Interesujacy tekst
Z mostem czy bez, Wielka Wyspa zmieni swoje oblicze
2009-12-06 12:51:49, Łukasz Medeksza
Targetem Mostu Wschodniego wcale nie są mieszkańcy Wielkiej Wyspy. Obwodnica Śródmiejska może będzie domknięta, a może nie - nie ma to większego znaczenia. Wielka Wyspa na zawsze zmieni swój charakter. Ale jej mieszkańcy nie stracą na tym, a zyskają. Jak to możliwe?
W gorących dyskusjach o planowanym Moście Wschodnim zderzają się (i nagłaśniane są) dwa stanowiska: ratuszowy PR oraz obawa mieszkańców części Wielkiej Wyspy przed zmianami, jakie spowoduje ta sporna inwestycja. Oba stanowiska mają charakter cząstkowy i skupiają się na roztrząsaniu szczegółów, nie widząc (lub nie chcąc dostrzec) szerszego kontekstu połączenia Wielkiej Wyspy z południem miasta.
Ratuszowy PR oscyluje pomiędzy triumfalizmem (most musi powstać, decyzja dawno zapadła, dyskusje nie mają już sensu) a słodką zachętą (ten most jest dla was, dla waszego dobra). W wersji triumfalistycznej jest wyrazem arogancji (mam wrażenie, że Most Wschodni to jedna z największych porażek obecnych władz Wrocławia na polu komunikowania się z mieszkańcami, a więc głównymi użytkownikami przestrzeni miejskiej). W wersji słodkiej jest - w najlepszym razie - półprawdą.
Z kolei opór części mieszkańców Wielkiej Wyspy jest przez nich fatalnie artykułowany publicznie. W efekcie, Wielka Wyspa (jako całość) dorobiła się już wizerunku uroczej, ale zapyziałej wiochy zamieszkanej przez stetryczałych, samolubnych pieniaczy, którzy blokują prężny rozwój nowoczesnego miasta.
A przecież w całym tym sporze chodzi o coś innego. I na dłuższą metę obie strony - i władze miasta, i mieszkańcy Wyspy - mogą tylko zyskać. Wystarczy dostrzec wspólny interes w przewidywalnej dalszej ewolucji tego obszaru. Bo jeśli spojrzymy nań systemowo, zrozumiemy, że Most Wschodni jest tylko jednym z wielu elementów układanki.
Jak zmieni się Wielka Wyspa? Najprościej i najwdzięczniej odpowiedziała na to pytanie (acz nie wprost) Hana Cervinkova, prezeska Hali Ludowej, w kwietniowej rozmowie z Radiem Wrocław. Posłuchajcie koniecznie.
Gdy tak słucham sobie Cervinkovej, to "nabieram przekonania graniczącego z pewnością", że przyszłym sercem Wielkiej Wyspy będzie właśnie Hala Ludowa z przyległościami - jako wielkie centrum rekreacyjno-kongresowe. Cervinkova chce tam przyciągnąć tzw. turystów biznesowych, którzy "podróżują nie za wypoczynkiem, a za pracą". - Udział turystyki biznesowej w całej turystyce w Polsce wciąż zwiększa się. To ogromny biznes. Bardzo ważny dla rozwoju miast i obszarów miejskich - podkreśla szefowa Hali.
Dlatego w pawilonie przy Pergoli powstaje Regionalne Centrum Turystyki Biznesowej. - Będzie w nim można jednocześnie zmieścić prawie 3 tys. osób - opowiada Cervinkova. - Będą dwie duże sale, trzy mniejsze i dwie restauracje - każda na 150 osób.
Centrum ma ruszyć już we wrześniu 2010 r. Ale Cervinkova chce, by Hala z otoczeniem były nie tylko ośrodkiem kongresowym (i eventowym - wszak sama Hala to także m.in. sala koncertowa i sportowa), ale też "rekreacyjnym sercem Wrocławia". Po to jest tam śpiewająca fontanna, która ma być w zimie lodowiskiem, po to są planowane restauracje, po to działa giełda staroci. Dodajmy do tego Park Szczytnicki i zoo, a uzyskamy faktycznie ogromny kombinat do spędzania tzw. wolnego czasu.
Czego brakuje w tej wizji? Zaplecza.
Dlatego Cervinkova narzeka, że do czasu otwarcia centrum nie uda się wybudować kilkupiętrowego parkingu obok Hali. Ale jest w planach. Każdy z nas wie też, co dzieje się na Moście Zwierzynieckim, na Wybrzeżu Wyspiańskiego, czy na ul. Wróblewskiego podczas dużych imprez w Hali i obok niej - zarówno jeśli chodzi o dojazdy i wyjazdy (samochodem, czy komunikacją miejską), jak i o parkowanie.
Dlatego uważam, że głównym targetem Mostu Wschodniego nie są mieszkańcy Wielkiej Wyspy, a obecni i przyszli, zewnętrzni użytkownicy Hali i jej przyległości. A więc przede wszystkim owi "turyści biznesowi", o których opowiada Cervinkova oraz widzowie koncertów, fontanny, czy meczów organizowanych w samej Hali.
Najważniejsi są jednak "turyści biznesowi". Dlaczego? Bo: a) są potencjalnie najbardziej majętni spośród gości Hali; b) nie będą wpadać na Wielką Wyspę na kilka godzin, a być może przynajmniej na dwa dni. Myślę, że wielu czytelników mojego tekstu również czasem uprawia taką "turystykę konferencyjną" i świetnie wie, na czym ona polega.
I w tym właśnie upatruję wielką szansę dla mieszkańców Wielkiej Wyspy. Bo brakującym zapleczem Hali jako przyszłego serca tej części miasta nie są tylko drogi (w tym Most Wschodni) i parkingi, ale także miejsca noclegowe, knajpy, punkty usługowe i sklepy. Mówiąc krótko: wspólnym interesem władz miasta i mieszkańców Wielkiej Wyspy jest przyciąganie jak największej liczby "turystów biznesowych" i zaoferowanie im takiego zaplecza, by chcieli pozostać na Wyspie jak najdłużej.
To oczywiście świetna wiadomość dla każdego, kto ma jakieś nieruchomości w tamtej części miasta. Dziwię się, że władze Wrocławia nigdy nie sięgnęły po ten argument w sporach z mieszkańcami Wielkiej Wyspy.
Nie ma co ukrywać: jeśli mój hipotetyczny scenariusz ziści się, Wyspa całkowicie zmieni swój charakter. Ale można na tym tylko zyskać. Dlatego Most Wschodni przyda się jej mieszkańcom. Ale nie po to, by "mogli z niej łatwo wyjechać", a po to, by "ich klienci mogli do nich szybciej przyjechać".
http://5wladza.dolnyslask24.info/blog.php