Dyrektor zoo uwalnia zwierzętaKarolina Łagowska 2008-07-11, ostatnia aktualizacja 2008-07-11 10:21
Wrocławski ogród zoologiczny jest dziś wielkim placem budowy. Przebudowywane i remontowane są stare stanowiska dla zwierząt. Powstają też zupełnie nowe. Większość dróg i dróżek została pięknie wyrównana. Budowane i remontowane są wybiegi, drogi i budynki. Znikają kraty. Większość zwierząt niedługo wyjdzie z klatek, będą żyć jak w naturze. To wszystko robota dyrektora Radosława Ratajszczaka. Dyrektorem ogrodu jest od półtora roku. Zaraz po objęciu stanowiska zapowiedział wielkie zmiany. I słowa dotrzymuje. Planował, by dzikie zwierzęta przenieść z klatek w teren jak najbardziej bliski ich naturalnemu środowisku. Likwiduje setki metrów kwadratowych siatek.
- Zamiast nich będą ogrodzenia elektryczne, szyby i fosy. Od lat działa to na Zachodzie, więc i u nas się sprawdzi - mówi szef zoo.
Na wolność wyszły już lemury wari i katta. Wcześniej żyły zamknięte w klatkach. Teraz cztery wari - rodzice i dwójka młodych - mają do dyspozycji drewnianą chatkę, wybieg i drzewa. Od zwiedzających oddzielone są niewysokim płotkiem i elektrycznym pastuchem. - To wystarczy, nigdzie nie pójdą - mówi dyrektor.
Zza krat wyszły też gibony. Mają luksusowe warunki, nowy drewniany dom połączony linowym mostem z drzewami na wyspie. - Boją się wody, więc jest ona dla nich naturalnym ogrodzeniem. Na wyspie mogą żyć podobnie jak w naturze - wyjaśnia Ratajszczak.
Niestety, na razie na drzewie wisi i odpoczywa tylko jeden gibon. Drugi siedzi apatycznie w domku. Nie reaguje na żadne bodźce. Po 26 latach w klatce nie potrafi zachowywać się normalnie.
Równolegle z przebudową pomieszczeń i wybiegów dyrektor Ratajszczak realizuje swój pomysł o podzieleniu ogrodu na części tematyczne. Chodzi o rozmieszczenie zwierząt według kontynentów, na których żyją.
Na ukończeniu jest już część europejska. Powstaje w miejscu dawnego wybiegu wilków. Na tym półtorahektarowym terenie będą żyły wspólnie wilki i pięć niedźwiedzi brunatnych. Tak jak w przyrodzie. Wśród nich będzie Mago, opisywany przez "Gazetę" miś, który prawie 10 lat spędził w betonowym bunkrze.
Prawie gotowy jest budynek, w którym niedźwiedzie będą karmione i zamykane na czas sprzątania wielkiego wybiegu. Na nim mają gawry, górkę, wodospad i basen. Znikną akacje, które zasiały się wśród pięknych, starych dębów. Nie tylko zwierzęta, także roślinność i architektura ma być w tej części europejska.
Po drugiej stronie terenu zamieszkają jedyne europejskie małpy - magoty - występujące w górach Atlasu, Maroka, Algierii i Gibraltaru. Są bardzo odporne, nie przeszkadza im zimno. - Przygotowujemy im ogrzewany domek, ale na pewno nie będą z niego korzystać - śmieje się dyrektor.
12 magotów czeka już w Holandii. Część europejska będzie gotowa pod koniec sierpnia.
Skąd dyrektor ma pieniądze na inwestycje? - Dostałem dziewięć milionów od miasta na remonty. Poza tym mam taki sam budżet, jaki ogród miał do tej pory. Zrobienie wybiegu dla lemurów wari kosztowało 800 zł, a efekt jest super. Staram się robić dobrze, ale tanio - śmieje się dyrektor Ratajszczak, poznaniak.
Komentarz
Z więzienia w ogród
Pięć lat temu byłam we wrocławskim zoo. W pawilonie małp zobaczyłam wielkiego rudego orangutana. Bezmyślnie patrzył na ludzi zza grubej szyby, przeżuwając owoce. Jego tępy, nieobecny wzrok spowodował, że smutek ścisnął mnie za gardło. Pomyślałam, że dobrze by mu zrobił spacer albo jakaś zabawka.
Teraz jest inaczej. Lemury i gibony zwisają leniwie z drzew, smakując liście. Wielkie tygrysy nie miotają się już nerwowo po klatkach trochę dłuższych od nich samych. Niedźwiedzie harcują na wybiegu. Goście spacerują wśród nowo posadzonych krzewów i kwiatów.
To jasne, że zwierzętom najlepiej jest na wolności. Ale skoro już muszą być w ogrodach zoologicznych, to niech będą to ogrody, a nie ciężkie karcery. To dobrze, że nasze zoo właśnie przeobraża się z ponurego więzienia w malowniczy ogród.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... rzeta.html