[Boguszów - Gorce]
Wierzy w świetlaną przyszłość swojej gminy. Jako priorytetową inwestycję wymienia oddanie do użytku wyciągu narciarskiego Dzikowiec i remonty gminnych dróg. Z nutką goryczy odnosi się do wysokości swojej 8 tysięcznej pensji, a także zapowiada „racjonalizację" wydatków administracyjnych. Oskarżenia o sprzyjanie kościołowi kwituje jako drobne złośliwości. W pierwszym wywiadzie dla „Wiadomości" prezentujemy najmłodszego burmistrza w historii Boguszowa-Gorców Waldemara Kujawę. Czy to prawda, ze jesteś najmłodszym burmistrzem w historii Boguszowa Gorców?- Od 1989 roku Boguszów miał tylko dwóch burmistrzów, czyli Augustyna Skrętkowicza i Mariana Nogasia. To prawda, że obaj byli sporo starsi ode mnie. (Waldemar Kujawa ma 32 lata przyp. red.) Jestem trzecim burmistrzem po zmianach ustrojowych 1989 roku.
Twój młody wiek, może być zarówno autem jak i przeszkodą...- Wydaje mi się, że tego czy ktoś nadaje się do pełnienia określonego stanowiska nie powinno się rozpatrywać pod kątem wieku danej osoby. Często jest tak, że w firmach prywatnych bardzo chętnie zatrudnia się osoby młode, ponieważ charakteryzują się one kreatywnością, świeżością. Faktem jest jednak, że w administracji na stanowiskach burmistrzów czy wójtów widzimy przeważnie osoby w wieku dojrzalszym. Oczywiście, że spotkałem się z zarzutami, że jestem za młody, że brakuje mi doświadczenia. Nic bardziej mylnego. Przez dwie kadencje bylem boguszowskim radnym. Pracowałem także na odpowiedzialnych stanowiskach w prywatnych firmach.
Drugą turę wyborów na burmistrza wygrałeś nieznaczną przewagą głosów nad tymi oddanymi na kandydata Lewicy Józefa Waliszewskiego. Jak zamierzasz przekonać tę grupę wyborców, którzy oddali głos na twojego oponenta, iż dobrze się stało, że Waldemar Kujawa został gospodarzem miasta?- Chciałbym się tutaj odnieść do drugiej tury wyborów. To co się wówczas działo w naszej gminie jest praktycznie nie do zaakceptowania. W lokalnym, stworzonym na potrzebę chwili tytule „Wiadomości Boguszowskie" ukazał się stek kłamstwa na mój temat. Fakt, że stało się to tuż przed wyborami nie pozwolił mi nawet się do nich ustosunkować, czy dochodzić swoich praw w trybie wyborczym. Kwestionowano moje zasługi w pozyskiwaniu funduszy unijnych, choć jak wiadomo to mój wniosek na projekt „Stara Kopalnia" został pozytywnie rozpatrzony i już nie długo będzie realizowany przez gminę Wałbrzych. Absurdem było, to, że pod tymi paszkwilami podpisywali się anonimowi „Boguszowianie" i „Boguszowianki". Były to działania stricte polityczne. Doskonałym miejscem na przedstawienie mi jakichkolwiek zarzutów pod moim adresem była organizowana przez PWSZ debata wyborcza na której Pan Waliszewski zwyczajnie się nie pojawił. Ta brudna kampania przyniosła jednak określony efekt i jej przypisał bym taki, a nie inny podział głosów wyborców (2470 dla W. Kujawy i 2241 dla J. Waliszewskiego - przyp. red.). Mam nadzieję, że moje obecne i przyszłe działania pokażą, że mieszkańcy gminy dokonali właściwego wyboru.
Podczas kampanii wyborczej twierdziłeś, że najważniejszą sprawa jest dla Ciebie zwiększenie wydatków inwestycyjnych na 2009 rok. Proszę o konkrety.- Wprowadziłem dużą zmianę do budżetu gminy. O prawie milion złotych zwiększyliśmy wydatki na remonty dróg. Oznacza to wzrost wydatków o 100 proc. w porównaniu z tym co było zapisane na ten rok. Oprócz tego otrzymaliśmy dotacje rozwojową z Urzędu Marszałkowskiego na kwotę 450 tys. zł.
Które z boguszowskich ulic będą remontowane w pierwszej kolejności?-Rozpoczynamy duży projekt inwestycyjny, który obejmie ulice Dworcową i Kosynierów. Za wyżej wymienione środki naprawiona będzie część tych jezdni. Następnie w porozumieniu ze Starostwem Powiatowym remontowane będą pozostałe fragmenty tych dróg gminnych już w połączeniu z powiatowymi ulicami Żeromskiego i Głowackiego. W tym celu będziemy się zwracali wspólnie ze Starostwem do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych.
Milion zł o którym mówisz nie spadł z nieba. Gdzieś trzeba było dokonać cięć. Gdzie?- O ponad 200 tys. zł zmniejszyłem wydatki administracyjne w samym Urzędzie Miejskim.
Co to oznacza? Zwolnienia czy zmniejszenie pensji?- Oznacza to racjonalizację wydatków.
Brzmi to jak usprawiedliwianie niepopularnych decyzji. Odpowiedz proszę na moje pytanie.- Doszło do redukcji zatrudnienia o 4 etaty. W tej chwili w UM zatrudniamy 45 osób. Te zwolnienia nie przyniosą żadnych szkód miastu. W następnej kolejności będę analizował sytuacje w jednostkach podległych gminie, bo i tam można znaleźć oszczędności. Jest to konieczne, aby doszło do pozytywnych zmian w tym miesicie. Jak na razie na inwestycje przeznaczanych było jedynie od 3 do 5 proc. środków budżetowych, a wiadomo jak ogromne są potrzeby na remonty dróg i substancji mieszkaniowej. Według mnie realne są wydatki nawet do 15%. Gminy wiodące przeznaczają nawet do 30 proc.
Mówisz o redukcji wydatków na administrację, ale z tego co wiem nie byłeś zadowolony z faktu, ze Rada Miejska nie zgodziła się na podwyżkę Twojej pensji...- Nie było mowy o podwyżce, ale o obniżeniu mojej rocznej pensji o 14 tys. zł w porównaniu do zarobków mojego poprzednika. (Nowy burmistrz zarabia 7.947 złotych miesięcznie, a więc o 3 tysiące złotych mniej niż były burmistrz Marian Nogaś. - przyp.red) Radni uchwalili takie, a nie inne wynagrodzenie i ciężko jest mi z tą decyzją dyskutować.
Prawie 8 tys. zł to kwota niemal abstrakcyjna dla przeciętnego mieszkańca gminy, która zarządzasz. Czy jesteś zatem zadowolony ze swojego uposażenia?- Nie mogę powiedzieć, że nie. Czynnik finansowy nie był powodem dla którego kandydowałem. Moim głównym celem jest chęć pokazania, że można doprowadzić do pozytywnych zmian w Boguszowie Gorcach, choć faktem jest, że pieniądze są zawsze czynnikiem motywującym do działania. Dziwnie się jednak składa, że kierownik jednostki organizacyjnej, który jest de facto moim podwładnym zarabia więcej ode mnie. Niektórzy z moich podwładnych mają także wyższe dodatki funkcyjne, ale nie chciałbym tutaj wchodzić w szczegóły.
Wracając do inwestycji. Jak będzie wyglądała przyszłość wyciągu narciarskiego Dzikowiec w dzielnicy Kuźnice Świdnickie?- To moja priorytetowa inwestycja, ale bardzo trudna do zrealizowania. Do tej pory prowadzona ona była fatalnie. Ciągle nie jest uregulowana kwestia gruntów, na których znajduje się stok. Na razie udało nam się przejąć od kolei państwowych betonową drogę, która prowadzi na Dzikowiec. Do niedawna gmina nie miała nawet tytułów prawnych, aby z Dzikowca korzystać. Prowadzimy rozmowy z wałbrzyskimi wodociągami w celu doprowadzenia kanalizacji w okolice stoku. Jest to konieczne, jeżeli będziemy chcieli znaleźć inwestora na budowę hotelu w okolicy.
Czy oznacza to, że narciarze mogą zapomnieć o szusowaniu po Dzikowcu w sezonie 2009/2010?- Bardzo bym chciał, aby było to możliwe. Sztucznego naśnieżania na pewno w tym roku nie będzie. Możemy mieć tylko nadzieje na obfite opady śniegu, aby przygotować stok do eksploatacji. Z naszej strony robimy wszystko co jest możliwe, aby uruchomić kolej wiodąca na szczyt. Pochodzi ona z 1988 i jest już znacznie wyeksploatowana. Inwestycja została jednak rozpoczęta i musimy robić wszystko, aby była ona kontynuowana. Zagospodarowanie Dzikowca jest niesamowitą szansą na rozwój turystyki w naszej gminie.
Choć nie należysz do żadnej partii politycznej, podczas kampanii byłeś popierany zarówno przez Platformę Obywatelską, jak i Prawo i Sprawiedliwość. Jakie są Twoje poglądy polityczne?- W kwestii światopoglądowej są one konserwatywne, w kwestii gospodarczej liberalne.
Pytam dlatego, że tuż po wyborach przeczytałem jeden z komentarzy internautów, który mówił, że „Kujawa to aparatczyk kościelny, który odda wszystko kościołowi". Jak to skomentujesz?- Ciężko mi się ustosunkować do tego typu złośliwości. Nie wiem na jakiej podstawie ktoś mógł coś takiego stwierdzić. Z publicznych pieniędzy nigdy nie wspierałem kościoła, a ile daje na tacę z mojej własnej kieszeni to moja prywatna sprawa.

Rozmawiał Mateusz Mykytyszyn;
http://www.nww.pl