InvestMap, Ogólnopolski Portal Inwestycyjny
Dodaj komentarz Dodaj wiadomość

[Dolnośląskie] Newsy 2010

[Wrocław] Wrocław atrakcyjny dla deweloperów mieszkaniowych

Postprzez anubis » Czwartek, 4 Luty 2010, 13:28

wnp.pl (Piotr Stefaniak) - 04-02-2010 11:24

Woj. dolnośląskim w minionym roku o blisko 15 proc. wzrosła liczba oddanych do użytku mieszkań. To był drugi wynik w kraju, bowiem więcej nowych mieszkań pojawiło się jedynie w woj. małopolskim.
Według danych GUS, w minionym roku w woj. dolnośląskim oddano do użytku o 14,9 proc. więcej mieszkań niż w 2008 roku. Skąd tak dobry rezultat?

- Deweloperzy inwestujący we Wrocławiu podkreślają, że miasto jest sprawnie zarządzane, co podnosi komfort życia w nim oraz ułatwia realizowanie inwestycji. - ocenia Magdalena Politowicz, Residential Sales Manager z Ghelamco Residential. - Potwierdzają to także niezależne badania.
Przeprowadziła je np. PBS DGA w 32 miastach Polski. Wynika z nich, że Wrocław zajął drugą pozycję, za Gdynią. Aż 96 proc. osób odpowiedziało, że Wrocław to dobre miejsce do życia. Zarazem czołową pozycję w rankingu zajął prezydent miasta Rafał Dutkiewicz, któremu ufa ponad 80 proc. mieszkańców. Tak dobry klimat w mieście sprzyja napływowi inwestorów. Inwestycje mieszkaniowe we Wrocławiu realizują nie tylko lokalni deweloperzy. Swoje projekty budują tu także duże międzynarodowe firmy jak np. Ghelamco Poland.

- Choć wrocławski rynek mieszkaniowy, podobnie jak cały segment, zareagował na kryzys gospodarczy spowolnieniem, to od kilku miesięcy deweloperzy zauważają wyraźne ożywienie. - stwierdza Politowicz.

Przykładem jest zainteresowanie Rezydencją Tumską, gdzie klienci szukają mieszkań, wzrosła też ich sprzedaż. Według Politowicz, podobnie jak w Warszawie wzrost zainteresowania dotyczy głównie średnich mieszkań - dwu- lub trzypokojowych.

Źródło: http://budownictwo.wnp.pl/wroclaw-atrak ... 1_0_0.html

Awatar użytkownika
anubis

 
Posty: 3669
Ostatnio zalogowany: 20-07-2010

[Wrocław] Przejście na Świdnickiej po nowemu

Postprzez anubis » Czwartek, 4 Luty 2010, 13:34

Marcin Torz 2010-02-04 12:24:08, aktualizacja: 2010-02-04 12:24:08

Przejście podziemne pod skrzyżowaniem ulic Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego przestanie istnieć - zdecydowali radni. W ciągu 35 lat swojej historii stało się jednym z najbardziej kultowych miejsc w mieście. Ale chyba każdy się zgodzi, że tęsknić za nim nikt nie będzie - pisze Marcin Torz

Przejście podziemne na skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Świdnickiej powstało w 1975 roku. Dlaczego? Aby piesi nie przeszkadzali przypadkiem pędzącym samochodom, dla których specjalnie wybudowano trasę W-Z (wschód - zachód). Przy okazji wyburzono też kilka pobliskich zabytkowych kamienic, które przeszkadzały w realizacji światłego planu poprowadzenia autostrady przez centrum Wrocławia. Angielski historyk Norman Davies, autor książki o Wrocławiu "Mikrokosmos", powstanie trasy W-Z określił mianem rany na zdrowym organizmie miasta.

Samo przejście od razu zaczęło wzbudzać kontrowersje - projektant tak zaplanował stopnie, że wrocławianie natychmiast zaczęli psioczyć, że pokonanie przejścia przypominało akrobatykę rodem z Ministerstwa Dziwnych Kroków Monty Pythona.

Jednak przejście miało i swoje wielkie plusy. To właśnie w nim powstał pierwszy we Wrocławiu bar z tostami. Ich zapach roznosił się na całą okolicę tak, że aż ślinka ciekła. I to właśnie tosty stały się jednym z kulinarnych znaków rozpoznawczych Wrocławia (tak jak później pita). Kilka lat temu przybytek został zamknięty. Teraz w tym samym miejscu jest już inny lokal.

Jedzenie serwowano także w pobliskim barze Barbara. - Smacznie i tanio - wspomina Józef Pinior, były eurodeputowany i legenda pierwszej Solidarności z Wrocławia. - Bar Barbara był miejscem spotkań młodych ludzi. To tam przy kawie czy herbacie spędzaliśmy całe godziny - opowiada Pinior, który podkreśla, że placyk między barem Barbara a przejściem był wśród studentów niezmiernie popularny.

Nic dziwnego zatem, że to właśnie tam pod koniec lat 80. zaczęli spotykać się członkowie i sympatycy Pomarańczowej Alternatywy. - Łatwo mogliśmy się tam skrzyknąć, wiele osób zawsze było na miejscu - tłumaczy Pinior.

To przed przejściem organizowano happeningi Pomarańczowej Alternatywy. Tam, gdzie teraz stoi zegar odliczający czas do Euro 2012, przemawiał założyciel PA Major Fydrych, dopingując wrocławian do udziału w kpinie z absurdów socjalizmu. A że niektórzy nie rozumieli idei happeningów, Major tłumaczył je tak:

- Ludziom na Zachodzie więcej powie o sytuacji w Polsce informacja o tym, że zamknięto mnie w areszcie za rozdawanie kobietom podpasek, niż czytanie książek i artykułów pisanych przez innych opozycjonistów.

Dziś to miejsce upamiętnia pomnik - mała figurka krasnoludka, symbolu PA, na dużym kamieniu.
W czasach przełomu swoje manifestacje organizowała przy przejściu także Solidarność Walcząca, radykalny odłam opozycji, z Kornelem Morawieckim na czele.

Już w latach 90. więcej działo się w samym przejściu. Choć jeszcze na powierzchni swoich sił próbował Janusz Korwin-Mikke - polityk kilka razy prowadził swoją kampanię (czy to do Sejmu, czy Senatu) tuż przy zegarze.

- Miejsce było świetne, bo przewijają się tam dziennie tysiące wrocławian. Ale dla mnie nie było zbyt szczęśliwe, bo nigdy, niestety, nie wygrałem - wspomina Janusz Korwin-Mikke. W końcu jednak polityka ustąpiła miejsca... muzyce. W przejściu bowiem grało, często dzień w dzień, mnóstwo ulicznych muzyków. A wśród nich takie sławy, jak Maciej Maleńczuk i Gabriel Fleszar. Swoje umiejętności prezentowali tam również Indianie z Ameryki Południowej (choć krążyła plotka, że to Wietnamczycy ze stadionu X-lecia...) i wielu innych artystów.

Jednak muzycy czy kuglarze musieli teren dzielić z żebrakami. Przynajmniej dwóch z nich na trwałe weszło do wrocławskich legend.

Miejsce na schodach od strony Solpolu miał na wyłączność Tańczący z Wilkami. Starszy pan, zawsze w towarzystwie kilku psów, siedział na środku schodów, na rozłożonych kartonach. Ile razy przeganiano go ze schodów, tyle razy wracał tam ze swoimi podopiecznymi. Przejście było też strefą penetracji słynnego Jasia Pawie Oczko, o którym do dziś krążą opowieści, jak to po wejściu do restauracji, zbliżał się do stolika i pytał biesiadników, czy będą "to" jedli. W "to" - aby nie było wątpliwości - wsadzał palec.

W latach 90. - tuż obok przejścia - wybudowano Solpol. Pierwszy nowoczesny dom handlowy we Wrocławiu. Nowoczesny jak na ówczesne realia, bo nie miał co się równać z Renomą czy Kameleonem, które powstały przed wojną.

Budynek do dziś budzi kontrowersje, bo dla jednych był architektoniczną ohydą, a dla innych powiewem zachodnich nowinek. Niebawem problem zostanie rozwiązany, bo ma być wyburzony.
A co z samym przejściem? Za kilka lat, gdy powstanie śródmiejska trasa południowa, przestanie istnieć. Ruch samochodowy na Kazimierza Wielkiego będzie mniejszy, a piesi wrócą na pasy.
Jednak przejście nie zostanie zasypane. Bo to idealne miejsce na restauracje. - Dobrze będzie, jeśli swoją nazwą nawiąże do przejścia. Bo jakiś ślad po nim musi pozostać - kończy Pinior.

Źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/aktualno ... ,id,t.html

Awatar użytkownika
anubis

 
Posty: 3669
Ostatnio zalogowany: 20-07-2010

[Kobierzyce] Spotkanie Przedsiębiorców i Inwestorów z terenu gminy Kobierzyce

Postprzez Orzech » Czwartek, 4 Luty 2010, 17:02

autor M. Okraszewska

29 stycznia odbyło się Noworoczne Spotkanie Przedsiębiorców i Inwestorów z terenu gminy Kobierzyce, które służyło podsumowaniu ubiegłego roku, a także planach na następne miesiące.

Gmina Kobierzyce to miejsce, gdzie ludzie znajdują swoje miejsce zamieszkania, pracy i odpoczynku. To tutaj różnorodne firmy ulokowały swoje siedziby i odniosły sukces, przyczyniając się do rozwoju gminy Kobierzyce. Postęp i rozwój to bardzo ważne elementy życia każdego człowieka, ale nie miałyby miejsca bez docenienia przeszłości, dostrzeżenia pozytywnych oraz negatywnych wydarzeń.


O tym wszystkim rozmawiano podczas noworocznego spotkania. Odbyło się ono miejsce w Obiekcie Wielofunkcyjnym w Ślęzie. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. poseł do Parlamentu Europejskiego Lidia Geringer de Oedenberg, starosta powiatu wrocławskiego Andrzej Wąsik, zastępca Komendanta Komisariatu Policji Wrocław Krzyki nadkomisarz Piotr Dośpiał, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu prof. dr hab. Roman Kołacz, dyrektor Agencji Nieruchomości Rolnych Andrzej Jamrozik, dyrektor Wrocławskiego Związku Spółek Wodnych Edward Klęk, przedstawiciele firm działających na terenie gminy Kobierzyce, radni gminy Kobierzyce. Parę minut po godzinie 17 uroczystego otwarcia spotkania dokonała Schola z Bielan Wrocławskich, a następnie wójt gminy Kobierzyce Ryszard Pacholik przywitał gości i zaprosił do obejrzenia filmu o gminie Kobierzyce. Bardzo ważne było dla zgromadzonych wystąpienie Lidii Geringer de Oedenberg, która wypowiadała się na temat „Przyszłość polityki rozwoju regionalnego i plany reformy wspólnej polityki spójności”. Firmy otrzymały wiele istotnych informacji o nowych programach unijnych, w których będą mogły uczestniczyć. Przemówienie pani poseł do europarlamentu sprowokowało wiele rozmów i pytań.

Kulminacją wieczoru było wręczenie podziękowań dla firm z terenu gminy Kobierzyce, które aktywnie wspierają działania na rzecz społeczności lokalnej. Wójt Ryszard Pacholik dziękował firmom zaangażowanym w życie gminy za chęć niesienia pomocy i współpracę w podejmowaniu przedsięwzięć mających znaczenie dla dynamicznego rozwoju gminy Kobierzyce. Firmy, które zostały wskazane przez GCKiS w Kobierzycach, szkoły, przedszkola, stowarzyszenia, kluby sportowe oraz sołectwa otrzymały specjalne podziękowania wręczane przez wójta. Starosta Andrzej Wąsik oraz Agencja Nieruchomości Rolnych zostały uhonorowane podziękowaniem wójta za wspomaganie i gotowość w realizacji wielu przedsięwzięć związanych z rozwojem gminy. Szczególnym momentem było podziękowanie składane firmie LG Chem Poland na ręce prezesa Jong Cheol Park. Pan Jong Cheol Park został awansowany i obejmie nowe stanowisko w Korei. - Dziękujemy za długoletnią współpracę i okazaną nam przyjaźń. Zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie z pana strony. Życzymy wielu sukcesów w dalszej karierze zawodowej – powiedział wójt Ryszard Pacholik.

Część artystyczną wieczoru zapewniło Gminne Centrum Kultury i Sportu w Kobierzycach. Wystąpili uczestnicy zajęć sekcji muzycznych GCKiS w Kobierzycach oraz ich instruktorzy. Spotkanie zakończyło się toastem za przyszłość, sukces i dobrą współpracę.

Źródło: http://www.wroclaw-powiat.wfp.pl

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Legnica] Czas ucieka, kino niszczeje

Postprzez Orzech » Czwartek, 4 Luty 2010, 17:06

14:00:57, autor pp

Władze miasta planują odzyskać budynek, w którym mieściło się kino "Ognisko". W przyszłości ma tam powstać sala widowiskowo-koncertowa, aby tak się stało konieczny będzie jednak gruntowny remont i adaptacja, popadającej w ruinę, nieruchomości.

Obecnie częścią budynku zarządza Legnicka Spółdzielnia Spożywców "Społem". Działania władz Legnicy zmierzające w kierunku odzyskania kamienicy polegały m.in. na złożeniu wniosku o unieważnienie decyzji z 1951 r., w myśl której użytkownikiem nieruchomości stały się Legnickie Zakłady Gastronomiczne. Stosowne pismo trafiło na biurko wojewody w styczniu minionego roku. Do dziś sprawa nie doczekała się odzewu.


- Liczę na to, że Dolnośląski Urząd Wojewódzki stwierdzi nieważność decyzji o przekazaniu części budynku Legnickim Zakładom Gastronomicznym, potwierdzając, że nie miała ona podstawy prawnej. Spodziewaliśmy się ostatecznego rozpatrzenia wniosku w styczniu br. Dziś wciąż czekamy na rozwiązanie tej sprawy. Powinno to nastąpić pod koniec lutego, być może na początku marca – uważa zastępca prezydenta Legnicy Ryszard Białek.


15 stycznia br. praw do użytkowania części budynku przy Skarbowej pozbawiona została wrocławska Odra-Film. Wraz ze swoim odejściem tamtejsza instytucja planuje zabrać z kina fotele, które zostały przed kilkoma laty wymienione na nowe. Pomysł władz Odra-Film spotkał się ze sprzeciwem gospodarza Legnicy. - W momencie, gdy Odra-Film zaczęła zarządzać kinem fotele już tam były. Oczywiście zostały z czasem wymienione, ale wpisuje się to w obowiązki zarządcy, do których należy dbanie o stan nieruchomości – przekonuje Ryszard Białek.


Wszelkie starania legnickich urzędników zmierzające do przejęcia budynku, w którym mieściło się kino "Ognisko" są częścią planów stworzenia w jego murach koncertowej sali z prawdziwego zdarzenia. Aby jednak wizja ta mogła zostać wcielona w życie, konieczny będzie gruntowny remont budynku i jego adaptacja do nowych celów. - Już pierwsze działania wiążą się z wydatkiem rzędu kilku milionów złotych – szacuje zastępca prezydenta Legnicy. Pierwsze prace mają obejmować m.in. zabezpieczenie nieruchomości przed dalszą dewastacją, w tym remont dachu, na stan którego mieszkańcy okolicznych kamienic uskarżają się już od kilku lat.


- Poza tym, że mieszkańcy na co dzień muszą patrzeć jak zabytkowy budynek niszczeje, jego stan, szczególnie dziurawego dachu, stwarza zagrożenie dla przechodniów. Jakiś czas temu, kiedy korzystałam ze śmietnika przy ulicy Skarbowej, na moją głowę posypał się fragment gzymsu z dachu budynku, w którym znajduje się kino – wspomina mieszkanka ul. Parkowej Elżbieta Wojciechowska.


Jeśli wojewoda pomyślnie rozpatrzy wniosek legnickich urzędników, możliwe będzie rozpoczęcie dalszych prac remontowych. W efekcie powstać ma sala widowiskowo-koncertowa, do złudzenia przypominająca tą, w której, jeszcze przed wojną, swój repertuar prezentowała Orkiestra Symfoniczna Legnicy. - Chcemy wykorzystać potencjał, jaki drzemie w budynku dawnego kina. Utworzenie sali byłoby takim rozwiązaniem – zapewnia Ryszard Białek.

Źródło: http://www.legnica.wfp.pl

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Oborniki Śląskie] TechniSat będzie dalej inwestował

Postprzez Orzech » Czwartek, 4 Luty 2010, 17:14

2010-02-04

W listopadzie 2005 roku, w Siemianicach pod Obornikami Śląskimi, na wykupionym przez TechniSat pod inwestycję terenie wkopano wspólnie z przedstawicielami TechniSat i gminy kamień węgielny. Budowa, mimo zimowych, mocno niekorzystnych warunków pogodowych, przebiegała bez znaczących opóźnień i już w czerwcu 2006 roku rozpoczęło się „uzbrajanie” hali w maszyny i urządzenia. 3 lipca 2006 roku nastąpił rozruch technologiczny fabryki i z taśm produkcyjnych zeszły pierwsze dekodery MF4T. Oficjalne otwarcie produkcji ogłoszono na wielkiej gali w dniu 29 września 2006 roku. Na początku zdolność produkcyjna na 2 liniach SMD wynosiła zaledwie 300 jednostek dziennie, w miarę postępującego rozwoju zakładu i zakupu kolejnych maszyn i urządzeń dobowa produkcja w 2008 roku – na 5 liniach SMD i 4 do montażu końcowego – wynosiła od 3500 do 4500 jednostek.

Na początku 2007 roku w TechniSat Digital sp. z o.o. utworzone zostały Działy Sprzedaży oraz Marketingu, których zadaniem jest dystrybucja szerokiej gamy produktów marki TechniSat w Polsce. W tym samym czasie w zakładzie TechniSat w Obornikach Śląskich utworzono również Dział Badań i Rozwoju, w którym zespół inżynierów udoskonala produkty TechniSat tak, aby jak najlepiej spełniały oczekiwania polskich użytkowników.

W sierpniu 2007 r. w TechniSat Digital Sp. z o.o. miał miejsce audit certyfikujący na zgodność z normą ISO 9001:2000. Audit procesu produkcyjnego w zakładzie przeprowadzono zgodnie z przepisami systemu jakości TÜV Rheinland InterCert. W jego wyniku proces produkcji urządzeń i akcesoriów do odbioru sygnałów cyfrowych w TechniSat Digital Sp. z o.o. otrzymał certyfikat jakości numer: 75 100 30892.

W kwietniu 2007 roku TechniSat rozpoczął budowę drugiej, bliźniaczej hali produkcyjnej. Jej oddanie do użytku nastąpiło pod koniec czerwca 2008 r., ale rozruch technologiczny nastąpił już w maju. Po osiągnięciu pełnej zdolności produkcyjnej zakład w Obornikach Śląskich dziennie jest w stanie wyprodukować 8000 najwyższej klasy odbiorników do odbioru wszystkich standardów telewizji cyfrowej, będąc jednocześnie najnowocześniejszym tej klasy zakładem w promieniu 60 kilometrów.

Na najnowocześniejszych w Polsce liniach produkcyjnych SMD produkowane są odbiorniki cyfrowej telewizji satelitarnej, naziemnej i kablowej. Firma zatrudnia ponad 350 osób, najlepszych polskich specjalistów, którzy zostali przeszkoleni w Niemczech i pracują m.in. w Działach Produkcji, Logistyki oraz w Serwisie Centralnym.

W planach na najbliższe 2-3 lata firma ma zamiar dalej rozwijać zakład produkcyjny i zwiększyć zatrudnienie o następnych 100 pracowników.

Źródło: Digital Market

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

Re: Newsy 2010

Postprzez Orzech » Czwartek, 4 Luty 2010, 17:28

PKP Nieruchomości o/Wrocław przygotowuje się do sprzedaży tego dużego terenu na wrocławskich Kużnikach:
http://www.pkp-nieruchomosci.pl/oferta.php/sp_show/5933

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Jelcz-Laskowice] Jelcz-Laskowice wybrał ofertę Anti

Postprzez Orzech » Piątek, 5 Luty 2010, 21:54

Dolnośląska spółka zbuduje place zabaw, boisko ze sztuczną nawierzchnią, chodniki, parkingi i zaopiekuje się zielenią w Jelczu Laskowicach. Gmina zapłaci za te prace 1,8 mln zł brutto. Prace zostaną wykonane do 30 czerwca 2011 r.

Źródło: www.pb.pl

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

Pawlak przekonuje Dolny Śląsk do węgla brunatnego

Postprzez Orzech » Piątek, 5 Luty 2010, 22:10

Lucyna Róg, Rafał Zasuń 2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 20:15

Minister gospodarki spotkał się wczoraj z samorządowcami z Lubina, Ścinawy i kilku innych gmin. Namawiał ich do budowy gigantycznych kopalń węgla brunatnego i elektrowni

Waldemar Pawlak zaprosił samorządowców z gmin, na których terenie znajdują się najbogatsze w Europie, a może i na świecie, złoża węgla brunatnego. Zalega tam 35 mld ton surowca, to aż 17 razy więcej niż pod Bełchatowem. W dodatku dolnośląski węgiel jest lepszej jakości.

Resort gospodarki i firmy energetyczne chciałyby, żeby jak najszybciej powstały tam odkrywki i elektrownia, bo powoli kurczą się nam złoża węgla kamiennego. A za kilkanaście lat skończą się także złoża w Bełchatowie. Nie wiadomo, czy uda się zagospodarować węgiel brunatny pod Koninem, bo tamtejsi mieszkańcy nie chcą kopalni.

Z czego będziemy więc w 2030 r. produkować prąd, skoro większość obecnie działających elektrowni skończy swój żywot? Rząd chce, żeby w 2020 r. powstały dwie elektrownie jądrowe, ale nawet jeśli to się uda, to dadzą nam zaledwie 10 proc. potrzebnej mocy.

Węgiel brunatny jako paliwo ma ogromną zaletę - produkowany z niego prąd jest na razie najtańszy. Ale mieszkańcy gmin, na których terenie mogą powstać kopalnie, gwałtownie protestują. Kilka tysięcy rodzin trzeba bowiem wysiedlić. Samorządowcy powołali Komitet Stop Odkrywce i przeprowadzili referenda w podlegnickich gminach. Większość mieszkańców - i na Dolnym Śląsku, i w lubuskim Gubinie - była przeciw kopalniom. Tymczasem w Sejmie posłowie pracują nad zmianami w prawie górniczym, które umożliwią eksploatację złóż bez zgody samorządów. Gminy nie mogłyby na obszarze "złóż perspektywicznych" przeprowadzać żadnych istotnych inwestycji. W odpowiedzi samorządowcy napisali skargę do Parlamentu Europejskiego. Żeby załagodzić konflikt, resort gospodarki zaprosił samorządowców na wczorajsze spotkanie.

- Z Warszawy wracam zadowolony, chociaż wiele kwestii jeszcze czeka na wyjaśnienie - mówi Andrzej Krzemień, wójt gminy wiejskiej Głogów. - Wszyscy zgodziliśmy się, że jeśli ustawa zablokuje gminom inwestycje, to powinniśmy dostać odpowiednie rekompensaty.

Resort gospodarki przekonywał włodarzy gmin, że nie mogą myśleć wyłącznie o swoich terenach. - Dotarło do mnie, że nasze lokalne działania muszą uwzględniać interesy całego kraju, że węgiel brunatny jest naszym "czarnym złotem" - mówi Krzemień.

- Bardzo przekonujące było wystąpienie pani wójt Kleszczewa - relacjonuje nasz informator z resortu gospodarki. Kleszczew dzięki kopalni węgla brunatnego Bełchatów, która płaci ogromne podatki, jest najbogatszą gminą w Polsce. - Myślę, że samorządowcy zrozumieli, że górnictwo to nie jest potworny smok, który wszystko zniszczy, ale że za przemysłem górniczym idą także korzyści - mówi prof. Zbigniew Kasztelewicz z Akademii Górniczo-Hutniczej. - Oni boją się zmian. A życie to ciągła zmiana - mówi urzędnik z resortu.

Nawet jeśli samorządowcy zgodzą się na kopalnie i elektrownie, to pozostaje jeszcze problem ich kosztów. Instytut Górnictwa Odkrywkowego "Poltegor" wyliczył je na 23 mld zł. Nie wiadomo, czy firmom energetycznym uda się zdobyć takie pieniądze, zwłaszcza że węgiel brunatny emituje najwięcej CO2. Po 2020 r., kiedy wszystkie pozwolenia na emisję dwutlenku węgla trzeba będzie - zgodnie z unijną dyrektywą - kupować na aukcjach, opłacalność produkcji prądu z tego paliwa może znacznie spaść.

Źródło: http://wyborcza.biz/biznes/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

Re: Newsy 2010

Postprzez Jacques » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 10:53

Pośrednik z Holandii otworzy centrum we Wrocławiu
lucy
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 09:44

Holenderska firma Otto będzie stąd koordynować prace swoich oddziałów w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Tutaj będzie się mieścić także jej polska centrala

Otto działa w naszym kraju od 10 lat. Zajmuje się pośrednictwem pracy tymczasowej. Do niedawna pośredniczyła głównie w zatrudnianiu polskich pracowników posiadających podwójne obywatelstwo do firm holenderskich. Dziś do Holandii wysyła ponad 10 tys. osób rocznie. Swoje polskie oddziały ma w Opolu, Gliwicach, Krakowie, Warszawie, Gdyni, Białymstoku i Poznaniu.

- Wybraliśmy Wrocław jako swoją siedzibę, bo współpracujemy z międzynarodowymi korporacjami, więc chcemy działać w międzynarodowych miastach, a takim jest Wrocław - tłumaczy Guido Vreuls, szef Otto Polska. - Wrocław to także najszybciej rozwijające się miasto w Polsce, dlatego nasze centrum powstało tutaj, a nie np. w Warszawie.

Pracownicy wrocławskiego Otto mają koordynować pracę firmy w Europie Środkowo-Wschodniej, czyli rekrutować pracowników dla firm m.in. holenderskich i brytyjskich oraz zajmować się doradztwem zawodowym. Na razie we wrocławskiej centrali firmy pracuje kilkadziesiąt osób, ale z czasem przejmie ona coraz więcej obowiązków i zatrudni nowe osoby.

Otto, poza Polską i Holandią, które są jej najważniejszymi rynkami, ma swoje filie także w Czechach, Holandii, Wielkiej Brytanii i Belgii, a wkrótce także w Niemczech. Polska centrala firmy powstała w Bielanach Wrocławskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Jacques

 
Posty: 172
Ostatnio zalogowany: 08-07-2010

[Dolny Śląsk] Rzeka Oława będzie czystsza

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 22:32

2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 10:18

Do końca 2012 roku w gminie Strzelin zostanie wybudowanych ponad 70 km sieci kanalizacyjnej i wodociągowej oraz zmodernizowana oczyszczalnia ścieków w Chociwelu. Skorzysta na tym 5 tys. mieszkańców.
Poprawi się jakość wody w kranach i czystość Oławy. Prace mają kosztować ponad 80 mln zł, z tego 40 mln to unijna dotacja, a 26 mln zł nisko oprocentowana pożyczka, którą Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Strzelinie otrzyma od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

- Mamy szansę dokonać awansu cywilizacyjnego, który zamiast kilkudziesięciu lat, potrwa zaledwie kilka - mówi burmistrz Jerzy Matusiak.

Źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Wrocław] Mimo kryzysu ruch w nieruchomościach

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 22:37

Wbrew obawom kryzysowy rok 2009 nie przyniósł katastrofy w obrocie nieruchomościami miejskimi. W ocenie wiceprezydenta Adama Grehla bogactwo i różnorodność oferty pozwoliły osiągnąć wpływy ze sprzedaży w niezłej wysokości 203 miliony 800 tysięcy złotych.

Zamierzenia na rok bieżący to 219 milionów złotych ze sprzedaży lokali, budynków oraz gruntów miejskich. W ofercie lokalowej są między innymi pomieszczenia w odrestaurowanych kamienicach przy ulicy Norwida, Kiełbaśniczej i przy Podwalu. Wśród budynków wystawianych na sprzedaż zwracają uwagę efektowne obiekty przy ulicy Włodkowica i były dom kultury przy placu Piłsudskiego na Karłowicach. Są też duże parcele poprzemysłowe przy ulicy Legnickiej, Kościuszki i Fabrycznej – ta ostatnia, siedmiohektarowa, ze starą, popafawagowską halą. Wielkie zainteresowanie wzbudzają działki pod domy jednorodzinne. Nieruchomości przy ulicy Owczarskiej i Junackiej w Leśnicy oraz Dróżniczej na Jagodnem przyciągnęły w styczniu nawet po 36 licytujących.

Prezentacja - plik do pobrania w formacie .ppt
http://www.wroclaw.pl/rtf/prezentacja_nieruchomosci.ppt

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Jelcz-Laskowice] ARP ma zgodę na przejęcie Polmozbytu Jelcz

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 22:47

UOKiK, wnp.pl (AG) - 05-02-2010 08:25

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydała dwie decyzje zezwalające na koncentracje przedsiębiorców. Rzecz idzie o przejęcie spółki Polmozbyt Jelcz przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz przedsiębiorstwa Agrifirm przez Cehave. Jak stwierdzono przejęcia nie naruszają konkurencji na terenie Polski
W kwestii "motoryzacyjnego" przejęcia, Agencja Rozwoju Przemysłu jest agendą rządową powołaną w celu wspierania restrukturyzacji polskich podmiotów gospodarczych i dostosowywania ich do warunków międzynarodowej konkurencji. Posiada kilkadziesiąt spółek zależnych. Przejmowana spółka - Polmozbyt Jelcz zajmuje się przede wszystkim hurtową sprzedażą części i akcesoriów do samochodów ciężarowych, dostawczych i autobusów. Transakcja będzie polegać na nabyciu 100% akcji Polmozbyt Jelcz przez ARP.

Po przeprowadzeniu postępowań antymonopolowych UOKiK uznał, że nie dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji na terenie Polski, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku.
Zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.

Źródło: http://motoryzacja.wnp.pl/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Bolesławiec] Prezydent o inwestycjach

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 23:10

autor Daniel Biernat

- Od wielu lat twierdzę, że rynek jest salonem miejskim, ale salon oprócz tego, że ładny ma być również przyjazny i użyteczny – mówi prezydent miasta Piotr Roman.


Wielu turystów, przyjeżdżających do naszego miasta mówi, że bolesławiecki rynek, szczególnie wieczorem, gdy jest oświetlony, jest jednym z najpiękniejszych, jakie widzieli. Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Tak mówią zwłaszcza przybysze z Polski centralnej i wschodniej, gdzie były inne zasady lokacji miast i rzadko można spotkać rynki takie jak na Dolnym Śląsku.


Bolesławiecki rynek przeżyje w tym roku kolejną renowację i modernizację. Jest to spowodowane w dużej mierze sugestiami mieszkańców, którzy mówią, że plac wokół ratusza to „patelnia” latem. Jest za gorąco i brakuje zieleni.


Bolesławiec to jednak nie tylko rynek. Jest wiele miejsc i obiektów szczególnie obszar, którego granice wyznaczają planty, które po przeprowadzeniu rewitalizacji dodadzą uroku naszemu miastu i stanowić będą jego dużą atrakcję.


Zapytaliśmy prezydenta miasta Piotra Romana jakie inwestycje będą prowadzone w Bolesławcu i jak dzięki nim zmieni się oblicze naszego miasta.


- W rynku pojawi się bardzo dużo zieleni i to zieleni szlachetnej. Zostaną posadzone piękne drzewa, które będą podświetlone. Drugim elementem, wprowadzającym „fajny” klimat będzie fontanna, również podświetlona. Marzyłem o niej już od dawna.


Tej inwestycji nie można byłoby jednak przeprowadzić w ciągu najbliższych paru lat, ponieważ nie jest to pierwsza potrzeba, gdyby nie pojawiła się możliwość pozyskania pieniędzy z zewnątrz, dzięki którym będzie można ją sfinansować. Zieleń i fontanna na pewno zmienią klimat rynku dodając mu blasku.


Od wielu lat twierdzę, że rynek jest salonem miejskim, ale salon oprócz tego, że ładny to powinien być również przyjazny i użyteczny. Przyjemnie będzie wtedy, jeżeli będziemy mogli odpocząć w cieniu drzew i posłuchać szumu wody. Fontanna jest tak zaprojektowana, żeby stanowiła miejsce zabaw dzieci.


W rynku pozostaje problem ratusza, który wymaga remontu, ale to zadanie na razie musi jeszcze poczekać. Cząstkowo dokonujemy pewnych remontów, m.in. drzwi do urzędu stanu cywilnego, remontujemy schody zewnętrzne. Jeżeli pojawią się jakieś dodatkowe pieniądze ze środków zewnętrznych, to będziemy chcieli wyremontować cały ratusz. Był on remontowany na początku lat 90-tych, ale wymaga już nie tylko kosmetyki, lecz poważnego remontu.


Czy w planach przewidziano remonty elewacji kamienic znajdujących się w rynku?


Problemem w rynku jest stan elewacji i tu nasze plany sfinansowania remontu za pieniądze unijne musiały się zmienić, a to ze względu na to, że i polskie prawo, i unijne nie dopuszczają możliwości finansowania remontów części wspólnych wspólnot mieszkaniowych – ponad udział gminy. Inaczej mówiąc, właściciele mieszkań i lokali musieliby ponieść ogromne koszty i na pewno nie zgodziliby się na realizację projektu. Jest to poważny problem. Gdyby nie to bardzo chętnie przystąpilibyśmy już dawno do remontu przynajmniej niektórych kamienic, ale w ten sposób nam nie wolno.


W ubiegłym roku, zdecydowałem o ponownym wpisaniu całego założenia urbanistycznego rynku do rejestru zabytków. Po wyjaśnieniach Izby Obrachunkowej wydaje się, że jest to jedyna bezpieczna droga, czy też jedyne narzędzie do tego, aby móc przeprowadzić remont elewacji. Wówczas będziemy mogli zadania te sfinansować z budżetu miasta w całości. Proszę pamiętać, że większość budynków w mieście to nie są budynki miejskie, ponad 90% to budynki wspólnot mieszkaniowych, gmina miejska ma udziały, ale właściciele prywatni mieszkań, niechętnie przystępują do takich zadań, bo z tym wiążą się duże obciążenia.


Istnieje jedyna możliwość dofinansowania czy sfinansowania remontu elewacji, gdy kamienice są wpisane do rejestru zabytków. Nie stać nas jednak na to, żeby w całości jednocześnie za jednym zamachem sfinansować remont wszystkich kamienic. Na początek sfinansujemy remont elewacji jednej z pierzei rynku. Chcę zacząć od wschodniej strony starówki, która wydaje się być w najgorszym stanie, jest najkrótsza i najłatwiejsza do remontu, gdyż wszystkimi wspólnotami zarządza jeden zarządca, TBS.


Odbyły już spotkania ze wspólnotami, które przyjęły wstępnie naszą propozycję. Polega ona na tym, że my sfinansujemy remont elewacji, a mieszkańcy włożą swój wkład w remonty dachów. Mieszkańcy muszą coś dać w zamian od siebie. Czyli remont elewacji w całości z pieniędzy miejskich pod warunkiem, że wspólnota wyremontuje dach. Na taką propozycje otrzymaliśmy już wstępną zgodę od wspólnot.


O ile elewacje frontowe budynków nie wyglądają jeszcze najgorzej, to ich wygląd od strony podwórek, mówiąc delikatnie nie jest przyjemny dla oka. Czy coś się w tym temacie zmieni?


Często zarzuca się władzom, które remontują fasady: „ dobrze, ale wejdziemy na podwórka” no i…. Podwórka są bardzo ważne, bo są miejscami gdzie mieszkańcy spędzają czas wolny. Jak wyglądają podwórka? Wyglądają różnie, najczęściej wyglądają źle, ale niektóre zostały przez nas wyremontowane.


Nie byłoby możliwości szybkiego załatwienia tego problemu, gdyby nie pieniądze z Unii Europejskiej. Dzięki nim, idąc od strony Prusa przez rynek, aż do ulicy Sierpnia '80 wyremontujemy siedem podwórek w okolicach rynku. I to nie koniec, kolejne ósme podwórko zostanie wyremontowane przy ulicy Kutuzowa/Kubika. W tym roku zakończymy również remont podwórka przy ulicy Podgórnej/Górników. Zakres prac musieliśmy uzgadniać z konserwatorem zabytków, ale co ważne: ich kształt, wyposażenie, estetyka, zieleń - były w dużej mierze konsultowane ze wspólnotami mieszkaniowymi. Ważne jest, że całość została zaplanowana i uzgodniona przy ich udziale, że nie robi się czegoś dla nich, ale ponad ich głowami.


Niektóre wspólnoty chciały mieć i będą miały stół ping-pongowy, miejsca parkingowe, albo więcej zieleni. Jestem za tym, żeby było ładnie, ale nie może być jak na wystawie, gdzie wszystko można oglądać tylko przez szybę. Chcemy, żeby ci ludzie mieli z tego jakieś korzyści.


Co z pustym placem po wyburzonej na przełomie lat 60-70 -tych kamienicy w okolicy kościoła?


W pewnym okresie chciałem rozeznać rynek, szukałem inwestora, który zechciałby wybudować kamienicę podobną do tej, która była w tym miejscu pierwotnie. Po upublicznieniu tego pomysłu, spotkaliśmy się z kilkoma protestami ludzi, którzy uważają, że obecny układ, który otworzył rynek na kościół jest układem ciekawym i interesującym, ponieważ widać jego piękną bryłę.


Pojawiło się też sporo głosów poparcia, w tym również ze strony konserwatora zabytków, bo chodzi o odtworzenie starej, typowej struktury rynku na Dolnym Śląsku. Propozycja odtworzenia kamienicy znalazła poparcie ze strony ks. dziekana Andrzeja Jarosiewicza, który uważa, że po to ją wybudowano, żeby osłonić kościół od zachodnich wiatrów, powodujących większą erozję kościoła.


Chcieliśmy, aby w tym miejscu stanął hotel. Konserwator zabytków zgodził się, ale pod warunkiem, że elewacje od strony rynku będą identyczne jak na starych fotografiach. Na razie jest kryzys, firmy hotelowe nie palą się do nowych inwestycji, więc ten temat zostawiamy na przyszłość. Nadal temat jest otwarty, do dyskusji: czy warto zabudować ten teren czy nie?


Jednym z ciekawszych miejsc, pod względem turystycznym w naszym mieście są „Planty miejskie”, czy i tu przewidziano jakieś zmiany?


Tak, planty miejskie to kolejne zadanie jakim zajmiemy się w tym roku. Pojawi się bardzo dużo nowej zieleni, będą inne ścieżki. Wprowadzonych zostanie wiele elementów, które podniosą walory i staną się trasą spacerową na wysokim poziomie, włącznie z wiszącymi ogrodami, od strony Kubika nieopodal remontowanej przez parafię ks. Kusika kapliczki. Mamy nadzieję, że będzie to bardzo atrakcyjne turystycznie miejsce, ale przede wszystkim, gdzie mieszkańcy będą mogli przyjemnie spędzać czas. Moim zdaniem po tych wszystkich remontach wartość mieszkań w tej okolicy znacznie wzrośnie.


W programie rewitalizacji znajduje się kino „Orzeł”, jakie plany są z nim związane?


Remont kina "Orzeł", jest ważnym elementem programu rewitalizacji. Zmieni się ono w Centrum Integracji Kulturalnej, będzie to taka druga "Concordia". Concordia jest jakimś sukcesem, sukcesem niezależnych ludzi, którzy stworzyli miejsce spotkań aktywnej młodzieży. Jednak obiekt ten może w którymś momencie zostać sprzedany, a w Bolesławcu musi być takie miejsce, które byłoby dopełnieniem do oferty BOKu. Będzie to centrum integracji i spotkań młodzieży, ale nie tylko młodzieży. BOK będzie tam również dysponował pomieszczeniami, aby ugościć i przenocować przyjeżdżających artystów, zamiast płacić za ich pobyt w hotelu.


Kolejny temat, to basen kryty przy ul. Zgorzeleckiej. Co z nim?


Jeżeli chodzi o basen kryty przy ulicy Zgorzeleckiej zostanie przywrócona jego funkcja pierwotna. Niemcy 100 lat temu wybudowali go jako zakład kąpielowy.


Teraz trzeba przygotować dwa obiekty, czyli nowy basen, który zostanie wybudowany i stary basen, i muszą one być komplementarne wobec siebie. Stary basen zostanie spłycony i będzie pełnił bardziej funkcję SPA i rehabilitacyjną. Jest jeszcze sporo czasu i jesteśmy otwarci na nowe, ciekawe pomysły związane z zagospodarowaniem tego basenu. Nie zaczniemy remontu zakładu kąpielowego, dopóki nie zostanie wybudowany basen na pl. ks. Popiełuszki.


Następny temat, na który chciałbym uzyskać informację dotyczy Teatru Miejskiego, którego właścicielem jest Starostwo Powiatowe. Czy mamy szansę doczekać chwili, że teatr znowu zacznie „żyć”?


Remont i rozbudowa zabytkowego budynku Teatru Miejskiego przy ul. Teatralnej jest dodatkowym projektem, który został wpisany do działań związanych z rewitalizacją. To była moja propozycja przedstawiona panu staroście. Zaproponowałem, że oddamy część puli nam należnej zmniejszając zakres zadań o których wcześniej mówiłem po to aby wygenerować pieniądze na teatr. Pieniądze, które mieliśmy szansę dostać, mogliśmy przeznaczyć też na inny cel np. na remont ratusza, ale zdecydowaliśmy że obetniemy pieniądze sobie, żeby przeznaczyć je na teatr, który jest potrzebny w naszym mieście. Rada miasta musiała zmienić swoją uchwałę i cały lokalny plan rewitalizacji, po to aby teatr mógł w ogóle być brany pod uwagę przy podziale pieniędzy. Ostatnio wskutek zmiany kursu euro i decyzji zarządu województwa trzeba było zmniejszyć wielkość dofinansowania, jednak, jestem pewien, są to pieniądze do odzyskania z oszczędności, które powstaną po pierwszych przetargach.


Dworzec


Jeżeli chodzi o teren dworca wschodniego , to jest on własnością PKP., które płaci nam za ten teren podatki. Na temat zakupu tego terenu będziemy prowadzili rozmowy, jeżeli PKP przedstawi ofertę, która będzie do przyjęcia. Obecnie PKP wyceniły ten teren na ok. 7 mln. zł., jest to stanowczo zbyt wygórowana cena. Dowodem niech będą 2 nierozstrzygnięte przetargi z powodu braku chętnych.


Jakie jeszcze inwestycje będą prowadzone w Bolesławcu?


Ważną inwestycją w tym roku i długo oczekiwaną będzie rozpoczęcie budowy Domu Pomocy Społecznej, nazywanego przez nas Domem Spokojnej i Pogodnej Starości. Społeczeństwo w całej Europie się starzeje, jest to coraz większy problem, którym chcemy się zająć w naszym mieście w nowatorski sposób. Wiele osób, z różnych powodów, nie ma możliwości opiekować się swoimi rodzicami, dziadkami. Wtedy przychodzą do nas i starają się o umieszczenie takiej osoby w Domu Pomocy Społecznej. Co się wtedy dzieje?


Taka osoba musi czekać w kolejce, bo takich miejsc jest mało na Dolnym Śląsku, czy nawet w Polsce. Tego typu domy znajdują się kilkadziesiąt kilometrów od Bolesławca. Moim zdaniem, po pierwsze, starsi ludzie nie zasłużyli na to, by mieszkając kilkadziesiąt lat w Bolesławcu, teraz w tym najtrudniejszym momencie życiowym przenosić się w inne miejsce, z dala od rodziny.


Z punktu widzenia gospodarczego trzeba powiedzieć, że w tych domach pracuje dużo osób. Często ilość zatrudnionych w Domu Pomocy Społecznej odpowiada ilości pensjonariuszy. Jest to tak naprawdę nowy zakład pracy, który chcemy zbudować, dający również zatrudnienie. Będzie to dom bardzo nowoczesny, w którym kilkadziesiąt osób będzie spokojnie mogło dożywać swojego wieku w dobrych warunkach. Planujemy pokoje dwuosobowe z łazienkami. Będzie również część komercyjna, czyli kilka pokoi, które będzie można za dopłatą po prostu wynająć. Dzisiaj i tak płacimy za tych ludzi, w ten sposób finansując miejsca pracy gdzie indziej. Lokalizacja tego domu będzie przy ulicy Piastów. Chcemy w drugiej połowie roku ruszyć z budową. Mogę powiedzieć, że dla mnie jest to dla mnie sprawa honoru, żeby budowa tego domu ruszyła jeszcze w tym roku.


Z ważnych inwestycji, chciałbym wymienić dużą ilość inwestycji drogowych realizowanych we współpracy z powiatem na drogach powiatowych. Jeszcze z poprzednim starostą panem Konopką uznaliśmy, że najważniejszą drogą powiatową - a będącą w kiepskim stanie - jest ulica Żwirki i Wigury oraz Karola Miarki. Obecne władze powiatu przygotowały dobry projekt, który uzyskał dofinansowanie. Przy realizacji projektu Unia Europejska płaci 50 %, a pozostałe 50% rozkładamy po połowie między sobą.


Sport i kultura


Sportowe inwestycje, to oczywiście wspomniany wcześniej basen. W roku bieżącym kończymy budowę największej miejskiej hali gimnastycznej przy ul. Jana Pawła. Związane to jest również z planami dotyczącymi Miejskiego Zespołu Szkół nr 2 w Bolesławcu, która ma być przynajmniej szkołą o profilu sportowym, a w przyszłości może mistrzostwa sportowego. Będzie to sala, z ponad 200. miejscami dla publiczności.


Walczymy o kolejnego Orlika, czyli dofinansowanie budowy kompleksu boisk, który powstałby przy Gimnazjum Samorządowym nr 3 przy ul. Słowackiego.


Z inwestycji kulturalnych, to przede wszystkim oddanie do użytku Międzynarodowego Centrum Ceramiki. Kontynuujemy również remont muzeum przy ul. Mickiewicza. Zwiększymy bezpłatny dostęp do internetu, a więc zamontujemy nowe hot spoty oraz infomaty.


Przy tej okazji warto wspomnieć, że w tym roku oddamy dwa nowe bloki mieszkalne wybudowane przez TBS, będzie to 80 nowych mieszkań – czyli dla około 200 osób.


Niektórzy z oponentów zarzucają, że w dobie kryzysu nie powinno się, i nie warto inwestować. Czy zgadza się Pan z tymi zarzutami?


Spotykam się z zarzutami opozycji, że za dużo inwestuję. Na sesji budżetowej szef opozycji wnioskował, że należy skreślić realizację kilkunastu inwestycji z tegorocznego budżetu .


Nie zgadzam się z tym niezwykłym dla mnie postulatem.


W kryzysie nie tylko warto inwestować, ale jest obowiązek inwestowania. Jeśli posiada się środki i odpowiada za rozwój miasta, można zrobić za te same pieniądze dużo więcej i szybciej.


Nakładają się tu dwie rzeczy. Pierwsza - w przetargach uzyskujemy ceny od 30 do 50% niższe, niż gdybyśmy ten przetarg ogłosili rok czy półtora roku temu. Za przykład niech posłuży budowa basenu, którego koszt zmniejszył się z 30 mln zł do 19 mln. Doszły jeszcze środki europejskie i w sumie inwestycja będzie nas kosztowała ok. 13 mln zł.


Kolejnym przykładem może być modernizowana, najdłuższa ulica w naszym mieście, Zabobrze. Gruntowna modernizacja miała kosztować ponad 9 mln zł, w przetargu jest trochę ponad 6 mln, czyli znowu zaoszczędziliśmy 3 mln zł. Z tych 6 mln, połowę otrzymamy z Unii Europejskiej. Droga, która miała kosztować nas 9 mln zł, będzie nas ostatecznie kosztować 3 mln zł.


Takich przetargów jest bardzo dużo, choćby ostatni przetarg dotyczący modernizacji ulicy Piaskowej i Małej, gdzie również w ramach przetargu oszczędziliśmy kilkaset tysięcy złotych.


Jeżeli zrobię taniej, to mogę zrobić więcej i szybciej. To, co planowałem za 2-3 lata możemy zrobić teraz. Teraz jest odpowiedni moment do inwestowania.


Kryzys to też niestety mniejsza ilość miejsc pracy. Obowiązkiem gminy w takiej sytuacji jest łagodzić te skutki, właśnie poprzez to, że inwestujemy. Gdy inwestujemy, znajdujemy wykonawcę, który będzie to robił. Często jest to wykonawca lokalny. Jeśli nawet wykonawca jest z zewnątrz, to bierze on podwykonawców albo zatrudnia ludzi z miasta.


W tym roku wydamy ogólnie prawie 70 mln na inwestycje. Przełoży się to na kilkaset albo kilka tysięcy ludzi, którzy będą zatrudnieni i będą mieli pracę. Bardzo często są to ludzie z niskimi kwalifikacjami, czyli ci, którzy mają największy problem ze znalezieniem pracy. Kolejnym powodem, że warto inwestować są uruchomione środki europejskie. Ale żeby je pozyskać - oprócz dobrych projektów - trzeba posiadać udział własny, czyli swoje pieniądze.


Trzy główne powody dla których warto w okresie kryzysu inwestować: raz, że jest taniej; dwa, że dajemy miejsca pracy; trzy, że możemy pozyskać do każdej wydanej na inwestycję złotówki drugą złotówkę.


Padają również zarzuty, że przez prowadzone inwestycje zadłużany jest budżet. Jakie jest pana zdanie na ten temat?


Każdy, kto zarządza taką organizacją jak samorząd wie, że zawsze jest mowa o dwóch rodzajach zadłużenia. Klęską jest, jeżeli bierze się kredyty i przeznacza je na wydatki bieżące, czyli po prostu przejada. Jest to pierwszy krok do bankructwa. Gmina wówczas wymaga programu naprawczego, zaciskania pasa, koniec z kredytami, a jeśli już to tylko po to aby wyjść z tego „dołka”.


W naszym przypadku, ani jedna złotówka z kredytu nie jest przeznaczana na pokrycie bieżących wydatków. Wszystko przeznaczamy na inwestycje. Zarzutem jest to, że niektóre inwestycje takie jak basen, czy wcześniej lodowisko mogą być niedochodowe. Pamiętajmy, że miastem trzeba oczywiście zarządzać jak dobrą firmą, natomiast nie zawsze zysk jest kategorią nadrzędną.


Czy mógłby Pan podsumować program rewitalizacji?


To będzie spora rewolucja dla Bolesławca. Te ponad 30 mln zł mogą mocno zmienić oblicze starego centrum miasta. Większość z tych przedsięwzięć, o których mówiłem będzie przynajmniej zaczęta jeszcze w tym roku. W kontekście starego centrum należy również pamiętać o innych obiektach, które remontowane są ze środków własnych albo europejskich. Muzeum Ceramiki remontuje budynek przy ul. Mickiewicza ze środków programu polsko- czeskiego. Całkiem niedawno zostało wyremontowane muzeum przy ulicy Kutuzowa. Wszystko ma kosztować ponad 30 mln zł, z czego 17 mln daje Unia Europejska, a reszta jest nasza własna i pochodzi głównie z wyemitowanych obligacji. Jeśli do tego dodać inne inwestycje realizowane w centrum miasta takie jak budowa basenu, galerii, kończona w tym roku budowa nowego BOK-u, przebudowa ulic - wygląda na to, że centrum miasta zmieni swoje oblicze w niezwykle radykalny sposób, a to przyniesie zmianę standardów życia mieszkańców oraz zwiększy atrakcyjność naszego miasta

Źródło: http://boleslawiec24.net/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

Re: Newsy 2010

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 23:13

Jacques napisał(a):Pośrednik z Holandii otworzy centrum we Wrocławiu
lucy
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 09:44

Holenderska firma Otto będzie stąd koordynować prace swoich oddziałów w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Tutaj będzie się mieścić także jej polska centrala

Otto działa w naszym kraju od 10 lat. Zajmuje się pośrednictwem pracy tymczasowej. Do niedawna pośredniczyła głównie w zatrudnianiu polskich pracowników posiadających podwójne obywatelstwo do firm holenderskich. Dziś do Holandii wysyła ponad 10 tys. osób rocznie. Swoje polskie oddziały ma w Opolu, Gliwicach, Krakowie, Warszawie, Gdyni, Białymstoku i Poznaniu.

- Wybraliśmy Wrocław jako swoją siedzibę, bo współpracujemy z międzynarodowymi korporacjami, więc chcemy działać w międzynarodowych miastach, a takim jest Wrocław - tłumaczy Guido Vreuls, szef Otto Polska. - Wrocław to także najszybciej rozwijające się miasto w Polsce, dlatego nasze centrum powstało tutaj, a nie np. w Warszawie.

Pracownicy wrocławskiego Otto mają koordynować pracę firmy w Europie Środkowo-Wschodniej, czyli rekrutować pracowników dla firm m.in. holenderskich i brytyjskich oraz zajmować się doradztwem zawodowym. Na razie we wrocławskiej centrali firmy pracuje kilkadziesiąt osób, ale z czasem przejmie ona coraz więcej obowiązków i zatrudni nowe osoby.

Otto, poza Polską i Holandią, które są jej najważniejszymi rynkami, ma swoje filie także w Czechach, Holandii, Wielkiej Brytanii i Belgii, a wkrótce także w Niemczech. Polska centrala firmy powstała w Bielanach Wrocławskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


I jeszcze coś w tym temacie:


Wrocław po holendersku

Dzisiaj, 14:50:22, autor opr. aw

Związki Wrocławia z Holandią są silne i wielorakie. Obok okrzepłego partnerstwa z Bredą jest między innymi aktywność firmy OTTO.WORKFORCE.EU, która w swojej wrocławskiej siedzibie świadczy usługi rekrutacyjne i headhunterskie o zasięgu kontynentalnym, ale też prowadzi niezwykłą działalność promocyjną

W ostatni piątek, 5 lutego, agencja sprowadziła do Wrocławia kilkudziesięcioosobową grupę biznesmenów i dziennikarzy holenderskich reprezentujących takie firmy jak Flextronix, Hoogvliet, Vroegop, Adidas, Heemskerk, Personato oraz dziennik „De Telegraaf”. Był również były minister obrony Frank de Grave, lider związkowy Marcel Nuyten, były mer Tilburga Ruud Vreeman.

W sali sesyjnej w Sukiennicach Holendrzy wypytywali prezydenta Rafała Dutkiewicza, na czym polega wyjątkowość Wrocławia i czym miasto różni się od reszty Polski. Wysłuchali także informacji Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej o możliwościach inwestycyjnych w stolicy Dolnego Śląska i wokół niej

wroclaw24.net

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Wrocław] Inwestycje MPWiK

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 8 Luty 2010, 23:17

Inwestycje o wartości ponad 135 mln zł realizowane w latach 2010-2014 zabezpieczą miasto przed skutkami awarii sieci wodociągowych. W ramach realizacji III etapu projektu „Poprawa gospodarki wodno-ściekowej we Wrocławiu”, MPWiK wybuduje cztery magistrale wodociągowe, które stworzą dodatkowy obieg wody w mieście.
– Nowe magistrale zapewnią większy komfort i poczucie bezpieczeństwa mieszkańcom osiedli, na które teraz dociera tylko jeden rurociąg – wyjaśnia Konrad Antkowiak, rzecznik prasowy MPWiK. – Tworzymy dodatkowe zasilanie osiedli w wodę. Obecnie, awaria jednej magistrali może powodować przerwy w dostawach wody do kilku osiedli, a nawet do znacznej części miasta. Dzięki tej inwestycji wszyscy zyskamy na bezpieczeństwie, bo taka sytuacja nie będzie mogła się zdarzyć.
Najwięcej, bo aż 65 mln zł kosztować będzie budowa ponad czternastokilometrowego odcinka „Magistrali Północnej”, o średnicy 800 mm, który połączy stację uzdatniania wody na Mokrym Dworze z 800 mm magistralą wodociągową przy ul. Bolesława Krzywoustego i z istniejącą siecią wodociągową przy ul. T. Szewczenki. Budowa „Magistrali Północnej” ma się rozpocząć już za dwa lata. Spółka planuje również budowę pięciokilometrowego odcinka „Magistrali Południowej”, który zostanie poprowadzony od ul. Supińskiego i Kobierzyckiej do ul. Grota Roweckiego.
– Magistrale wodociągowe to rurociągi o średnicy powyżej 300 mm, które wraz z przewodami rozdzielczymi i przyłączami domowymi tworzą sieć wodociągową – tłumaczy Konrad Antkowiak. – Dzięki naszym inwestycjom, miastu przybędzie blisko 22 km takich rurociągów o średnicy 800 mm.
Pozostałe dwa rurociągi magistralne: „Bystrzycka-Pucka” o średnicy 500 mm i „Grodzka-Sikorskiego” o średnicy 400 mm, MPWiK wybuduje nakładem kolejnych 8,2 mln zł. Budowa pierwszej magistrali ma zakończyć się jeszcze w tym roku, w październiku. Połączy ona ul. Na Ostatnim Groszu z ul. Hermanowską i będzie drugim zasilaniem zachodniej strefy niskiego ciśnienia. Z kolei „Magistrala Grodzka-Sikorskiego”, która będzie oddana do użytku do końca 2014 roku, przebiegać będzie od ul. Grodzkiej, przez Nowy Świat, teren Szpitala Wojewódzkiego im. J. Babińskiego, pod fosą aż do połączenia z istniejącym już odcinkiem magistrali przy ul. Sikorskiego.

Ewelina Bukowska

Źródło: http://www.businesswroclaw.pl/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

Miasto sprzedaje nieruchomości

Postprzez słoik » Wtorek, 9 Luty 2010, 15:46

autor:MR
Miasto planuje sprzedać w tym roku 400 nieruchomości, na których według szacunków ma zarobić nawet 220 milionów złotych.

W ofercie znaleźć można działki (jednorodzinne, wielorodzinne, usługowe), lokale (użytkowe, mieszkaniowe) oraz całe budynki.

- Odpowiadamy na duże zainteresowanie, jakim cieszą się mniejsze lokale i działki - mówi wiceprezydent Wrocławia Adam Grehl. - Dla przykładu, w zeszłym roku, na mieszkanie w odremontowanej kamienicy przy Podwalu o wartości około miliona złotych było 20 chętnych, których nie zniechęciła nawet wysoka cena 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy.

Do kupienia są lokale m.in. przy ulicy: Więziennej 16, Piłsudskiego 58-60, Sienkiewicza 106, czy Kiełbaśniczej 6.

- W tym roku można wybierać także między budynkami różnej wielkości - informuje wiceprezydent. - Do dyspozycji mamy zarówno te małe, jak i duże.

Miasto wystawi na sprzedaż obiekty znajdujące się m.in. przy: pl. Piłsudskiego 2-4, pl. Solnym 4, ul. Kościuszki 130 i Włodkowica 15.

W części przedstawionych w ofercie budynków docelowo mają powstać hotele, w innych przypadkach jest to tylko propozycja dla ewentualnych inwestorów (m.in. Oporowska 60, Szczytnicka 9).

Działki jednorodzinne cieszyły się zainteresowaniem już w styczniu, kiedy to liczba osób uczestniczących licytacji wyniosła 245. Nieco mniej chętnych (w sumie 7) zgłosiło się na przetargi dotyczące działek wielorodzinnych. Jak mówią przedstawiciele magistratu, może to wynikać z tego, że deweloperzy jeszcze odczuwają efekty kryzysu.

Miasto planuje sprzedać w 2010 roku łącznie 400 nieruchomości, na których według szacunków ma zarobić nawet 220 milionów złotych.

więcej: http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,mia ... -1417.html

Źródło: http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,mia ... -1417.html

Awatar użytkownika
słoik

 
Posty: 105
Ostatnio zalogowany: 28-04-2010
Miejscowość: Wrocław

[Wałbrzych/Nachod] Czesko–polski portal internetowy

Postprzez Tsamb » Wtorek, 9 Luty 2010, 20:38

[Wałbrzych/Nachod]

Rusza czesko–polski portal gospodarczy. Teraz wszyscy zainteresowani pod adresem www.plcz.eu będą mogli znaleźć informacje gospodarcze dotyczące pogranicza polsko–czeskiego.
Portal powstał w efekcie projektu „Przedsiębiorczość bez granic. Polsko – czeski internetowy portal gospodarczy” w ramach Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska - Republika Czeska, Fundusz Mikroprojektów w Euroregionie Glacensis. Projekt realizowała Gmina Wałbrzych przy współudziale Regionalnej Izby Gospodarczej w czeskim Nachodzie.


Portal ma służyć głownie polskim i czeskim przedsiębiorcom. Składa się z dwóch części: informacyjnej, gdzie znajdą się informacje dotyczące zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej w Czechach i w Polsce, a także niezbędne dokumenty do pobrania, informacje o zwolnieniach i ulgach przysługujących przedsiębiorcom czeskim i polskim oraz adresy instytucji wspierających przedsiębiorców. Druga część składa się z giełdy kooperacyjnej, gdzie znajdować się będą informacje dotyczące przedsiębiorców z Polski i Czech. Giełda to rodzaj bazy firm.

Projekt został zrealizowany po to, by prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce i Czechach, a także poszukiwanie potencjalnego partnera biznesowego po drugiej stronie granicy, były łatwiejsze.

Źródło: http://www.walbrzyszek.com/news,single, ... ticle,3563

Awatar użytkownika
Tsamb

 
Posty: 2637
Ostatnio zalogowany: 01-09-2010
Miejscowość: Wałbrzych :)

Deweloperzy pod Wrocławiem najchętniej budują szeregówki

Postprzez Orzech » Wtorek, 9 Luty 2010, 22:13

Dawid Zielkowski2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 10:07
Jak grzyby po deszczu rosną domy jednorodzinne na terenach podmiejskich. Zdecydowana większość budowana jest przez prywatnych inwestorów. Deweloperzy prowadzący inwestycje podmiejskie stawiają najczęściej domy szeregowe.
Z kilkuset realizowanych w zeszłym roku inwestycji w zabudowę jednorodzinną na terenie powiatu wrocławskiego tylko ok. 60 było prowadzonych przez firmy deweloperskie.

Co budują deweloperzy


- Jeżeli duży deweloper decyduje się na budowę osiedla podmiejskiego, to stawia tam budynki różnego typu - mówi Katarzyna Puterko analityk Monitora Rynku Nieruchomości.

Są to nie tylko domy jednorodzinne, ale również bliźniaki i domy w zabudowie szeregowej. Rzadko na osiedlach podmiejskich można spotkać się z budynkami wielorodzinnymi.

- Najpopularniejsza jednak wśród deweloperów jest zabudowa szeregowa. Generuje najniższe koszty i wymaga mniejszych działek niż np. domy wolno stojące - mówi Jacek Wróblewski, prezes Jot-Be Nieruchomości.

Jednym z największych osiedli tego typu jest Osiedle Malownicze, położone w granicach Wrocławia pomiędzy starą częścią Leśnicy a Lasem Mokrzańskim. Na powierzchni 45 ha powstanie 206 domów wolno stojących, 56 szeregówek i ok. 300 mieszkań i apartamentów.

- Będzie mogło tam zamieszkać ok. 2,5 tys. ludzi - mówi Krzysztof Stępiński, prezes firmy Osiedle Malownicze. - Domy budujemy na zamówienie klienta - dodaje Stępiński.

Gotowy do zamieszkania dom wraz działką o powierzchni ok. 700 m kw. kosztuje ok. 570 tys. zł.

Inną strategię przyjął Archicom, który na swoim osiedlu Dobrzykowice Park oferuje do kupienia gotowe domy o powierzchni 134 i 168 m kw. Za stan deweloperski zapłacimy tam od 560 tys. wzwyż, a za stan surowy zamknięty od 490 tys. zł.

Większość inwestycji prowadzonych przez deweloperów opiera się na architekturze typowej dla terenów podmiejskich. Domy posiadają dach spadziste, najczęściej są parterowe lub jednopiętrowe.

- Wymuszają to preferencje klientów - mówi Puterko.

- Deweloperzy nie eksperymentują, niekonwencjonalne domy słabo się sprzedają - mówi Wróblewski.

Od reguły zdarzają się jednak wyjątki. Budmax zaangażował się w budowę osiedla, na którym domy posiadają wręcz ekstrawagancką architekturę. Wszystkie budynki w Osadzie Gencz (Komorowice) mają płaskie dachy, duże okna i drewniane elewacje. Utrzymane są w kolorystyce biało-brązowej. Cała osada ma na razie 10 ha powierzchni, jest tam 76 domów jednorodzinnych i bliźniaków. W sześciu budynkach wielorodzinnych mieści się 116 mieszkań.

- Ostateczna powierzchnia osiedla przewidziana jest na 57 ha - mówi Justyna Bielawska z Budmaxu.

Cena za m kw. domu to 3500 zł netto, a mieszkania 5117 zł netto. Mimo tego i niekonwencjonalnej architektury sprzedaż idzie nieźle.

- Zostało już tylko piętnaście domków - mówi Bielawska.

Natomiast osiedle Toya Golf liczące 136 domów wkomponowano w pole golfowe w Krzyżanowicach.

- To bardzo łady teren, świetnie skomunikowany z miastem. Najpierw wytyczono wszystkie drogi i działki, założono oświetlenie, a dopiero potem rozpoczęto budowę - mówi Wróblewski.

Trudny rynek

- Deweloperzy mają spore trudności ze sprzedażą swoich domów - mówi Jacek Wróblewski.


Jego zdaniem rynek domów jest trudny z kilku powodów. Przede wszystkim banki rzadziej udzielają kredytów na zakup domu niż na zakup mieszkania. Nie każdego też stać na wydatek ok. 500 tys. zł. Wiele osób decyduje się na wybudowanie domu samodzielnie, lub wynajmuje małe firmy budowlane. Kupując dom od dewelopera, klient często musi pogodzi się z faktem, że ok. 30 budynków z sąsiedztwa wygląda identycznie. W końcu segment domów rynku budowlanego konkuruje z segmentem apartamentów i dużych mieszkań.

- Koszt wybudowania domu porównywalny jest zakupem dużego mieszkania w centrum miasta - dodaje Jacek Wróblewski. - Co ważniejsze, marże dla deweloperów stawiających domy są o wiele niższe niż w przypadku budowy mieszkań - dodaje.


Na kondycję firm budujących osiedla podmiejskie wpływ miał też kryzys gospodarczy.

- W zeszłym roku obserwowaliśmy zmniejszenie ilości inwestycji. Rynek nie rozwija się, deweloperzy mają trudności ze sprzedażą posiadanych domów - mówi Katarzyna Puterko.

- Na razie przygotowują oni formalności dla nowych inwestycji, nie podejmując działań budowlanych - dodaje.

Kto i dokąd wyprowadza się z miasta

Na zakup domu od dewelepora decydują się przeważnie osoby posiadające wysokie i stałe zarobki.

- Wynika to z konieczności jednorazowego wpłacenia firmie deweloperskie całej kwoty. Trzeba więc wziąć kredyt bankowy - mówi Puterko.

Domy kupują również ci, którzy będą mieli dużo czasu na spłatę kredytu.

- Tereny podmiejskie zasiedlają też młode rodziny z dziećmi, którym nie przeszkadzają dojazdy do centrum - mówi Wróblewski.

Wśród klientów firm deweloperskich są również osoby, które myślą o emeryturze poza miastem.

- Chcą zrealizować marzenie o własnym domu, zamieszkać w otoczeniu zieleni w ciszy i spokoju - mówi Monika Szcześniak z Vantage Development.

- Tacy ludzie często sprzedają mieszkania w centrum i kupują domy za miastem - potwierdza Wróblewski.

Przenoszą się oni najczęściej na południe i wschód od Wrocławia. O kierunkach migracji decyduje przede wszystkim skomunikowanie z miastem i ceny gruntów.

- W tamtych rejonach jest duży ruch na rynku wtórnym domów. Tam też deweloperzy lokują swoje osiedla - mówi Puterko.

W zeszłym roku najwięcej inwestycji deweloperskich prowadzono w okolicach Kiełczowa, Wilczyc, Strachocina, Wysokiej i Krzeptowa.

Źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Wrocław] Po kryzysie w branży budowlanej zostało tylko wspomnienie

Postprzez Orzech » Wtorek, 9 Luty 2010, 22:15

Dawid Zielkowski 2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 10:15

zeszłym roku sprzedały się prawie wszystkie mieszkania pozostałe po boomie sprzed trzech lat. Co ważniejsze, są nadal chętni na nowe lokum. Jedyną przeszkodą mogą być drogie kredyty bankowe i problemy z finansowaniem inwestycji.


- Z 320 mieszkań oferowanych na Ołtaszynie zostało nam osiem - mówi Izabela Laskowska-Kupczak, kierownik działu sprzedaży Spectrum Development.

Podobnie sytuacja wygląda u kilku innych graczy na rynku mieszkaniowym.


- O dziwo, w minionym roku nie mieliśmy kryzysu w sprzedaży mieszkań. Musieliśmy rozpocząć nowe budowy, bo zabrakłoby nam mieszkań - mówi Henryk Feliks, członek rady nadzorczej Gant S.A.

Wyczerpywanie zasobu wolnych mieszkań jako powód rozpoczęcia nowych inwestycji potwierdziła również Justyna Dobrowolska z działu komercyjnego Archicomu, jednej z największych firm zajmujących się budownictwem mieszkaniowym we Wrocławiu.

Brak nowych mieszkań w przystępnych cenach spowodował duże ożywienie w branży pośrednictwa nieruchomości.

- Od początku roku coraz więcej osób jest chętnych na zakup mieszkania z drugiej ręki - mówi Grzegorz Szawłowski z BHN-Chata Agencja Nieruchomości. Od początku roku jego agencja sprzedała aż 17 mieszkań.

Na wzrost popytu wpływ ma też łatwiejszy dostęp do kredytów mieszkaniowych.

- Warunki otrzymania kredytu bankowego na zakup mieszkania są nieco łagodniejsze niż w zeszłym roku - mówi Katarzyna Puterko, analityk rynku nieruchomości Instytutu Analiz Monitora Rynku Nieruchomości.

- Dzięki łatwiejszemu kredytowaniu popyt nie jest już tłumiony - potwierdza Jacek Wróblewski, prezes Jot-Be Nieruchomości. - Niestety firmy budowlane nadal mają problemy z uzyskaniem kredytów na nowe inwestycje - dodaje.

Taka sytuacja utrzyma się na jeszcze przez pewien czas, nikt jednak nie wiem jak długo. Oprocentowanie kredytów dla deweloperów zależy od kilku czynników, m.in. kondycji finansowej firmy, jej reputacji na rynku i lokalizacji inwestycji. Warunkiem udzielenia kredytu często jest posiadanie przez dewelopera gruntów, środków własnych na pokrycie części inwestycji (nawet 30 proc.) i sprzedanie części mieszkań (do 50 proc.).

- Spadły ceny siły roboczej, materiałów i marże wykonawców. Potaniały też grunty. Szkoda, że banki utrudniają dostęp do kapitału, ponieważ obecnie mamy szanse na tanie budownictwo - ubolewa Jacek Wróblewski.

Mimo to wielu deweloperów rozpoczęło lub niedługo rozpocznie nowe inwestycje. Niektórzy, jak Gant, szukają innych źródeł finansowania.

- Środki na inwestycje chcemy pozyskać poprzez emisje akcji i obligacji naszej spółki - mówi prezes Henryk Feliks.

Ceny mieszkań we Wrocławiu spadły średnio nawet o 10-15 proc. w porównaniu do rekordowych lat 2006 i 2007. Największe spadki zanotowano w cenach apartamentów, które z ok. 25 tys./m kw. w 2006 roku spadły do 16-17 tys. w grudniu 2009. Mimo to zainteresowanie apartamentami jest znikome.

- Rynek apartamentów skurczył się nawet o 80 proc. Kiedyś budowano je niemal wszędzie, dzisiaj tylko w najlepszych lokalizacjach - Jacek Wróblewski.

Podobnego zdania jest wielu deweloperów. Gant S.A. planuje wybudowanie dużych mieszkań w jednym ze swoich obiektów, ale zaznacza że nie będą to apartamenty.

- Apartamenty okazały się przeszacowane. Ceny, za jakie chciano je sprzedawać, były nierealne - wyrokuje Katarzyna Puterko. - Wiem, że wiele firm przez prawie rok nie mogło sprzedać lokali tego typu - dodaje.

Zapewne dlatego największą popularnością cieszą się mieszkania w zabudowie wielorodzinnej o powierzchni do 80 m kw. Przeważnie klienci decydują się na odbiór w stanie deweloperskim. Cena takiego lokalu to ok. 6300 zł/metr kw.

- Takie mieszkania często kupują młode małżeństwa lub rodzice dla swoich nastoletnich dzieci - mówi Wróblewski.

Właśnie w tego typu mieszkania chce inwestować większość firm budowlanych.

- Na Gaju budujemy mieszkania o powierzchni od 29 do 100 m kw. - mówi Justyna Dobrowolska z Archicomu.

Gant S.A na Stabłowicach stawia zamknięte miniosiedle składające się z trzech budynków. Planowane są w nich mieszkania o powierzchni od 36 do 74 m kw., w cenie ok. 5 tys. zł/m kw. Podobnej wielkości dwu- i trzypokojowe mieszkania na Stabłowicach wybuduje Geo Grupa Deweloperska (cena ok. 5,4 tys./m kw.)


Właśnie rejon Stabłowic, Złotników i Maślic staje się ostatnio bardzo popularny wśród deweloperów.

- Przede wszystkim są tam jedne z najtańszych gruntów w mieście - mówi Katarzyna Puterko.

Dodaje ona też, że tradycyjnie już oblegane Wojszyce, Partynice i Ołtaszyn tracą w stosunku do innych części miasta.

- Rozwój infrastruktury drogowej nie nadąża tam za nowymi osiedlami, to odstrasza ludzi - dodaje.

- Słabo sprzedają się mieszkania bliżej centrum, które kosztują ok. 6,5 tys./m kw. Ze znalezieniem chętnych na tańsze na obrzeżach miasta za ok. 5 tys./m kw. nie ma problemu - mówi Wróblewski.

Peryferia wybierane są też ze względu na spokój i ciszę.

- Przeprowadzając się do Sadkowa, otrzymujemy duże ogrody i sąsiedztwo rezerwatu przyrody. Jednocześnie nie jesteśmy odizolowani, do centrum jedzie się stamtąd tylko 25 minut - mówi Roman Meysner, dyrektor operacyjny Vantage Development.

- Często o miejscu, w którym kupimy mieszkanie, decydują przyzwyczajenia. Jeżeli ktoś mieszkał na Psim Polu to mimo odległości od centrum tam będzie szukał mieszkania do kupienia - dodaje Katarzyna Puterko.

Źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

[Wrocław] Wielki powrót targów

Postprzez Orzech » Wtorek, 9 Luty 2010, 22:28

autor Jacek Bomersbach

[ b]Wrocław znów ma się stać międzynarodowym centrum kontaktów firm, deweloperów i osób prywatnych zainteresowanych rynkiem inwestycji i nieruchomości. [/b]

Ministerstwo infrastruktury objęło patronat nad międzynarodowymi targami oraz konferencją „Mieszkanie inwestycja dom”, które odbędą się w dniach 13-15 maja w hali IASE we Wrocławiu.

- Po kilku latach przerwy chcemy, aby Wrocław znów stał się miastem inwestorów zainteresowanymi rynkiem nieruchomości. Targi przez kilkanaście lat wcześniej organizowała Wrocławska Giełda Nieruchomości, ale przestano je organizować. Teraz chcemy do tego wrócić – poinformował na konferencji prasowej Włodzimierz Konarski, dyrektor targów.

Organizatorzy chcą, aby Wrocław stał się punktem spotkań Zachodnich i Wschodnich, deweloperów i inwestorów.

Na targi już zgłosiło się wiele firm ze Stanów Zjednoczonych i Niemiec.

Hala wystawowa IASE ma zostać wydzielona na kilka poziomów. W części ogólnej znajdą się banki oraz oferty deweloperów sektora mieszkaniowego, biura nieruchomości i wyposażenia wnętrz. Część komercyjna zostanie przeznaczona dla firm doradczo-konsultingowych. A także dla urzędów miast i gmin.

- Wśród odwiedzających targi widzimy zainteresowanych kupnem mieszkania lub domu, jak i dla akredytowanych przedstawicieli inwestorów, bankowców i ludzi biznesu – dodaje Włodzimierz Konarski.

Patronat honorowy nad wydarzeniem objęło ministerstwo infrastruktury oraz wojewoda dolnośląski i prezydent miasta.

Źródło: http://www.wroclaw24.net/

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 20534
Ostatnio zalogowany: 24-07-2010

PoprzedniaNastępna

Dodaj komentarzDodaj wiadomosc

Aby napisać odpowiedź zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Powróć do dolnośląskie - newsletter

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron