia, aby, niczym w cyrku, stanął na tylnych nogach to dla niego tylko i wyłącznie stres. Co innego natomiast np. schować marchewkę głęboko w pniu drzewa i patrzeć z jak niezwykłą zręcznością ten kolos dobiera się do pokarmu. Podobnie, stanie nad basenem z brudną wodą i wypatrywanie, gdzie foka wynurzy na chwilę łeb, nie ma większego sensu - szybko się nudzi.
To się zmieni, gdy powstanie fokarium - we wrocławskim zoo będzie można podglądać np. karmienie zwierząt.
- Pielęgniarz, który się nimi zajmie, będzie też opowiadać zwiedzającym o ich zwyczajach - dodaje Ratajszczak.

Dziś stoimy nad basenem z mętną wodą, czekając aż foka wynurzy z niej łeb. Za kilka lat będziemy podglądać, jak baraszkuje pod powierzchnią (© Wizualizacja inwestora)
http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html