Marek Wielgo, Rafał Zasuń
Czy na widok rachunków za prąd, ogrzewanie i ciepłą wodę robi ci się gorąco? To znak, że powinieneś zacząć oszczędzać energię. Skorzysta na tym również środowisko. Chcesz wiedzieć, jak się do tego zabrać? - przeczytaj nasz informator
W ostatnich tygodniach w mediach było bardzo głośno o konferencji klimatycznej w Kopenhadze. Niestety, przywódcom niemal wszystkich państw świata nie udało się uzgodnić porozumienia mającego ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Musisz wiedzieć, że jest to piekielnie ważna sprawa, bo od tego zależy przyszłość naszej planety.
Jak sądzisz, dlaczego w ostatnich latach Polskę coraz częściej nawiedzają trąby powietrzne czy powodzie. Specjaliści klimatolodzy twierdzą, że jest to skutek globalnego ocieplenia klimatu. Jeśli nie uda nam się tego zatrzymać, ekstremalne zjawiska pogodowe będą występowały u nas coraz częściej.
Dlatego w kwestii ograniczenia emisji CO2 i oszczędności energii nie oglądajmy się na przywódców. Sporo możemy zrobić sami. I co ważne, przy okazji oszczędzić pieniądze.
Zużywaj mniej prądu
Badania wykazały, że przeciętna polska rodzina zużywa 1700 kilowatogodzin prądu, za który płaci ok. 600 zł rocznie. Tyle kosztuje sam zużyty prąd, do tego drugie tyle trzeba wyłożyć za jego dostarczenie. W ten sposób nasza przykładowa rodzina przyczynia się do emisji ok. 1,7 tony CO2 rocznie. Na Zachodzie wychodzi o połowę mniej. Nie oznacza to, że tam zużycie prądu jest o połowę mniejsze. To głównie efekt tego, że polska energetyka jest oparta w 94 proc. na węglu, który jest najbardziej "emisyjnym" paliwem. Tym bardziej powinniśmy oszczędzać prąd, bo jego ceny będą szły w górę.
Ziarnko do ziarnka...
Czy wiesz, że pozostawienie telewizora w tzw. trybie stand bye może kosztować cię rocznie nawet 30 zł? To karygodne marnotrawstwo energii! Na dodatek szkodzące środowisku - kilkadziesiąt kilogramów CO2 trafia niepotrzebnie do atmosfery.
Podobnie bezsensownym zużyciem energii jest pozostawianie ładowarki telefonu komórkowego w kontakcie.
Zatem pierwszy krok do oszczędności energii jest banalnie prosty - wyłączaj telewizor i inne urządzenia elektroniczne w taki sposób, aby nie pobierały prądu. Zaoszczędzisz wtedy nawet i 150 zł rocznie.
Kolejny krok to zakup czajnika elektrycznego, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Gotując w nim 1,5 l wody, zużyjesz 0,17 kilowatogodziny prądu. Będzie cię to kosztowało ok. 7 gr. Zagotowanie tej samej ilości wody na kuchence elektrycznej wymaga 0,26 kWh, a gazowej - 0,33 kWh. Koszt urośnie więc do 11 gr.
Jeśli gotujesz coś w garnku, koniecznie przykryj go pokrywką.
Uwaga! Najbardziej energożernym urządzeniem w domu jest lodówka - przypada na nią aż 28 proc. energii zużywanej przez wszystkie urządzenia elektryczne w naszych domach. Jeśli twoja lodówka ma więcej niż dziesięć lat, rozważ zakup nowej, koniecznie oznaczonej symbolem AAA bądź A++. Takie nowoczesne lodówki zużywają nawet o 45 proc. energii mniej.
Zajrzyj w... krany
Minęły czasy, gdy 70 proc. naszych wydatków za energię cieplną stanowiły koszty ogrzewania, a pozostałe 30 proc. - ciepłej wody. Obecnie te proporcje się odwróciły - opłaty za wodę i ścieki są znacznie wyższe. Dlatego sprawdź, czy krany są wyposażone w perlator, czyli urządzenie, które napowietrza wodę, dzięki czemu z kranu wydobywa się większy strumień.
Jeśli nie masz perlatorów, koniecznie je kup. Zwróć uwagę na ich sprawność. Może ona wynosić od 10 do 40 proc. Im ta sprawność jest wyższa, tym lepiej, bo zużycie wody jest mniejsze.
Dobrą inwestycją jest armatura bezdotykowa. Woda z kranu leci tylko wówczas, gdy zbliżymy do niego dłonie.
Bardzo dużo wody można zaoszczędzić dzięki zmywarce. Wprawdzie jej zakup jest sporym wydatkiem, ale dość szybko powinien się zwrócić.
Na koniec przypomnijmy, aby korzystać z prysznica zamiast wanny oraz nie prać w pralce pojedynczych rzeczy.
Wymień okna
Najwięcej ciepła tracimy przez okna. Jeśli zdecydujesz się na ich wymianę, zwróć uwagę na współczynnik przenikalności ciepła. Określa się go oddzielnie dla wszystkich elementów okna, czyli ramy (Uf), szyby (Ug) i dla całej konstrukcji (Uw); Najważniejszy jest ten ostatni, bo to on decyduje o realnych korzyściach energetycznych wynikających z zakupu okna. Im niższy współczynnik przenikania ciepła Uw wyrażony w W/m2K, tym lepiej ochroni cię przed stratami energii.
Zgodnie z przepisami współczynnik ten nie może być wyższy niż 1,7 W/m2K, ale taki parametr to już przeżytek. Nie warto też popadać w przesadę i kupować okien o bardzo niskim współczynniku Uw. Sęk w tym, że takie okno nie tylko nie wypuszcza ciepła na zewnątrz, ale też nie wpuszcza go do środka, co pozbawia nas możliwości dogrzania domu promieniami słońca. Optymalny współczynnik przenikania ciepła to 0,9 W/m2K, ale może być też niższy, pod warunkiem że g, czyli przenikalność energii słonecznej, jest nie mniejsze niż 45 proc.
Pozwól kaloryferom grzać
Żeby zmniejszyć zużycie ciepła, a tym samym obniżyć rachunki, wystarczy czasem drobna inwestycje, np. zamontowanie nad grzejnikiem dużego parapetu lub półki. Sprawi ona, że ciepłe powietrze nie będzie uciekać do góry, tylko rozprzestrzeni się na całe pomieszczenie. Koniecznie należy pozbyć się wszelkich osłon grzejników. One także stanowią przeszkodę dla swobodnego ogrzewania pokoi. Jeżeli uważasz, że kaloryfery są nieestetyczne, lepiej zainwestować w nowe, niż przysłaniać je osłonami.
Dobrym rozwiązaniem jest zainstalowanie termoizolacyjnych ekranów zagrzejnikowych, które nie pozwalają ciepłu wydostawać się przez ścianę, dzięki czemu znacznie ograniczają jego utratę. Warto zainwestować w termostatyczne zawory grzejnikowe, dzięki którym łatwiej nam dostosować temperaturę do naszych preferencji. Dzięki temu w pokojach używanych rzadziej można ustawić niższą temperaturę niż np. w łazience.
Zainwestuj w termomodernizację
Czyli w ocieplenie domu. Zaoszczędzisz wówczas nawet 20 proc. energii. O tym, jak bardzo może być opłacalna taka inwestycja, może świadczyć przykład, który dostaliśmy z Banku Gospodarstwa Krajowego (zarządza on programem, w ramach którego budżet spłaca jedną piątą kredytu na termomodernizację).
Chodzi o dom jednorodzinny z początku lat 80., wolno stojący, dwie kondygnacje plus piwnice (nieogrzewane). Powierzchnia użytkowa domu wynosi 249 m kw.; kubatura części ogrzewanej - 948 m sześc.; ściany: mur z cegły pełnej 0,38 m, stropy FERT; ogrzewanie z własnej kotłowni opalanej węglem, sprawność kotła 50 proc.; ciepła woda z term gazowych, wentylacja grawitacyjna; sezonowe zapotrzebowanie ciepła 514 GJ/rok.
Audytor obliczył, że ogrzanie takiego domu może kosztować nawet 11,1 tys. zł (najpewniej przy założeniu, że właściciel domu nie oszczędza na węglu i gazie). Co zalecił fachowiec, żeby zredukować koszty?
Przede wszystkim ocieplenie ścian zewnętrznych (14-cm warstwą styropianu), ocieplenie stropu poddasza (20-cm warstwą wełny mineralnej) i ocieplenie stropu nad piwnicami (warstwą styropianu o grubości 8 cm). Ponadto właściciel miał wymienić kocioł węglowy na gazowy, zmodernizować instalację grzewczą oraz zamontować zawory termostatyczne.
Inwestycja pochłonęła 32,5 tys. zł, ale szybko się zwróci. Sezonowe zapotrzebowanie ciepła spadło bowiem do 125 GJ/rok, a w efekcie roczne koszty ogrzewania do 3,5 tys. zł.
Zreasumujmy:
całkowity koszt termomodernizacji 32 500 zł,
wkład własny inwestora (20 proc.) 6500 tys. zł,
kredyt (na 10 lat, 9 proc.) 26 000 zł,
premia termomodernizacyjna 5200 zł,
miesięczna rata spłaty kredytu wraz z odsetkami 263,5 zł,
roczne koszty spłaty kredytu 3162 zł,
roczne koszty ogrzewania 3500 zł,
łączne roczne koszty 6662 zł.
Wynika z tego, że właściciel tego domu zredukował swoje wydatki w czasie spłaty kredytu o 4438 zł, czyli o 40 proc. A po spłaceniu kredytu - o 7600 zł, czyli o 68 proc.
Jeśli mieszkasz w bloku, naciskaj na administrację, aby jak najszybciej przeprowadziła taką inwestycję.
Uwaga! Pamiętaj, że ocieplić trzeba nie tylko ściany, ale także strop i piwnicę. A ponieważ jest to spory wydatek, warto wcześniej zamówić specjalny audyt energetyczny. Audytor doradzi, co należy zrobić w pierwszej kolejności i jak uniknąć błędów.
Jeśli planujesz budowę domu
Pomyśl o zastosowaniu technologii i materiałów, które w jak największym stopniu uniezależnią cię od drożejącej energii cieplnej. Nie zlekceważ tego, jeśli za kilkanaście lat nie chcesz płacić za ogrzewanie domu bajońskich sum albo szczękać zębami z zimna, gdy nie będzie cię stać na opłacenie takich rachunków.
Uwaga! Nie kieruj się przepisami określającymi normy dotyczące charakterystyki energetycznej budynków. Te są bodaj najłagodniejsze w całej Unii Europejskiej. Wzorem dla nas powinny być energooszczędne standardy obowiązujące np. w Niemczech czy w Szwecji. Organizacja ekologiczna WWF dowodzi, że gdybyśmy je przyjęli, emisja dwutlenku węgla spadłaby o blisko milion ton rocznie.
Pewnie zastanawiasz się, czy dodatkowe wydatki związane z budową energooszczędnego domu są uzasadnione ekonomicznie? Innymi słowy, czy koszty nie są zbyt duże w stosunku do uzyskanych korzyści? Możesz być spokojny. Dodatkowe ocieplenie i lepsze okna zwrócą ci się bardzo szybko. Redaktor naczelny "Ładnego Domu" Wiesław Rudolf oraz Ludomir Duda, pierwszy w Polsce oficjalny audytor energetyczny (z listy Krajowej Agencji Poszanowania Energii), policzyli, że inwestycja w lepszy pod względem termicznym dom to raptem dodatkowe 60 zł na m kw. - Jeśli przyjąć, że budowa w pełni wykończonego domu pochłonie 2,4 tys. zł za m kw., to dodatkowe ocieplenie podwyższy koszt budowy jedynie o 2,5 proc. - twierdzą obaj specjaliści
Energooszczędne bajery
Równie szybko zwraca się inwestycja w wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła. W przypadku klasycznej wentylacji spora część energii cieplnej jest potrzebna do podgrzania świeżego powietrza, które napływa do domu z zewnątrz w miejsce usuniętego kanałami wywiewnymi powietrza zużytego. Wentylacja mechaniczna sprawi, że straty ciepła będą dużo mniejsze. - Wbrew pozorom system ten nie jest dużo droższy od tradycyjnego systemu wentylacji grawitacyjnej, czyli takiej, w której powietrze świeże dostaje się do pomieszczeń np. przez nawiewniki okienne, a usuwane jest kanałami wentylacji grawitacyjnej - zapewnia Ludomir Duda. W praktyce dodatkowy nakład finansowy ponosimy jedynie przy zakupie centrali wentylacyjnej (rekuperatora). - Spośród wielu dostępnych na rynku central warto kupować te o najwyższej sprawności odzysku ciepła i najwyższej efektywności wentylatorów - radzi Duda. - Najlepsze rekuperatory mają maksymalną sprawność powyżej 90 proc. (oznacza to, że tyle ciepła się nie marnuje).
Inwestycja w wentylację z odzyskiem ciepła będzie kosztować dodatkowo ok. 8 tys. zł. Duda policzył, że te pieniądze zwrócą się w ciągu niespełna siedmiu lat.
Decydując się na dom niskoenergetyczny, warto także rozważyć wykorzystanie odnawialnego źródła energii, czyli np. pompy ciepła. To urządzenie mogące czerpać energię z ziemi, powietrza lub wód gruntowych. System ogrzewania, którego sercem jest właśnie pompa ciepła może kosztować nawet 30 tys. zł. Jednak już przy obecnych cenach np. gazu czy oleju opałowego inwestycja może się zwrócić w ciągu kilku lat. Oczywiście zależy to od technologii wykonania domu oraz cen paliw i energii - które są zróżnicowane.
Źródło:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,740 ... ednie.html