InvestMap, Ogólnopolski Portal Inwestycyjny

nieruchomości, banki, bezrobocie, samorządy, fundusze unijne
Dodaj komentarz Dodaj wiadomość

Nieruchomości

Postprzez Orzech » Czwartek, 11 Październik 2007, 13:31

POSTĘPOWANIE EGZEKUCYJNE

Opróżnienie lokalu mieszkalnego

Poradnik: kogo i kiedy można eksmitować

Eksmitować wolno nie tylko lokatora wynajmującego cudze mieszkanie, ale nawet właściciela domu. Wystarczy, że przez długi czas rażąco narusza porządek domowy i zmęczeni jego zachowaniem sąsiedzi złożą pozew do sądu.

Wczoraj do domu zakonnego Sióstr Rodziny Betańskiej w Kazimierzu Dolnym wkroczyli komornicy i wezwali przebywające tam nielegalnie siostry zakonne do opuszczenia posesji. Wyroki eksmisji wobec byłych betanek wydał w maju i czerwcu Sąd Rejonowy w Puławach, lecz siostry się do nich nie zastosowały. Dlatego komornicy wraz z policją mają prawo usunąć, nawet siłą, bezprawnie znajdujące się tam osoby.

Kiedy można eksmitować

Eksmitować można tylko osoby, które korzystają z lokalu, nie mając do niego żadnego tytułu prawnego. Może się to wiązać z samowolnym zajęciem cudzego mieszkania, jak również ustaniem stosunku najmu czy użyczenia. Wyjątkowo dopuszczalna jest nawet eksmisja osoby, która posiada uprawnienia do zajmowania lokalu (np. jest jej właścicielem).

Lokator, który utracił prawo do korzystania z mieszkania, ma obowiązek niezwłocznie się z niego wyprowadzić. W zdecydowanej większości przypadków odbywa się to dobrowolnie. Zdarza się jednak, że lokator celowo kontynuuje bezprawne zamieszkiwanie. Wówczas jedynym sposobem na dochodzenie uprawnień właścicielskich jest wystąpienie do sądu z powództwem o przymusowe opróżnienie lokalu. Z takim żądaniem może wystąpić zarówno właściciel lokalu, jak również inne upoważnione do tego osoby.

WAŻNE

Sądem właściwym do rozpoznania sprawy o eksmisję jest sąd rejonowy dla miejsca zamieszkania pozwanego (wydział cywilny). Wnosząc taki pozew, należy uiścić opłatę stałą w wysokości 200 zł.

Gdy lokator nie płaci

Przyczyny wypowiedzenia umów uprawniających do odpłatnego korzystania z mieszkania można podzielić na zależne i niezależne od postępowania lokatora. Najczęściej spotykaną w praktyce przyczyną wypowiedzenia jest zaleganie z zapłatą czynszu lub innych opłat za używanie lokalu (np. opłat za media czy składek na fundusz remontowy). Jeżeli lokator zalega z płatnościami co najmniej za trzy pełne okresy rozliczeniowe, właściciel ma prawo pisemnie powiadomić go o zamiarze wypowiedzenia najmu i ma obowiązek wyznaczyć dodatkowy termin do uregulowania zaległości.

Lokator musi się też liczyć z wypowiedzeniem umowy najmu, gdy rozporządza mieszkaniem bez wymaganej zgody właściciela. Chodzi tutaj o przypadki wynajęcia, podnajęcia lub oddania do bezpłatnego używania lokalu osobom trzecim.

Przyczyny wypowiedzenia umowy najmu mogą być również niezależne od postępowania lokatora. Rozwiązanie stosunku prawnego jest dopuszczalne, np. gdy osoba używa lokalu, który wymaga opróżnienia w związku z koniecznością rozbiórki lub remontu budynku.

WAŻNE

Brak tytułu do zajmowania mieszkania nie zwalnia lokatora od obowiązku płacenia za korzystanie z niego. Wtedy zamiast czynszu powinien płacić właścicielowi odszkodowanie.

Eksmisja na wniosek sąsiada

Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów lokator lub właściciel innego lokalu znajdującego się w tym samym budynku może żądać eksmisji innego lokatora. Powodem takiego żądania może być rażące i uporczywe łamanie porządku domowego, które to zachowanie utrudnia korzystanie z innych lokali znajdujących się w budynku. W tym celu musi złożyć do sądu pozew o rozwiązanie stosunku prawnego uprawniającego lokatora do używania mieszkania wraz z żądaniem opróżnienia nieruchomości. Jednocześnie musi wykazać, że zakłócanie porządku domowego jest rażące (o dużym nasileniu złej woli) lub uporczywe (często powtarzające się mimo upomnień). Mało tego, dodatkowo utrudnia zamieszkiwanie. Taka uciążliwość nie musi jednak oznaczać niemożliwości zamieszkiwania.

Powództwo o nakazanie eksmisji w wyroku sądowym może wytoczyć także sam współlokator. Żądanie to może być skierowane w stosunku do innych uprawnionych do korzystania z tego samego mieszkania, a w szczególności do małżonka lub byłego małżonka lokatora. Podstawą do wytoczenia powództwa współlokatorowi może być tutaj jedynie jego rażąco naganne zachowanie, które uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. Naruszanie porządku domowego musi być wielokrotne i charakteryzować się szkodliwością dla innego współlokatora. Dodatkową konsekwencją dla współlokatora, który znęca się nad rodziną, oprócz wydania wyroku eksmisyjnego, jest odebranie uprawnień do lokalu socjalnego. Znęcanie się nie musi być stwierdzone wyrokiem skazującym.

Z podobnych powodów do eksmisji współlokatora może także dojść w wyniku postępowania rozwodowego. Z oczywistych względów chodzi tutaj wyłącznie o byłego małżonka.

WAŻNE

Lokator lub właściciel innego lokalu znajdującego się w tym samym budynku może żądać eksmisji innego lokatora. Powodem takiego żądania może być rażące i uporczywe łamanie porządku domowego.

Wykonanie wyroku

Osoba bezprawnie zajmująca lokal powinna go opuścić zaraz po wydaniu wyroku eksmisyjnego. Jeżeli nie chce tego zrobić, właściciel mieszkania powinien zwrócić się do sądu o nadanie wyrokowi klauzuli wykonalności i z takim orzeczeniem udać się do komornika. Wtedy komornik wyznacza osobie zobowiązanej do opróżnienia lokalu mieszkalnego termin, do którego ma wydać nieruchomość. Jeżeli dłużnik tego nie zrobi, organ egzekucyjny może zastosować środki przymusu potrzebne do wprowadzenia właściciela lokalu w posiadanie. W tym celu powinien skorzystać z pomocy policji.

WAŻNE

Od 5 lutego 2005 r. polskie prawo zakazuje tzw. eksmisji na bruk. Komornik musi wstrzymać opróżnienie lokalu do czasu, gdy dłużnikowi, który nie posiada prawa do lokalu socjalnego, nie zostanie udostępnione pomieszczenie tymczasowe lub gdy dłużnik znajdzie takie pomieszczenie.

Wyprowadzka razem z rodziną

Jeżeli termin wyznaczony przez komornika upłynął bezskutecznie i dłużnik nie opróżnił lokalu mieszkalnego, na komorniku ciąży obowiązek dokonania wszystkich czynności, które umożliwią wprowadzenie wierzyciela w posiadanie. Do tych czynności niewątpliwie należy usunięcie z mieszkania także innych osób zajmujących je wspólnie z eksmitowanym lokatorem.

Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego, prowadzący egzekucję na podstawie tytułu wykonawczego komornik ma obowiązek usunąć z niego dłużnika oraz osoby zajmujące wspólnie z nim lokal. Nie może tego zrobić jedynie wtedy, gdy przedstawią dokumenty, które poświadczą, że ich uprawnienie do korzystania z lokalu wynika z tytułu prawnego niepochodzącego od eksmitowanego. Jednak w przypadku opróżnienia lokalu służącego zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych komornik może wykonać eksmisję tylko wobec osób wymienionych w tytule wykonawczym. W związku z tym wyłączona tutaj została możliwość rozszerzenia zakresu podmiotowego eksmisji na wszystkie osoby korzystające z lokalu.

WAŻNE

W razie uwzględnienia powództwa o eksmisję obowiązane do opróżnienia lokalu mogą być jeszcze inne osoby niewystępujące w sprawie w charakterze pozwanych. Wówczas sąd wzywa właściciela mieszkania, żeby w wyznaczonym terminie oznaczył te osoby w taki sposób, żeby to wezwanie do eksmisji było możliwe.

Usuwanie zwierząt i rzeczy

W trakcie postępowania w sprawie opróżnienia lokalu mieszkalnego dochodzi do usunięcia rzeczy należących do dłużnika. Komornik przeprowadzający egzekucję usuwa ruchomości niebędące przedmiotem egzekucji i oddaje je eksmitowanemu. W razie nieobecności dłużnika rzeczy pozostawia osobie dorosłej spośród domowników, a w przypadku gdyby i to było niemożliwe, ustanawia dozorcę.

Za rzecz nie mogą być uznawane zwierzęta należące do dłużnika. Dlatego też zwierzęta mogą być usuwane z lokalu mieszkalnego tylko przy uwzględnieniu humanitarnego traktowania, a także należy im zapewnić możliwość egzystencji, zgodnie z potrzebami danego gatunku zwierzęcia i jego wieku. Zwierzętom domowym należy zapewnić pomieszczenia chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, odpowiednią karmę i dostęp do światła oraz wody.

WAŻNE

Dozorca ma prawo wezwać dłużnika do odebrania rzeczy w wyznaczonym przez niego terminie. Nie może być on jednak krótszy niż 30 dni. Jeżeli dłużnik nie odbierze ruchomości, sąd na wniosek dozorcy i po wysłuchaniu dłużnika nakazuje ich sprzedaż.

5 mkw. minimalna powierzchnia lokalu socjalnego przypadająca na członka eksmitowanej rodziny

23,5 tys. eksmisji z prawem do lokalu socjalnego wykonano w latach 2000-2006

200 zł trzeba zapłacić składając pozew o eksmisję

Adam Makosz

Image

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Czwartek, 11 Październik 2007, 17:55

Milion mieszkań nadaje się do wyburzenia

kar, PAP2007-10-11, ostatnia aktualizacja 2007-10-11 16:49


Około milion mieszkań nadaje się do wyburzenia - powiedział w czwartek wiceminister budownictwa Piotr Styczeń. Dlatego budowa co najmniej miliona mieszkań musi być silnie dotowana z budżetu państwa.

Odnosząc się do wyborczego hasła "trzech milionów mieszkań" wiceminister podkreślił, że w programie Prawa i Sprawiedliwości sprzed dwóch lat znalazło się sformułowanie, że "w Polsce potrzebne jest wybudowanie 3 mln mieszkań", a nie deklaracja ich budowy. Zdaniem Stycznia, w Polsce rynek popytowy jest w stanie pochłonąć między 1,5 mln a 1,8 mln mieszkań, a pozostałe - jak mówił - musiałyby wymagać "ogromnych dotacji ze strony budżetu państwa, aby ta grupa popytowa pojawiła się na rynku i efektywnie zagospodarowała" kolejne 1-1,2 mln mieszkań.

Jednak - jak zauważył wiceminister - ta druga grupa mieszkań jest niezwykle ważna z punktu widzenia wymiany zasobów mieszkaniowych, ponieważ ok. 0,8-1,2 mln obecnych mieszkań to lokalne nadające się do stopniowego wyburzenia lub poważnego remontu. W efekcie mają powstać nowe lub wyremontowane mieszkania o wyższym niż dotąd standardzie.

Styczeń przypomniał, że rząd za pośrednictwem gmin pomaga tym, których nie stać na zakup własnego lokum, poprzez budowę mieszkań socjalnych. W ciągu ośmiu lat w Polsce ma powstać ok. 100 tys. takich mieszkań. Budżet dopłaci do tego ok. 2,5 mld zł. Po 10 latach gminy będą mogły sprzedać budynki z mieszkaniami socjalnymi, w zamian budując nowe.

Resort budownictwa planuje także reformę działalności Towarzystw Budownictwa Społecznego (TBS), ponieważ reguły tam obowiązujące są zbyt sztywne. Chodzi o to, aby w perspektywie czasu lokatorzy mieli możliwość pozyskania lokali na własność. Mieszkania z TBS mogłyby też być przedmiotem transakcji na rynku wtórnym.

Styczeń szacuje, że dotychczas wpłynęło ok. 60-100 tys. wniosków o przekształcenie spółdzielczych praw do lokali w pełną własność. Wniosków nie składają m.in. ci lokatorzy, którzy są zadłużeni. Problemami w realizacji umożliwiającej zmiany ustawy są m.in. trzymiesięczny okres na podpisania wszystkich aktów notarialnych oraz sprostanie terminowi zmian w statutach spółdzielni. Najsprawniej - według wiceministra - proces przebiega w północnej i zachodniej Polsce.

Tylko 3 tys. rodzin skorzystało z kredytów z dopłatą

Niespełna 3 tys. rodzin skorzystało dotychczas z kredytów mieszkaniowych, w których spłacie pomaga budżet państwa - wynika z danych resortu budownictwa. W listopadzie ma ruszyć kampania promująca tę formę publicznego wsparcia w nabywaniu mieszkań.

Resort pracuje także nad zmianą zasad udzielania takiej pomocy, aby limitowane były nie koszty związane z nabyciem mieszkania, ale wartość kredytu. Być może po raz pierwszy warunki te będą zróżnicowane w zależności od regionu Polski.

"Dane spływają ze sporym opóźnieniem, ale szacunkowo można powiedzieć, że między marcem, kiedy pojawiła się taka możliwość, a październikiem, mamy niespełna 3 tys. udzielonych kredytów. Przypomnę, że tzw. ustawa Marka Pola (b. minister infrastruktury w rządach SLD - PAP) skonsumowała niecałe 300 kredytów w okresie 2 lat" - mówił w czwartek w Rudzie Śląskiej wiceminister budownictwa Piotr Styczeń.

W jego ocenie, rozwiązania zawarte w ustawie o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania "starły się z rynkiem", a ten wygenerował w ostatnim czasie poważny wzrost kosztów budowy. Spowodowało to konieczność zwiększenia tzw. wskaźnika odtworzeniowego, branego pod uwagę przy załatwianiu kredytu.

Wiceminister przyznał, że wiele osób woli skorzystać ze zwykłego kredytu, bez budżetowych dopłat, ze względu na prostsze procedury i mniejsze obostrzenia. Aby dostać kredyt z dopłatą nie można np. posiadać żadnego lokalu lub prawa do niego. Wielu potencjalnych kredytobiorców ocenia także, że kredyt z dopłatami im się nie opłaca. Ma to zmienić zaplanowana na listopad kampania promocyjna Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).

"Przy 150-tysięcznym kredycie w złotówkach, zaciągniętym przez biorcę kredytu hipotecznego, dopłaty państwa w ciągu ośmiu lat sięgają wielkości wynikającej z obowiązującej kiedyś tzw. dużej ulgi budowlanej, tj. ok. 30 tys. zł w postaci dopłat do odsetek. Uważam, że to bardzo dobra kwota i gdyby tylko wzmocnić to medialnie, na pewno przebije się do świadomości" - powiedział Styczeń.

Dodał, że na razie m.in. z powodów budżetowych nie jest możliwa rezygnacja z ograniczenia kosztów nabywanych mieszkań do wyznaczonego wskaźnika, przy jednoczesnym ograniczeniu wielkości zaciągniętego kredytu, dotowanego przez państwo. Jednak docelowo resort myśli o takim rozwiązaniu; chce je zaproponować nowemu rządowi. Dziś kredyt może mieć dowolną wysokość, ale ceny są limitowane.

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Reklama » Środa, 27 Listopada 2010, 12:00




R E K L A M A

 

Postprzez Orzech » Niedziela, 14 Październik 2007, 14:24

Przesłanie do Nadchodzących

Ostatnie zjawiska polityczne prowadzą szybkimi krokami do powstania nowego lub też kolejnego rządu. Polski rynek nieruchomości, wraz ze swymi masowymi uczestnikami, wpadnie w objęcia nowych ekip poselskich, rządowych i urzędniczych. Tak się jednak składa, że uczestnikom rynku nieruchomości obojętne jest, czy rozsądne decyzje są autorstwa głęboko wierzącego katolika czy też osoby, która do księdza-dyrektora odnosi się z dystansem. Istotne i pożądane jest jedynie to, aby decyzje były rozsądne. Ważne jest po prostu, by żyjącym nam tu w Polsce było lepiej, łatwiej, taniej i sprawniej.

Ostatnie zjawiska polityczne prowadzą szybkimi krokami do powstania nowego lub też kolejnego rządu. Polski rynek nieruchomości, wraz ze swymi masowymi uczestnikami, wpadnie w objęcia nowych ekip poselskich, rządowych i urzędniczych. Scenariusz wchodzenia nowych ekip był jak dotychczas bardzo podobny, niezależnie od miłościwie panujących opcji politycznych. Prócz zmian kadrowych i związanego z nimi ruchu powietrza na korytarzach ministerialnych tchnięto w naszą codzienną rzeczywistość bardzo niewiele pożytecznego. Wyartykułowane wielokrotnie i dobitnie wady i niedogodności trapiące polskich uczestników rynku nieruchomości mają się coraz lepiej. Dla zmieniających się sfer polityczno-urzędowych są to jednak kwestie drugorzędne. Ważniejsze okazują się sprawy partyjne, personalne i obyczajowe. Tak się jednak składa, że uczestnikom rynku nieruchomości obojętne jest, czy rozsądne decyzje są autorstwa głęboko wierzącego katolika czy też osoby, która do księdza-dyrektora odnosi się z dystansem. Istotne i pożądane jest jedynie to, aby decyzje były rozsądne. Ważne jest po prostu, by żyjącym nam tu w Polsce było lepiej, łatwiej, taniej i sprawniej. Jeżeli jest przeciwnie – to źle. Sens wykładania pieniędzy na zarządzanie tym wąskim, ale istotnym obszarem, jakim jest gospodarka nieruchomościami, istnieje tylko wtedy, gdy są pozytywne efekty tego zarządzania. Gdy zarządzanie jest nieefektywne, to sens zanika, czego wyrazem jest niewielka frekwencja wyborcza.

Notoryczny problem z gruntami pod budownictwo

Po wielu latach zastoju i stagnacji w branży Polacy wreszcie mogą się budować. Dobra koniunktura gospodarcza oraz łatwy dostęp do kredytów to sytuacja, jaka nie miała miejsca od co najmniej kilkudziesięciu lat. Trwałą uciążliwością polskiej rzeczywistości okazuje się jednak trudny i zawiły dostęp do gruntów pod budownictwo. Do narodowej, świeckiej tradycji przechodzi powoli mozół, jaki towarzyszy powstawianiu planów zagospodarowania przestrzennego. Procesu tego nie lubią ani właściciele nieruchomości, na których są przeprowadzane działania planistyczne, ani urzędnicy. Właściciele cierpią głównie przez niekontrolowane konsekwencje uchwalanych planów, które to oni są zmuszeni ponosić. Urzędnicy z kolei są zaciekłymi zwolennikami braku planów. Wolą, gdy sposób zagospodarowania nieruchomości jest mocno uzależniony od ich decyzji, wyrażanej poprzez magiczne „warunki zabudowy i zagospodarowania terenu”. Mogą wtedy liczyć na wdzięczność usatysfakcjonowanych inwestorów wyrażoną w darach materialnych. Najlepiej w pieniądzu. Ten niekontrolowany, dyktowany jedynie chęcią zysku sposób zabudowywania polskich miast jest często przyczyną ohydy urbanistycznej, którą będziemy zmuszeni „trawić” – nie tylko my, ale i następne pokolenia. Obecna sytuacja sprzyja niewielkiej podaży gruntów, co istotnie wpływa na ich ceny, a tym samym na ceny nieruchomości zabudowanych.

W krajach cywilizowanych problem ten dało się jakoś sprawnie rozwiązać systemowo. W Polsce na ucywilizowanie tej materii musimy jeszcze poczekać. Pozostaje mieć nadzieję, że cywilizację przyniosą nam z sobą następcy dotychczas władających polityków, a także następcy poddańczo wykonujących ich polecenia urzędników.


Pokrętne i niesprawiedliwe daniny publiczne

Naturalnym skutkiem posiadania nieruchomości są daniny publiczne, które właściciele nieruchomości są zobowiązani płacić. Mało kto fakt ten kwestionuje. W Polsce posiadacz nieruchomości musi się liczyć z koniecznością płacenia podatku od nieruchomości, opłaty za użytkowanie wieczyste, opłaty adiacenckiej oraz renty planistycznej.

Systemowe rozwiązania podatku od nieruchomości sprawiają, że jego wysokość jest pobierana w całej Polsce na zbliżonym poziomie, niezależnie od tego, gdzie zlokalizowana jest nieruchomość. Buda na prowincji opodatkowana jest według tej samej stawki, co nowoczesny biurowiec w Warszawie. Do tego absurdu dochodzi podatek od wartości księgowej budowli, który w praktyce jest podatkiem od kabli, rur, utwardzeń i ogrodzeń.

Uzupełnieniem wadliwie skonstruowanego podatku od nieruchomości jest niemniej wadliwie skonstruowana opłata za wieczyste użytkowanie gruntu. Jest to zakamuflowana forma podatku katastralnego, który nie jest naliczany od wartości całej nieruchomości a jedynie od jej części – od wartości gruntu. Oprócz tego, że konstrukcja naliczania jest pokrętna, pokrętne są także inne aspekty swobodnego ustalania tej daniny publicznej. Jej aktualizacja następuje zazwyczaj skokowo, najczęściej zaskakując skrupulatnie planujących swe budżety użytkowników wieczystych. Ponadto jest to danina uznaniowa wyznaczana indywidualnie dla każdej nieruchomości z osobna. W zależności od urzędniczej fantazji może ona być wyznaczona na nowym, wyższym poziomie lub też pozostać na poziomie dotychczasowym.

Wymyślony system określania wartości nieruchomości na potrzeby opłaty za użytkowanie wieczyste jest niepotrzebnie kosztowny i szkodliwie subiektywny. Jest przyczyną wielu bojów toczonych w urzędach przez użytkowników wieczystych, a tym samym powodem niewłaściwie wydatkowanych pieniędzy i energii Polaków zmuszonych walczyć o swoje pieniądze z instytucjami publicznymi, na które przecież łożą.


Konstrukcja renty planistycznej oraz opłaty adiacenckiej wydaje się jasna i przejrzysta jedynie z perspektywy urzędowych gabinetów wyposażonych w ciepłe posady. W praktyce to paranoja, która goni za paranoją. Wiedzą o tym właściciele nieruchomości zbywający nieruchomość, którą dotknęło dobrodziejstwo uchwalenia planu, podziału nieruchomości czy też oba te dobrodziejstwa jednocześnie. Są oni przez gminy atakowani dokumentami o wątpliwej jakości i ograniczonej wiarygodności, z których mają rzekomo wynikać kwoty należne do zapłaty. W zaproponowanym przez ustawodawcę systemie wysokość opłat jest niemożliwa do przewidzenia przed sprzedażą. Dopada właściciela nieruchomości niespodziewanie i bez ostrzeżenia. Z całym bagażem wielomiesięcznych i kosztownych sporów z instytucjami finansowanymi, o ironio, przez samych poszkodowanych. Nie sądzę, żeby musiał to być integralny element polskiej szkoły gospodarki nieruchomościami.


Ustawowy skok na prywatne majątki

Kuriozum fundowanym przez miłościwie nam panujące rządy i sejmy jest szkodliwa społecznie ochrona interesów wybranej skrzętnie części wyborców, funkcjonująca od lat w postaci ustawy o ochronie praw lokatorów. Ten tandetny akt prawny przyczynia się do trwałej demoralizacji społeczeństwa oraz nieposzanowania dla czyjejś własności. Pod pretekstem troski o losy jednostek słabszych sięga się do prywatnych kieszeni właścicieli nieruchomości, do ich własnego, legalnie zdobytego majątku. W efekcie tego politycznego lęku psychicznego przed uwolnieniem stawek najmu lokali mieszkalnych doprowadza się do postępującej samoistnej dewastacji obiektów, które w normalnej sytuacji byłyby systematycznie remontowane i dopieszczane przez uzyskujących należy dochód właścicieli nieruchomości. Wbrew obawom uwolnienie czynszów jest w praktyce gospodarczej niemal tak samo niebezpieczne, jak uwolnienie ceny bułki. Jeśli bułka będzie zbyt droga, to jej nikt nie kupi. Nieruchomości położone w Polsce muszą być oferowane po takiej cenie, by skłonni byli je wynajmować mieszkający i zarabiający tu ludzie.

Głównym problem z uwolnieniem czynszów polegać może jedynie na tym, że osoby – wyborcy – które w praktyce stać na kawalerkę, nie będą miały możliwości dalszego zamieszkiwania „na piękne oczy” w atrakcyjnych, śródmiejskich lokalizacjach na powierzchniach odpowiednich dla luksusowych apartamentów. Nie będą więc tym sposobem korzystać z dóbr, na których ich tak na prawdę nie stać. Jest to raczej naturalny stan rzeczy, do którego przy okazji innych dóbr dawno zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Przedstawiony ogląd sytuacji nie przeczy oczywistemu faktowi, że opieki i pomocy ze strony społeczeństwa wymagają te rodziny i te osoby, które z różnych przyczyn życiowych nie mają dostatecznych środków na najem mieszkania zabezpieczającego potrzeby życiowe w stopniu podstawowym. W tym wypadku należy sięgnąć zdecydowanie po środki finansowe społeczne i z nich pobudować niezbędną ilość mieszkań o jakości niezbędnej dla tej grupy społeczeństwa.

Praktyka pokazuje, że budownictwo społeczne jest przez osoby dysponujące środkami publicznymi opacznie pojmowane. Powstające mieszkania, realizowane dzięki Krajowemu Funduszowi Mieszkaniowemu, dedykowane winny być ludziom, którzy nie mają szansy korzystania z oferty dostępnej na wolnym rynku. W chwili obecnej z zasobów TBS-ów korzystają jednak najczęściej osoby, które nie wymagają opieki ani wsparcia społecznego. Niezrozumiały jest fakt, że budynki mieszkalne realizowane przy wsparciu środków publicznych realizowane są często w najbardziej atrakcyjnych, najdroższych śródmiejskich lokalizacjach. Prócz znacznej i nieuzasadnionej utraty kapitału drzemiącego w gminnych, dobrze zlokalizowanych gruntach pojawia się tu niepotrzebne zakłócenie normalnych procesów wolnorynkowych.

Tylko likwidacja bzdurnych przepisów regulujących kwestie najmu mieszkań może stać się motorem wzmożonego i zdrowego rozwoju budownictwa w Polsce. Obecnie brak dopingu dla inwestorów, którzy skłonni byliby inwestować swoje pieniądze w budowę mieszkań w celu czerpania legalnego dochodu z ich najmu. Aktualne parcie na zakup mieszkań wynika głównie z chęci konsumowania zysku płynącego z sukcesywnego wzrostu cen. Legalny dochód z najmu jest drugorzędnym motywem, ponieważ sam najem jest wciąż dla wynajmującego niebezpieczny. Ustawodawca postanowił sobie bowiem załatwić problemy społeczne za pomocą prywatnej własności.


Ogródki działkowe – zmora miast polskich

Namiętność do pozyskiwania wyborczych głosów przez panujących nam polityków stała się przyczyną uchwalenia, a następnie trwania jednego z najbardziej zaskakujących bubli prawnych, jakim jest ustawa z 8 lipca 2005 r. o rodzinnych ogrodach działkowych, która w poprzednich latach funkcjonowała w innych wcieleniach. Dzięki światłej myśli politycznej dotychczasowych posłów i senatorów mamy w śródmieściach miast polskich budy sklecone z byle czego, upiększone koszmarami gipsowymi oraz sparciałymi oponami pociągniętymi farbą olejną, które straszą i oszpecają pod pretekstem pełnienia funkcji dobroczynnej dla ekosystemu. Użytkownicy tego śródmiejskiego nieporozumienia pod nazwą rodzinnych ogrodów działkowych uzyskali ustawową pozycję pasożyta społecznego, który zwolniony został z opłat za oszpecanie i eksploatowanie publicznych nieruchomości należących formalnie do całych społeczności lokalnych, a nie do wybranych jej reprezentantów. Wszelkie formy ingerencji w tę publiczną własność wiążą się z niebotycznymi kosztami wpisanymi skrzętnie w ustawę-bubel. Różnorodne frakcje polityczne chodzą koło problemu jak wokół zepsutego jaja w obawie przed zemstą wyborczą namiętnych użytkowników śródmiejskich bud i altan oraz miłośników krasnala gipsowego.

W całym nieporozumieniu nagromadzonych jest wiele problemów, które pilnie należy rozwiązać. W demokratycznym państwie nie może istnieć podmiot władający nieruchomością, który jest traktowany inaczej od pozostałych podmiotów. Kuriozalny jest fakt, że „rodzinny ogrodnik działkowy” ma się w polskim systemie prawnym lepiej do właściciela nieruchomości.


Wadliwe wywłaszczenia

Jednym z odczuwalnych w Polsce zapóźnień cywilizacyjnych jest mierny stan wspólnej infrastruktury technicznej. Społeczeństwa zachodnie o wyższym poziomie cywilizacyjnym przy pomocy stosownych funduszy edukują nas i wspierają w realizacji udogodnień cywilizacyjnych, które za granicą zachodnią są standardem. Dzięki takim działaniom w Polsce powstają autostrady, drogi, sieci i uzbrojenie terenów oraz inne udogodnienia. Prowadzone inwestycje wymagają przestrzenni, która często ingeruje we własność prywatną, co wiąże się naturalnie z procesem wywłaszczania. Systemowo proces ten skonstruowany jest kiepsko, co powoduje, że w wielu wypadkach pojawia się uzasadniony opór ze strony wywłaszczanych. Opór wynika z prostej przyczyny – publiczny inwestor stara się zaoszczędzić na wypłacanym odszkodowaniu za pomocą pokrętnych i mglistych przepisów. Choć bywają i sytuacje, że inwestor jest hojny. Są to jednak sytuacje uzasadnione z innych ważnych, lecz niejawnych przyczyn.


Fachowcy pod specjalnym nadzorem

W celu realizowania polityki państwowej mającej za zadanie wcielanie w życie kiepskich, niejasnych i niesprawiedliwych przepisów prawnych, utworzono w posocjalistycznej Polsce instytucję uprawnień państwowych dla specjalistów obsługujących rynek nieruchomości. Aktualnie instytucje państwowe nadzorują zarówno nadawanie uprawnień, jak i ich pozbawianie. Głównym celem tego stanu rzeczy jest chęć zapewnienia sobie nadzoru nad sposobem świadczenia usług „specjalistycznych”. Jeżeli usługi sprzyjają instytucjom publicznym i specjaliści grają tak, jak im zostanie zagrane, to ocena jakości świadczonych usług jest pozytywna. W przeciwnym wypadku używane są wszelkie dostępne środki dyscyplinujące, z odebraniem owych państwowych uprawnień łącznie. Historia zna takie przypadki i ma ich z każdym rokiem więcej.

W krajach wcześniej ucywilizowanych instytucje państwowe nie zajmują się nadzorowaniem specjalistów w tak bezpośredni sposób. Z reguły do tego celu wykorzystywany jest wolny rynek usług oraz samorządy zawodowe. Jednak w Polsce powstawanie samorządów zawodowych z opisanych wyżej przyczyn systemowych jest skutecznie dławione.



Drogi Nowoprzybyły Rządzie!
Drogi Nadchodzący Ministrze oraz Mili Towarzyszący Mu Nowomianowani Urzędnicy, Nowowybrani Posłowie i Senatorowie!


Już wkrótce stanie przed Wami wiele praktycznych problemów utrudniających życie polskim obywatelom poruszającym się w przestrzeni związanej z gospodarką nieruchomościami. Są to być może problemy głupie i naiwne w porównaniu ze sprawami, którymi karmi się Wielka Polska Polityka. Uprzykrzają jednak na tyle sferę życia codziennego, że warto być może je wyeliminować na trwałe z naszej codzienności. Doświadczenie pokazało, że problemów tych nie da się wyeliminować wyłącznie poprzez lifting istniejących aktów prawnych. Nie w szczegółach tkwią bowiem problemy lecz w sprawach podstawowych – w samej idei, w podejściu do zagadnienia.

Bardzo liczymy na Was, Wyżej Wymienieni, że pomiędzy toczonymi sporami, roszadami, waśniami, pomiędzy jednym a drugim podsłuchem, pomiędzy skandalem obyczajowym a gorliwą modlitwą emitowaną przez państwową telewizję znajdziecie czas na zajęcie się opisanymi wyżej, trywialnymi, lecz uciążliwymi problemami życia codziennego. Być może warto przełamać dotychczasowe wieloletnie przyzwyczajenia i przejść z walki o władzę do walki o normalny kraj.


Wojtek Nurek – rzeczoznawca majątkowy, członek Polskiego Stowarzyszenia Doradców Rynku Nieruchomości

Krajowy Rynek Nieruchomości

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Przesla ... 50588.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Polecane

Postprzez Reklama InvestMap.pl » Środa, 27 Listopada 2010, 12:00





Reklama InvestMap.pl

 

Postprzez Orzech » Niedziela, 14 Październik 2007, 22:58

Spółdzielnie blokują wykup mieszkań za grosze

Marta Tylenda 2007-10-14, ostatnia aktualizacja 2007-10-14 20:52


Spółdzielnie mieszkaniowe wbrew ustawie blokują lokatorom możliwość wykupienia mieszkań za grosze - alarmują mieszkańcy

Chodzi o krytykowaną przez prezesów spółdzielni nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która pozwala lokatorom wykupić mieszkania za symboliczne kwoty. Zgodnie z nowymi przepisami spółdzielca, który zajmuje mieszkanie lokatorskie i spłacił koszty jego budowy, może się stać jego właścicielem po dopłaceniu nominalnej kwoty umorzonego przez państwo kredytu. W praktyce to często kilkaset złotych. W całej Polsce może z tego przepisu skorzystać blisko milion rodzin.

Kłopot w tym, że spółdzielnie robią wszystko, żeby mieszkań za tak małe pieniądze nie sprzedawać.

- Prezesi blokują uwłaszczenie. Dociera do mnie tak dużo sygnałów z całej Polski, że zjawisko można uznać za powszechne - przyznaje posłanka PO Lidia Staroń, założycielka Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców.

- Ludzie do nas dzwonią i skarżą się, że spółdzielnie bojkotują ustawę, wymyślają dziesiątki powodów, żeby przynajmniej opóźnić przekształcenie - mówi też Andrzej Krzyżański z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców.

Jak wylicza Staroń, spółdzielcze władze nagminnie próbują zniechęcać mieszkańców, mnożąc koszty rzekomo związane z wykupem. - Żądają np. zwrotu pieniędzy za docieplenie budynku finansowane z funduszu remontowego. To wbrew ustawie, ci lokatorzy od lat płacili składki na fundusz remontowy i dalej to będą robić, także po przekształceniu. Inne spółdzielnie zawyżają ceny gruntów, nie uwzględniając bonifikat, których udzieliły im gminy. Przykładami można sypać jak z rękawa.

Krzyżański: - Prezesi straszą ogromnymi kosztami notarialnymi, chociaż ustawa dokładnie określa, jaką taksę może zastosować notariusz. Tłumaczą się nieuregulowanym stanem prawnym gruntów, nawet jeżeli tylko kilka działek nie należy do spółdzielni.

Kilka poznańskich spółdzielni przekonuje natomiast swoich członków, że nie może sprzedawać mieszkań z gruntem w wieczystym użytkowaniu. - Usłyszałem, że spółdzielnia nie przystąpi do sprzedaży, dopóki nie kupi gruntu od miasta. I koniec! A jak mi się nie podoba, to mogę iść do sądu - opowiada pan Kazimierz, od 40 lat członek SM Grunwald. - Spytałem więc, kiedy wykupi ziemię. To mi powiedzieli, że nie wiadomo, bo wnioski są w mieście, a urzędników żadne terminy nie obowiązują.

Podobnie jest w ogromnej (niemal 100 tys. mieszkańców) poznańskiej SM Osiedle Młodych. "Spółdzielnia nie może zawrzeć z Państwem umowy przeniesienia własności lokalu, gdyż trwają procedury związane z przekształceniem prawa wieczystego użytkowania gruntu w prawo własności (...)" - przeczytała część lokatorów starających się o wykup.

Iwona Ossowska z Osiedla Młodych tak tłumaczy treść listów rozsyłanych do mieszkańców: - Jeżeli w trakcie trwania procedur wykupu gruntu od miasta przekształcilibyśmy tylko jedno mieszkanie na wieczystym użytkowaniu, wówczas nasz wniosek o wykup tego gruntu na własność byłby nieaktualny, bo w danej nieruchomości pojawiliby się nowi współwłaściciele, którzy musieliby wspólnie ze spółdzielnią złożyć nowy wniosek.

Co innego mówi jednak prof. Krzysztof Pietrzykowski, specjalista od prawa spółdzielczego: - To, że spółdzielnia ma grunt w wieczystym użytkowaniu, nie ma żadnego znaczenia i nie powinno stanowić przeszkody w sprzedaży mieszkania.

- To zwykła opieszałość. Spółdzielnie miały ponad sześć lat na wykupienie gruntów. Nie można tego uznać za racjonalny powód wstrzymywania uwłaszczenia - dorzuca Tadeusz Borowiecki ze Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców w Płocku.

Prezesi, jak sami przyznają, liczą na to, że niekorzystne dla spółdzielni przepisy cofnie Trybunał Konstytucyjny.

Czy jest na to szansa? Pietrzykowski: - Nie widzę raczej takiej możliwości. Zasada jest prawidłowa: spółdzielnia może wziąć od członka tylko tyle, ile sama zwraca do banku. Nie ma tu niezgodności z konstytucją.

Jak radzi prof. Pietrzykowski, lokator, któremu nie uda się porozumieć ze spółdzielnią, może iść do sądu. Przy wniesieniu pozwu jest w tym przypadku zwolniony z opłaty sądowej, a kosztami postępowania sąd obciąża spółdzielnię.

Staroń radzi kierować wnioski do prokuratury: - Ustawa przewiduje sankcje karne za celowe opóźnianie przekształceń. W takim przypadku prokurator wszczyna postępowanie z urzędu.

Borowiecki już teraz zapowiada: - Jeżeli do listopada, kiedy mija przyznany spółdzielniom termin realizacji wniosków, sytuacja się nie zmieni, zaczniemy kierować sprawy do prokuratury.


Źródło: Gazeta Wyborcza

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 77852.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 15 Październik 2007, 09:34

Koniec gorączki, mieszkania tanieją

Aneta Gawrońska, Dorota Kaczyńska, Grażyna Błaszczak 15-10-2007, ostatnia aktualizacja 15-10-2007 04:15


W dużych miastach deweloperzy mają do sprzedania 20 tysięcy mieszkań w budowie. Kuszą obniżkami i promocjami

– Takiej sytuacji już dawno na rynku nie było. Hossa definitywnie się skończyła. O kilkudziesięcioprocentowych zyskach osiąganych rocznie na mieszkaniach należy zapomnieć – podkreśla Maciej Dymkowski, dyrektor zarządzający firmy doradczej redNet Consulting.

– Widać przegrzanie koniunktury w mieszkaniówce. Deweloperzy mają coraz większe problemy ze sprzedażą nowych inwestycji, a nieuzbrojone działki oferowane po niebotycznych cenach już się nie sprzedają – dodaje dr Bogusław Półtorak, główny ekonomista portalu finansowego Bankier.pl.

Lokale czekają na chętnych, a klienci wcale się nie spieszą, by je kupować. Powód: w ciągu 2006 roku cena metra kwadratowego wzrosła nawet o kilkadziesiąt procent. Niektóre warszawskie czy krakowskie osiedla okazały się droższe niż porównywalne w Europie Zachodniej, gdzie zarobki są wyższe niż u nas.

– W Warszawie czeka na klientów na rynku pierwotnym ok. 8,5 tys. lokali, we Wrocławiu – od 2,5 do 3 tys., w Krakowie – 2 tys., w Trójmieście – 2 tys., w Poznaniu – 1,5 tys., a w Łodzi – 1,6 tys. Natomiast w aglomeracji katowickiej nowych projektów dopiero przybędzie, bo od początku roku wydano tam 120 pozwoleń na budowę – wylicza Dymkowski.Tymczasem klienci nie są już skłonni kupować po zawyżonych cenach mieszkań na etapie dziury w ziemi. Dlatego w dużych miastach po wakacjach rozpoczęły się promocje, np. garaż za darmo, obniżka stawek za lokale w drugim etapie inwestycji z 9,5 do 8 – 9 tys. zł za mkw.– Zahamowanie wzrostu cen mieszkań w największych aglomeracjach to nie tylko chwilowa zadyszka – potwierdza Adam Henclewski, specjalista z firmy Henclewski Nieruchomości. – Korekta stawek okazała się trwalszym zjawiskiem.

http://www.rp.pl/artykul/62348.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 15 Październik 2007, 09:35

Deweloperzy muszą walczyć o klientów

Aneta Gawrońska, Dorota Kaczyńska, Grażyna Błaszczak 15-10-2007, ostatnia aktualizacja 15-10-2007 01:44


Firmy budowlane coraz częściej kuszą darmowymi garażami i komórkami albo obniżkami cen równymi podatkowi VAT

Popyt na rynku pierwotnym wyraźnie osłabł. Mieszkania, po które jeszcze niedawno ustawiały się kolejki chętnych, teraz nie mogą znaleźć nabywcy. W dużych miastach czeka na klientów prawie 20 tysięcy mieszkań w budowie – wyliczyli analitycy redNet Consulting. A zanosi się na to, że w przyszłym roku podaż będzie jeszcze większa i konkurencja między deweloperami się zaostrzy. – Buduje się coraz więcej. W ubiegłym roku rozpoczęto budowę 138 tys. lokali, w I półroczu 2007 r. już 86 tys. – wyjaśnia Maciej Dymkowski, dyrektor zarządzający redNet Consulting.

Gwałtownie przybywa też pozwoleń na budowę. W zeszłym roku w całym kraju wydano ich prawie 170 tys., natomiast tylko w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2007 r. – aż 114,5 tys. Rośnie przy tym tzw. rezerwa pozwoleń. W 2005 roku nie wykorzystano około 12 tysięcy pozwoleń, w zeszłym roku – 32 tysięcy, w bieżącym zaś – około 28 tysięcy. – Ta rezerwa też w końcu zostanie uwolniona i zwiększy dostępną ofertę – przewiduje Maciej Dymkowski.Także Marta Kosińska, analityk serwisu nieruchomości szybko.pl, przewiduje, że w perspektywie dwóch lat znacząco wzrośnie podaż mieszkań na rynku pierwotnym.

Tymczasem ceny nieruchomości doszły już do takiego poziomu, że wielu zainteresowanych nie stać na zaciągnięcie wystarczającego kredytu. Nie pomagają koniunktura i szybko rosnące pensje. Koszt pożyczki też idzie w górę. W tej sytuacji dużo osób woli zrezygnować z zakupu. – Zarówno liczba, jak i wartość udzielanych kredytów hipotecznych ostatnio spadła. Między czerwcem a sierpniem większość liczących się na rynku graczy udzieliła o 15 proc. kredytów mniej niż w poprzednich trzech miesiącach. Po wakacjach sytuacja się nie poprawiła – również wrzesień nie należał do najlepszych. Mówienie o kryzysie jest jednak na razie przedwczesne, chociaż tego sygnału nie można lekceważyć – twierdzi Aleksandra Łukasiewicz, dyrektor ds. produktów bankowych w Open Finance.


Kuszenie garażem

Na pewno nie mogą lekceważyć go deweloperzy. Ci, którzy mogą sobie pozwolić na szybką reakcję, idą na coraz większe ustępstwa wobec klientów. Część zaczęła stosować metody znane choćby z supermarketów. Bonusy, promocje, wyprzedaże stały się dla deweloperów metodą na pozbycie się towaru.„Uwalniamy Cię od VAT!” – reklamuje swoje lokale w Warszawie Bouygues Immobilier Polska. – Odliczamy równowartość 7 procent VAT od ceny zakupu mieszkania po zawarciu umowy i wpłaceniu opłaty rezerwacyjnej przed końcem roku – informuje Jacek Pajewski, dyrektor marketingu i PR w Bouygues Immobilier Polska.

Spółka Marvipol we wrześniu oferowała za darmo miejsce postojowe na osiedlu Platany w stołecznym Ursusie. W ten sposób można było zaoszczędzić ponad 30 tys. zł. Garaże za darmo chce także rozdawać firma RED.Inny rodzaj zachęty stosuje Orkiestra Development, która buduje osiedle Harmonia na warszawskich Skoroszach. Deweloper daje 3 proc. rabatu na ostatnie mieszkania w jednym z budynków. Jak podkreśla Eliza Nowicka z Orkiestry, jeśli będą sygnały, że rynek czeka na kolejne tego typu promocje, to spółka nie będzie na nie głucha. – Liczą się przecież wyniki sprzedaży – wyjaśnia.Angel Development, który we Wrocławiu wznosi inwestycję Angel Wings, oferuje w cenie mieszkania klimatyzację w każdym pomieszczeniu. Darmowe są też miejsca parkingowe na wielopoziomowym parkingu. Ceny mieszkań wahają się tu od 8,5 tys. zł do 21 tys. zł.

Promocji można też szukać w Gdańsku. Firma Mach od lipca tego roku prowadzi akcję dla klientów, którzy chcą zamieszkać w Pruszczu Gdańskim na osiedlu Bursztynowym. Kupujący trzy- i czteropokojowe mieszkanie mogą liczyć, że w cenie lokalu dostaną też miejsce postojowe naziemne lub w garażu podziemnym. Przed promocją za miejsce przed budynkiem trzeba było zapłacić 10,98 tys. zł, a za miejsce podziemne – 18,3 tys. zł. Deweloper dorzuca jeszcze komórki lokatorskie, które wcześniej sprzedawał w cenie 1284 zł za mkw.Węgierski TriGranit, który buduje osiedle Dębowe Tarasy w Katowicach, na targi mieszkaniowe również przygotował zachęty dla klientów. – Do każdego czteropokojowego mieszkania dodajemy garaż z komórką gratis, co oznacza rabat do 40 tys. zł – mówią przedstawiciele dewelopera.

Z kolei Kalbud Deweloper, budujący osiedle Kalinowe w Rokietnicy k. Poznania, dla osób płacących gotówką przewidział rabat w wysokości 5 – 10 procent wartości lokalu.


To tylko chwilowe

Czy to już koniec deweloperskiej hossy, a ceny nowych lokali zaczną spadać równie szybko, jak do tej pory rosły? Analitycy rynku nie wierzą w ten scenariusz. – Ceny mieszkań rzeczywiście rosną wolniej, nie ma jednak mowy o ich znacznym spadku. Promocje stosują głównie deweloperzy, którzy zakładali szybką sprzedaż i sfinansowanie budowy z wpłat klientów, a zaczyna im brakować pieniędzy. Tymczasowe promocje można było zaobserwować również w okresie wakacyjnym, czyli w czasie tradycyjnie wolniejszej sprzedaży – uważa Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający w firmie CEE Property Group.

Są jednak i tacy, którzy bardziej pesymistycznie oceniają perspektywy deweloperów. Według Marty Kosińskiej kryzys na rynku kredytów hipotecznych w USA, który odbił się rykoszetem w Wielkiej Brytanii, może wpłynąć na ceny mieszkań w kraju.– Należy pamiętać, iż największa grupa inwestorów zagranicznych w Polsce to Brytyjczycy. W razie kryzysu na własnym rynku nieruchomości będą skłonni wycofać się z zagranicznych inwestycji i zrealizować tam zyski. Jeśli dokonają tego w krótkim czasie, mogą spowodować lokalne spadki cen, przede wszystkim w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, gdzie dokonali większości zakupów – wyjaśnia Kosińska.


Klient nasz pan

Niezależnie od tego, czy mieszkania stanieją, obecny zastój zmusi branżę do zmiany stylu prowadzenia biznesu. – Już widać zwiększoną dbałość o klienta. Coraz większą wagę deweloperzy przykładają do trafienia w potrzeby nabywców na etapie projektowania inwestycji. Oznacza to, że na rynek wchodzić będą projekty bardziej odpowiadające zmieniającym się gustom nabywców – mówi Maciej Dymkowski.


Nowe lokale są za drogie. Dlatego deweloperzy w większości dużych miast musieli zdecydować się na obniżenie cen. Koszt metra kwadratowego rośnie jeszcze na rynku wtórnym, ale i tak znacznie wolniej niż w zeszłym roku.

Źródło : Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/62324.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 15 Październik 2007, 09:43

Oszczędne technologie budowlane


Uproszczone i przyspieszone procesy inwestycyjne oraz energooszczędne technologie budowlane muszą być uwzględniane w planach inwestycji w centrach największych aglomeracji miejskich.

Ostatnie zmiany w prawie budowlanym interesują przede wszystkim architektów, firmy budowlane i deweloperskie oraz władze samorządowe. Samorządy terytorialne będą musiały nadrobić wieloletnie zaniedbania w dziedzinie planistyki i rozbudowy infrastruktury.

Dziennikarze u architektów

Redakcja Gazety Prawnej oraz kancelaria Prawna Pociej, Dubois i Wspólnicy byli współgospodarzami spotkania zorganizowanego przez Zarząd Główny Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP na temat prawnych aspektów inwestycji budowlanych na obszarze miasta.

Dziennikarze Gazety Prawnej: Arkadiusz Jaraszek i Ewa Grączewska-Ivanova mówili o certyfikacie energetycznym oraz o partnerstwie publiczno-prywatnym na przykładzie realizacji inwestycji w Gdańsku, Poznaniu, Łodzi i Krakowie.

Natomiast adwokat Monika Król-Gajewska z Kancelarii Pociej Dubois i Wspólnicy przedstawiła już wprowadzone i dopiero przygotowywane zmiany w prawie budowlanym.

Zgoda budowlana

Najwięcej zainteresowania budziły sprawy zmiany przepisów regulujących uproszczenie procesu inwestycyjnego i tzw. zgody budowlanej, która zastąpi pozwolenie na budowę oraz brak sprzeciwu na zgłoszenie.

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .3.0.1.htm

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 15 Październik 2007, 09:48

Trendy cenowe na rynku nieruchomości

Mieszkania: wolny wzrost cen w 2008 roku


Ceny mieszkań są stabilne, ale znów zaczną rosnąć z początkiem 2008 roku
Większych podwyżek należy spodziewać się w Katowicach i w małych miastach
Przez tydzień oprocentowanie kredytów we frankach wzrosło o 0,7 proc.
Po gorączce cenowej z 2006 roku i początku 2007 roku osoby planujące zakup mieszkania mogą wreszcie odetchnąć. Do końca roku ceny mieszkań pozostaną na stabilnym poziomie, a w niektórych miastach mogą nawet spadać - prognozują analitycy. Nie oznacza to jednak końca podwyżek. Nowa fala wzrostu cen ruszy z początkiem 2008 roku, ale wyniesie on w największych miastach najwyżej 10-15 proc. w skali roku. Nieco silniejszy wzrost może być w miastach, które ominęła gorączka podwyżek sprzed roku.

- W najbliższym czasie czeka nas dalsza stabilizacja na rynku jako całości. Można oczekiwać wzrostu udziału w rynku lokali, które są już zrealizowane i dostępne od zaraz. To z kolei podniesie konkurencję między rynkiem pierwotnym a wtórnym. Hossa na tym ostatnim spowodowana była między innymi długim okresem oczekiwania na nowe mieszkanie - tłumaczy Maciej Dymkowski, dyrektor zarządzający w firmie redNet Consulting.

O zysk nie będzie łatwo

Nie jest wykluczone, że okresowo na niektórych rynkach może dojść do niewielkiego spadku cen. Taki trend można zaobserwować np. w Trójmieście.

- Wbrew temu, co podawane jest w niektórych raportach, jakoby ceny nieruchomości w Trójmieście wciąż rosły, stanowczo stwierdzam, że tak nie jest. Co więcej, ceny od maja 2007 r. do dziś albo stały w miejscu, albo spadały. Wydłużył się też czas sprzedaży. Odczuli to już wszyscy najwięksi uczestnicy rynku wtórnego - mówi Mariusz Feliński z trójmiejskiej agencji Partnerzy Nieruchomości.

Ten trend widoczny jest również na trójmiejskim rynku pierwotnym - szczególnie w nowych ofertach deweloperów. Inwestorom, którzy kupowali mieszkania nie dla zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych, lecz tylko dla zysku, trudno będzie liczyć na łatwy zysk.

Przeszacowany wydaje się też Kraków.

- Kraków już dziś odbija się od sufitu. Średnia cena w tym mieście nie powinna wychodzić poza 7-7,5 tys. zł za mkw. Obecnie jest ona na wyższym poziomie, można więc spodziewać się pewnej korekty - prognozuje Maciej Dymkowski.

Podobnego zdania jest Radosław Machnik, analityk Biura Nieruchomości Północ.

- Do końca tego roku cena mieszkań w Krakowie nie powinna się zmieniać i będzie się stabilizować. W roku 2008 bardzo prawdopodobny jest powrót do kilkuprocentowych wzrostów - prognozuje.

Taki trend widoczny jest też w mniejszych miastach. Z końcem lata wyraźnie spadły ceny mieszkań w Koszalinie.

- Obserwujemy twarde negocjacje między kupującymi a sprzedającymi. W wielu przypadkach mieszkania sprzedawane są po cenie nawet o 10 proc. niższej w porównaniu z ceną wywoławczą - mówi Tomasz Galicki z agencji Ankam.

W porównaniu z okresem wiosennym, ceny wywoławcze mieszkań w Koszalinie spadły średnio z 3,8 do 3,5 tys. zł za mkw.

- W dół poszły też ceny mieszkań deweloperskich. Przed wakacjami nikogo nie dziwiła cena 4,1 tys. zł za mkw., dzisiaj takie mieszkania kosztują maksymalnie 4 tys. zł. Taki poziom cen powinien się utrzymać przynajmniej przez najbliższe miesiące - dodaje Tomasz Galicki.

Mimo uspokojenia się sytuacji na rynku mieszkaniowym, niektóre miejscowości czekają ponadprzeciętne wzrosty cen. Analitycy wskazują zwłaszcza na aglomerację katowicką.

- Podaż w śladowych ilościach sprawia, że jest to rynek wciąż spragniony nowych mieszkań. Zaledwie 6 proc. istniejących lokali powstało tu po roku 1989. Dla porównania w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu wskaźnik ten waha się w granicach 18-20 proc. Jednocześnie ceny są jeszcze na tyle niskie, że istnieje potencjał wzrostu. Biorąc pod uwagę możliwości finansowe, poziom średniej ceny mkw. nie powinien znacząco przekroczyć 7 tys. zł - mówi Maciej Dymkowski.

Rynek bardziej dojrzały

Nie wszystkich przekonuje wizja korekty cen mieszkań. W grę wchodzić może jedynie wyhamowanie wzrostów.

- Wystarczy zajrzeć do ofert deweloperów czy ogłoszeń, żeby przekonać się, że ceny idą do góry, choć oczywiście nie w takim tempie jak w 2006 roku - mówi Dariusz Karbowniczak z agencji Ober-Haus.

Jego zdaniem, w perspektywie długoterminowej w dużych miastach można spodziewać się wzrostu cen na poziomie 10-15 proc. w skali roku. W mniejszych miastach, np. w Rzeszowie, Olsztynie, Bydgoszczy, Toruniu czy Szczecinie, tempo wzrostu jest nieprzewidywalne i może być jeszcze wyższe.

Eksperci rynku nieruchomości są natomiast zgodni co do tego, że polski rynek nieruchomości staje się coraz bardziej dojrzały - wyraźnie się segmentuje. Już teraz widać coraz większe rozbieżności pomiędzy cenami mieszkań w poszczególnych lokalizacjach czy rynkiem pierwotnym i wtórnym.

- Dla przykładu w Warszawie w ubiegłym roku ceny wszystkich mieszkań szły do góry mniej więcej w tym samym tempie. Obecnie w jednej dzielnicy ceny wyhamowały, a w centrum, na Powiślu czy starym Mokotowie cały czas idą do góry - dodaje Dariusz Karbowniczak.

ZE STRONY PRAWA

Minister sprawiedliwości podpisał rozporządzenie znacznie obniżające wysokość taksy notarialnej. W wyniku wprowadzonych zmian nastąpi między innymi obniżenie o 50 proc. stawek notarialnych przy transakcjach związanych z zakupem mieszkań, domów oraz działek. Zmniejszone zostaną maksymalne stawki we wszystkich kategoriach spraw, których wartość przedmiotu przewyższa 60 tys. zł. Obniżone taksy zaczną obowiązywać czternaście dni od daty publikacji nowelizacji w Dzienniku Ustaw. KR

Wyższe odsetki we frankach

Po raz drugi GP publikuje niezbędnik dla kupujących mieszkania, w którym pokazujemy tygodniowe zmiany kosztów kredytów hipotecznych oraz średnich cen mieszkań w wybranych miastach. Dla kredytu w wysokości 200 tys. zł i zaciągniętego na okres 30 lat, warunki dla kredytu w złotych nie zmieniły się. Średnie oprocentowanie wynosi 6,09 proc. (średnia marża dla dziesięciu najlepszych ofert bankowych oraz stawka WIBOR z dnia 11 października), a rata takiego kredytu - 1210,7 zł. O 0,68 proc. wzrosło natomiast oprocentowanie kredytów we frankach szwajcarskich, wyliczone według tej samej metodologii. Jednocześnie spadł średni kurs spłaty kredytu (o 1,72 proc.), a w efekcie wysokość miesięcznej raty obniżyła się aż o prawie 14 zł i wynosi 980,4 zł.

Spośród pięciu analizowanych miast średnia cena mieszkań o powierzchni około 50 mkw. spadła o 1,6 proc. w Warszawie. W pozostałych miastach (Kraków, Poznań, Trójmiasto, Wrocław) wzrosła od 0,04 do 0,42 proc.

Maciej Bednarek

Image

Image

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 15 Październik 2007, 14:56

Mieszkanie tradycyjne czy apartament?

Jak wynika z raportu- firmy Rednet Property Consulting, za metr kwadratowy nawet przeciętnego, małego i nieatrakcyjnego mieszkania trzeba sporo zapłacić. W Warszawie nawet ponad 8 tyś za m2, w Krakowie i Wrocławiu od 7.3 do 7.8 tysiąca. Nie wydaje się by ten trend się szybko odwrócił. Tymczasem developerzy w największych miastach prześcigają się w ofertach ekskluzywnych apartamentów o bardzo wysokiej jakości.


Nie taki apartament drogi?

Metr kwadratowy apartamentu można nabyć już za ok. 8 tyś złotych. Ceny tradycyjnych developerów, oferujących mieszkania o dużo niższym standardzie, dochodzą do tej granicy, a nawet ją przekraczają. Oczywiście w przypadku apartamentów ceny mogą być dużo wyższe i często dochodzą nawet do 20 czy 30 tysięcy za metr kwadratowy. Ekskluzywni developerzy starają się przyciągnąć klientów dodatkową wartością, taką jak np. atrakcyjna lokalizacja nad rzeką czy piękne widoki na starówkę czy centrum miasta. Płaci się jednak głównie za wysoką jakość, prestiż i styl życia.

Mimo powszechnych narzekań na ceny mieszkań, developerzy i analitycy zapewniają, że popyt na ekskluzywne apartamenty jest adekwatny do dużej podaży. We Wrocławiu, Warszawie, Krakowie i Gdańsku przybywa chętnych do zamieszkania w luksusowym, przeszklonym, klimatyzowanym apartamencie. Co ważne nadzieje inwestorów wiązane są nie tylko z grupą najbogatszych Polaków. Odpowiedzialny za sprzedaż apartamentów Angel Wings we Wrocławiu - Marcin Trzciński z Wings Development widzi przed apartamentami w Polsce kolorową przyszłość. – Przede wszystkim ceny tradycyjnych mieszkań zbliżają się już do apartamentów. Miasta takie jak Wrocław, należą do ludzi młodych, coraz lepiej zarabiających ceniących dynamiczny, miejski styl życia- mówi przedstawiciel firmy developerskiej. – Mieszkanie w apartamencie to zupełnie inna jakość, której poszukują ludzie- dodaje Trzciński.

Raport- Sytuacja na rynku mieszkaniowym -wnikliwie analizuje sytuację cenową na rynku nieruchomości mieszkaniowych w największych polskich miastach. Miasta obdarzone dużym prestiżem, atrakcyjne wizerunkowo i inwestycyjnie oferują ceny zwykłych mieszkań zbliżone do apartamentów. Najniższe ceny metra luksusowego apartamentu we Wrocławiu (8.5 tyś) są nawet niższe od tradycyjnego osiedla mieszkaniowego na warszawskim Wilanowie (9 tyś.)


Jestem z miasta.

Pomysł na ekskluzywne mieszkania należy łączyć z ogólnym wzrostem zamożności mieszkańców dużych miast. Za kilka lat obecni specjaliści staną się wymagającymi klientami, dla których dom 30 km od centrum czy mieszkanie na zwykłym osiedlu mieszkaniowym może okazać się niewystarczające. Alternatywą w tej sytuacji może okazać się zakup apartamentu, oferującego dodatkowo wiele niedostępnych w tradycyjnym budownictwie atrakcji. Przestronne tarasy, przeszkolone pomieszczenia, czy salony SPA, fitness i baseny mogą oddziaływać na wyobraźnię potencjalnych nabywców.

Developerzy liczą także po cichu na oczekiwaną już za kilka lat falę powrotów Polaków z zagranicy, a także przeciwnie- wzrost zainteresowania zamieszkaniem w Polsce wśród obcokrajowców.

Zdaniem ekspertów apartamenty stanowią już realną konkurencję dla tradycyjnych developerów, która może się nasilić w przyszłości. Co ważne podkreśla się też prestiżowe znaczenie luksusowych inwestycji, często o ciekawej i nowoczesnej architekturze.


Żródło: iN PLUS Public Relations/ budnet.pl
Data: 2007-10-15

http://www.budnet.pl/artykul.php?i=6873

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Wtorek, 16 Październik 2007, 11:55

Trybunał Konstytucyjny o prawie wodnym

Odszkodowanie za nieruchomości przy wale przeciwpowodziowym


Dziś Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy wniosek rzecznika praw obywatelskich dotyczący odszkodowania dla właścicieli nieruchomości położonych przy wale przeciwpowodziowym.

Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 185 ustawy z 18 lipca 2001 r. prawo wodne w takim zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów o odpowiedzialności za szkody. We wniosku zwrócił uwagę, że właściciele nieruchomości położonych przy wale przeciwpowodziowym nie mogą domagać się odszkodowania za to, że ograniczony został sposób korzystania z niej i w ten sposób nastąpiła ingerencja w interesie publicznym w ich prawo własności. Przypomniał też, że prawo wodne zabrania w odległości mniejszej niż 50 m od stopy wału stawiać m.in. obiekty budowlane, kopać studnie, sadzawki, doły oraz rowy. Chodzi bowiem o zapewnienie szczelności i stabilności wałów przeciwpowodziowych oraz o zapobieganie czynnościom, które mogłyby doprowadzić do rozmycia wałów przy silnym wezbraniu wody.

Inne ustawy (na przykład o gospodarce nieruchomościami albo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym), które też dopuszczają możliwość ograniczenia korzystania z nieruchomości z uwagi na określone cele publiczne lub dla ochrony innych osób przewidują wypłacenie takiego odszkodowania. Natomiast ustawa Prawo ochrony środowiska daje właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu nieruchomości w razie ograniczenia sposobu korzystania z niej, możliwość domagania się wykupienia od niego nieruchomości lub jej części.

Zdaniem rzecznika ograniczenia korzystania z nieruchomości spowodowane zakazem ujętym w przepisach ustawy Prawo wodne są równoznaczne z ingerencją w prawo właściciela do niezakłóconego korzystania z rzeczy, tym bardziej że dla właściciela nie ma znaczenia, że nie doszło wprawdzie do formalnego ograniczenia korzystania przez niego z nieruchomości, ale bez formalnej decyzji o ograniczeniu został pozbawiony swobodnego dysponowania swoją własnością.

O tym, czy taka sytuacja narusza konstytucyjną zasadę słusznego odszkodowania za jeden z przejawów wywłaszczenia, tzn. za ograniczenie w korzystaniu z nieruchomości, orzeknie dzisiaj Trybunał Konstytucyjny.

MAŁGORZATA PIASECKA-SOBKIEWICZ

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .2.0.1.htm

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Środa, 17 Październik 2007, 11:07

Lepiej niż w Ameryce - komentarz Anny Waszczuk, Analityka Rynku Xella Polska


Ostatnie doniesienia prasowe dotyczące krachu na rynku kredytów hipotecznych w USA skłoniły mnie do baczniejszego przyjrzenia się trendom aktualnie panującym w segmencie rynku budownictwa jednorodzinnego w tym kraju. Według najnowszych danych publikowanych przez U.S. Census Bureau, kryzys w segmencie budownictwa jednorodzinnego w USA osiąga bardzo poważne rozmiary.
W sierpniu bieżącego roku odnotowano w Stanach Zjednoczonych ujemną dynamikę liczby oddanych do użytku domów jednorodzinnych - liczba ta była niższa o 23% w stosunku do ubiegłego roku. Niepokojące są również informacje dotyczące liczby rozpoczętych budów w segmencie budownictwa jednorodzinnego - w sierpniu bieżącego roku liczba ta była aż o 27,1% mniejsza w porównaniu z rokiem ubiegłym i o 7,1% mniejsza niż w lipcu bieżącego roku. Podobnie informacje dotyczące liczby pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych nie dają nadziei na szybką poprawę sytuacji. Dynamika liczby udzielonych pozwoleń na budowę w tym segmencie rynku była w sierpniu ujemna - liczba ta była niższa o 27,9% w porównaniu do ubiegłego roku i o 8,1% niższa niż w lipcu bieżącego roku.

W Polsce natomiast obserwujemy zupełnie odwrotne trendy na rynku budownictwa mieszkaniowego. Od maja bieżącego roku rośnie liczba oddanych do użytku mieszkań w porównaniu z rokiem 2006. W okresie styczeń - sierpień 2007 r. liczba ta wyniosła 73867 mieszkań i była o 8% wyższa niż w ubiegłym roku, przy czym największy notowany wzrost +19% dotyczył segmentu domów jednorodzinnych. Analizując dane dotyczące liczby oddanych do użytku mieszkań w sierpniu bieżącego roku obserwujemy jeszcze większą dynamikę wzrostu - wyniósł on 33% w całym budownictwie mieszkaniowym, w tym 34% w segmencie budownictwa jednorodzinnego.

Porównując dane dotyczące liczby rozpoczętych budów w budownictwie mieszkaniowym w ośmiu miesiącach bieżącego roku z analogicznym okresem ubiegłego roku, zauważamy jeszcze większą dynamikę wzrostu liczby mieszkań, których budowę rozpoczęto. Liczba ta wzrosła o 40% w stosunku do ubiegłego roku. O skali prowadzonych prac budowlanych świadczyć może fakt, że liczba rozpoczętych budów, która wyniosła w pierwszych ośmiu miesiącach 123683 mieszkania, jest wyższa od liczby rozpoczynanych budów w ciągu całego roku w latach 2003 - 2005.

Dużą aktywność - zarówno inwestorów indywidualnych, jak i deweloperów - potwierdza bardzo wysoka dynamika liczby udzielonych pozwoleń na budowę w budownictwie mieszkaniowym. W okresie styczeń - sierpień 2007 r. liczba ta była o 54,4% wyższa niż w ubiegłym roku. W sierpniu spadła wprawdzie nieznacznie liczba udzielonych pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych w stosunku do lipca br., ale w porównaniu z ubiegłym rokiem inwestorzy planujący budowę domów jednorodzinnych otrzymali aż o 51,9% pozwoleń więcej. Większą aktywnością wykazali się w sierpniu inwestorzy zainteresowani budową budynków wielorodzinnych - liczba udzielonych pozwoleń była wyższa o 20% w stosunku do lipca br. i o 57,1% w stosunku do ubiegłego roku.

Trudno oczywiście przewidzieć, jaki procent inwestorów, którzy otrzymali pozwolenie na budowę, rozpocznie ją jeszcze w tym roku, jednak - mając na uwadze tak dużą liczbę udzielonych pozwoleń na budowę - brakuje ciągle podstaw do prognozowania gwałtownej zmiany kierunku rozwoju rynku materiałów budowlanych w najbliższym czasie.

Bardzo pozytywne informacje docierają również z rynku kredytów hipotecznych. Pomimo wciąż rosnącej liczby i wartości udzielonych kredytów na inwestycje mieszkaniowe, nie wzrasta udział tzw. „złych kredytów" (tych, których raty nie są spłacane) - w całym rynku. Stabilność rozwoju tego rynku wzmacnia istnienie bardzo silnej konkurencji na rynku kredytów hipotecznych ze strony banków. Podkreślić należy fakt, że od początku roku przeciętne oprocentowanie kredytów pozostaje na praktycznie niezmienionym poziomie. Pozytywne oceny rozwoju koniunktury gospodarstw domowych i ciągle znacznie niższy udział wartości udzielonych kredytów hipotecznych do PKB w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej pozwalają na prognozowanie dalszego utrzymania się popytu na nie. Nie będziemy mieli zapewne już do czynienia z tak dużymi wzrostami, jak miało to miejsce w poprzednich miesiącach, ponieważ problemy inwestorów w Ameryce skłonią zapewne niektórych potencjalnych kredytobiorców do głębszego zastanowienia się nad realnymi możliwościami spłaty przez nich, tak chętnie udzielanego przez banki, kredytu.

Również podpisanie przez prezydenta nowelizacji ustawy o podatku VAT oraz ustawy o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym wpłynie na podejmowanie bardziej racjonalnych decyzji dotyczących zakupu materiałów budowlanych przez inwestorów. Utrzymanie preferencyjnej 7% stawki VAT na materiały budowlane w budownictwie mieszkaniowym również po 1.01.2008 r. nie wywoła tak olbrzymiego boomu na materiały budowlane pod koniec bieżącego roku, jak miało to miejsce w okresach poprzedzających zmianę przepisów na mniej korzystne dla inwestorów - np. ostatnio przed 1.05.2004 r., gdy stawka VAT na materiały budowlane wzrosła z 7% do 22%.

Reasumując - w kolejnych miesiącach bieżącego roku nastąpi stabilizacja na rynku materiałów budowlanych.

Żródło: XELLA Polska Sp. z o.o./ budnet.pl
Data: 2007-10-16

http://www.budnet.pl/artykul.php?i=6896

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Środa, 17 Październik 2007, 16:50

Wzrost w budownictwie ma szansę się utrzymać

wnp.pl (Piotr Apanowicz) 17.10.2007 16:34


Do końca tego roku wzrost w budownictwie powinien się utrzymać na poziomie 25-30 proc. i jest szansa na trwały wzrost w najbliższych latach, może nawet o wyższej dynamice niż w tym roku, ale nie wolno zapominać także o zagrożeniach - uważa prof. Zofia Bolkowska, ekspert rynku budowlanego.

Zdaniem prof. Bolkowskiej, do największych zagrożeń dobrej koniunktury na rynku budowlanym należą brak pracowników, wysokie koszty zatrudnienia, a także - co jest zaskakujące - brak materiałów budowlanych.

- Wzrost płac w budownictwie w 2006 i 2007 roku jest niemal dwukrotnie szybszy niż w całej gospodarce, ale to i tak za mało, żeby powstrzymać odpływ pracowników za granicę - uważa ekspert.

Ryszard Matkowski, były prezes J.W. Construction jest zdania, że branży dzisiaj nie stać na to, żeby podnieść płace na tyle wyraźnie, żeby zatrzymać pracowników w kraju. Mimo to Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu, przyznaje, że to najprostszy sposób na zahamowanie emigracji i płace w tym sektorze będą musiały dalej rosnąć.

Marcin Garus, prezes spółki Mostostal Chojnice, uważa nawet, że w ciągu 3-4 lat płaca w Polsce dojdzie w tym sektorze do ok. 60 proc. średniej unijnej (dziś jest nawet 4-5 razy niższa), co pozwoli zatrzymać exodus pracowników.

Z kolei Edward Nowak, prezes grupy KEM, podkreśla, że działaniem na krótką metę, a niestety ostatnio powszechnym, jest wzajemne podkupywanie sobie pracowników przez firmy budowlane. - Dotyczy to zarówno wykwalifikowanych robotników, jak i średniej kadry menedżerskiej - mówi.

http://budownictwo.wnp.pl/wzrost-w-budo ... 1_0_0.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Środa, 17 Październik 2007, 19:14

GUS: Liczba oddanych mieszkań wzrosła o 63,8 proc.

nat 17-10-2007, ostatnia aktualizacja 17-10-2007 14:52


Liczba mieszkań oddanych do użytku we wrześniu br. wzrosła o 63,8 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku i wyniosła 13 tys. 378 - poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Liczba mieszkań wybudowanych na sprzedaż lub wynajem wzrosła o 128,4 proc. do 6 tys. 537. Inwestorzy indywidualni oddali natomiast o 34,5 proc. mieszkań więcej niż we wrześniu 2006 r. - czyli 5 tys. 590. Przybyło również mieszkań spółdzielczych - o 36,7 proc. - do 830.

Od stycznia do września br. spółdzielnie oddały do użytku 5 tys. 423 mieszkań, co oznacza spadek wobec tego samego okresu 2006 r. o 9,1 proc. Z kolei liczba mieszkań przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem wzrosła w tym okresie o 21 proc. do 29 tys. 410. Inwestorzy indywidualni oddali w ciągu trzech kwartałów 47 tys. 576 mieszkań - czyli o 20,8 proc. więcej niż od stycznia do września ubiegłego roku.

Źródło : PAP

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Środa, 17 Październik 2007, 19:22

U notariusza będzie taniej za mieszkania i domy

Ireneusz Walencik 17-10-2007, ostatnia aktualizacja 17-10-2007 13:54


Od 27 października za akt notarialny kupna mieszkania zapłacimy ponad połowę mniej niż dziś

Warto się wstrzymać z transakcjami – w tym dniu wejdzie w życie rozporządzenie ministra sprawiedliwości obniżające maksymalne stawki taksy notarialnej. Ukazało się ono już w Dzienniku Ustaw nr 187, pod pozycją 1336.

Obniżka, którą minister Zbigniew Ziobro ogłosił, podpisując rozporządzenie pod koniec września, będzie dotyczyć aktów notarialnych niezbędnych przy nabyciu mieszkania, domu i działki budowlanej. Minister uznał za konieczne zmniejszenie opłat dolegliwych dla obywateli.

Ulgową, 50-procentową stawką opłaty notarialnej objęto umowy kupna nowych mieszkań i domów jednorodzinnych, w tym także od deweloperów oraz transakcje sprzedaży na rynku wtórnym. Ale nie tylko. Mniej trzeba będzie zapłacić także przy przekazywaniu mieszkań w darowiźnie w gronie najbliższej rodziny. Wreszcie obniżone zostaną opłaty za sporządzenie aktu notarialnego w związku z kupnem i sprzedażą działki budowlanej.

W nowym rozporządzeniu generalnie obniżone zostały maksymalne stawki opłat za czynności notarialne, których wartość przedmiotu przewyższa 60 tys. zł. Najwyższe możliwe wynagrodzenie notariusza nie będzie mogło przekroczyć 10 tys. zł (dziś około 16 tys. zł), a z tytułu darowizn wśród bliskich – 7,5 tys. zł.

Przeciwko obniżeniu stawek i zmniejszeniu dochodów notariuszy protestuje ich samorząd. Twierdzi, że to przedwyborczy gest rządu sfinansowany ich kosztem, i zastanawia się, czy zaskarżyć rozporządzenie do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło : Rzeczpospolita

Image

http://www.rp.pl/artykul/62925.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Środa, 17 Październik 2007, 22:42

Dobre wiadomości o budowlanym VAT

Marek Wielgo 2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 09:57


Jeśli planujesz budowę lub remont domu albo mieszkania, nie musisz kupować w tym roku materiałów budowlanych na zapas, aby uciec przed wyższym podatkiem. Po kieszeni nie dostaną także i ci, którzy finansują budowę mieszkań w ramach firm deweloperskich i spółdzielni

Do tej pory nie często się zdarzało, że na blisko trzy miesiące przed końcem roku mamy całkowitą jasność w kwestii podatków w mieszkaniówce. Tym razem rząd i parlament musiały działać szybciej niż zwykle z powodu przedterminowych wyborów. Prezydent podpisał już uchwaloną niemal w ostatniej chwili nowelizację ustawy o VAT oraz o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym.

Ta pierwsza zawiera tzw. definicję budownictwa społecznego, która zapobiegnie w 2008 r. podwyżce VAT na nowe mieszkania i domy z 7 do 22 proc., a druga - umożliwi odzyskanie części VAT za większość materiałów budowlanych na samodzielną budowę lub remont.

Do tej pory nie często się zdarzało, że na blisko trzy miesiące przed końcem roku mamy całkowitą jasność w kwestii podatków w mieszkaniówce. Tym razem rząd i parlament musiały działać szybciej niż zwykle z powodu przedterminowych wyborów. Prezydent podpisał już uchwaloną niemal w ostatniej chwili nowelizację ustawy o VAT oraz o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym.

Ta pierwsza zawiera tzw. definicję budownictwa społecznego, która zapobiegnie w 2008 r. podwyżce VAT na nowe mieszkania i domy z 7 do 22 proc., a druga umożliwi odzyskanie części VAT za większość materiałów budowlanych na samodzielną budowę lub remont.

Ale uwaga! Będą ograniczenia. Definicja budownictwa społecznego obejmie 7-proc. stawką VAT nowe mieszkania do 150 m kw. powierzchni użytkowej oraz domy jednorodzinne - do 300 m kw. Za każdy dodatkowy metr stawka tego podatku wyniesie 22 proc.

Jeśli kupowane przez ciebie od dewelopera lub spółdzielni mieszkanie albo dom ma mniejszy metraż, możesz spać spokojnie. Dodatkowy wydatek ci nie grozi. Są jednak i tacy, choć nieliczni, którzy finansują domy i mieszkania o powierzchni użytkowej przekraczającej dopuszczalny limit. Ile te osoby mogą stracić?

Załóżmy, że rodzina K. podpisała przedwstępną umowę z deweloperem na zakup 153-metrowego apartamentu w cenie brutto 7,5 tys. zł za m kw. (w tym 7-proc. VAT). Deweloperzy w umowach zastrzegają sobie, że ta cena może się zmienić w przypadku zmiany stawki VAT w trakcie realizacji inwestycji. Ponieważ ta ma się zakończyć w 2008 r., rodzinie K. grozi zapłacenie 22-proc. VAT od równowartości 3 m kw. (od nadwyżki ponad 150 m kw.). Cena apartamentu wzrośnie więc o ponad 3,1 tys. zł.

Czy K. mogą uratować te pieniądze? Jedyne, co mogą zrobić, to jeszcze w tym roku, czyli przed zmianą stawki VAT, wpłacić na konto dewelopera pełne koszty budowy. Menedżer w zespole VAT firmy Ernst & Young Roman Namysłowski przyznaje, że wtedy firma powinna zastosować stawkę 7-proc.

Jednak Namysłowski zastrzega, że teoretycznie możliwe jest i inne rozwiązanie - zastosowanie stawki VAT obowiązującej w chwili wydania towaru, czyli przeniesienia własności aktem notarialnym. - Jednak przepisy wspólnotowe każą obliczać VAT według stawki obowiązującej w momencie powstania obowiązku podatkowego, czyli w naszej sytuacji - w momencie pobrania zaliczki - mówi ekspert. - To rozwiązanie jest logiczne. Trudno bowiem byłoby nawet wskazać podstawę do korygowania stawki VAT w sytuacji, kiedy usługodawca pobrał 100-proc. zaliczkę i udokumentował ją prawidłowo wystawioną fakturą.

Uwaga! Taką możliwość ucieczki od podatku mogą rozważyć osoby, które odbiorą klucze do mieszkań na początku przyszłego roku. Wtedy będą one praktycznie gotowe. Przedpłata w sytuacji, gdy jest dopiero dziura w ziemi, jest ryzykowna, a korzyść zbyt mała. Poza tym może się okazać, że bardziej opłaca się zainwestować pieniądze, zamiast przedwcześnie wpłacać je deweloperowi.

W innej sytuacji są ci, którzy budują domy za pomocą firm budowlanych. W tym przypadku wystawią one fakturę z 7-proc. stawką podatku, która obejmie usługę i kupione przez firmę materiały. Budując tzw. metodą zleceniową, najczęściej powierzamy różnym firmom poszczególnych etapów budowy. Sprawa się jednak komplikuje, jeśli dom ma mieć więcej niż 300 m kw. Wtedy inwestor będzie musiał poinformować każdego wykonawcę o powierzchni budowanego domu. Firma do każdej wystawianej faktury będzie musiała zastosować w określonej proporcji zarówno stawkę obniżoną, 7-proc., jak i podstawową, czyli 22-proc.

Namysłowski wyjaśnia: - Załóżmy, że inwestor buduje 350-metrowy dom. Firma zgodziła się wybudować stan surowy zamknięty za 400 tys. zł plus VAT. Do równowartości kosztów budowy 300 m kw., czyli w tym przypadku do kwoty ok. 343 tys., doliczy stawkę 7 proc., a do pozostałej - 22 proc.

W tym przypadku można więc stracić blisko 8,6 tys. zł. Jeśli więc budujesz tak duży dom systemem zleceniowym, a chcesz uniknąć większych wydatków, powinieneś jeszcze w tym roku ukończyć swoją inwestycję.

Uwaga! Tylko do końca tego roku 7-proc. stawką VAT jest objęta tzw. infrastruktura towarzysząca budowie domu, czyli np. chodnik, podjazd, przydomowa oczyszczalnia ścieków, przyłącza. Od przyszłego roku tego rodzaju wydatki będą objęte 22-proc. stawką VAT.

Remonty po staremu

Definicją budownictwa społecznego będą objęte także remonty, co oznacza, że w dalszym ciągu będzie można zlecić go firmie, a ta wystawi jedną fakturę z 7-proc. stawką. Taka faktura obejmowałaby zarówno usługę, jak i kupione przez tę firmę materiały, które normalnie są opodatkowane 22-proc. VAT.

Ale jeśli wolisz remontować samodzielnie, będziesz mógł odzyskać część podatku VAT za materiały budowlane. Nie musisz ich kupować na zapas, bo ustawa o tzw. zwrocie VAT, która miała obowiązywać tylko do końca tego roku, została przedłużona na czas nieokreślony. Mało tego. Ustawa przewiduje odnawialny co pięć lat limit zwrotu VAT. A to oznacza, że z tego typu ulgi będzie można skorzystać wielokrotnie. Oczywiście, o ile to rozwiązanie będzie obowiązywało dłużej niż pięć lat.

Ze zwrotu VAT mogą korzystać także ci, którzy budują domy tzw. systemem gospodarczym, czyli nie korzystają z usług profesjonalnych firm.

Zbuduj dom taniej

Zarówno w przypadku budowy, jak i remontu fiskus zwraca różnicę między stawką 22 i 7 proc., ale tylko za te materiały, które po 1 maja 2004 r. zostały obłożone 22-proc. stawką VAT. Wtedy ten podatek wzrósł m.in. na: okna, drzwi, tapety papierowe i okładziny ścienne, cegły, dachówki i materiały ceramiczne, cement, wapno, gips, wełnę mineralną, konstrukcje stalowe, a także wyroby z betonu i gipsu (w tym pustaki), kotły centralnego ogrzewania, piece grzewcze, gazowe i uniwersalne, wodomierze i gazomierze.

Żeby nie było wątpliwości, które materiały są objęte zwrotem VAT, ministrowie ogłosili wykaz w załączniku do obwieszczenia. Jest on dostępny na stronie internetowej Ministerstwa Finansów: (http://www.mf.gov.pl/index.php?const=1& ... 4&sub=sub7).

Formularz wniosku o zwrot VAT wraz z instrukcją (jak go wypełnić) przygotowany przez urzędników Ministerstwa Finansów dostaniesz w urzędzie skarbowym. Jednak jeśli masz dostęp do internetu, prościej jest wydrukować formularz z podanej wcześniej strony resortu. Do wniosku musisz dołączyć plik dokumentów oraz kopie faktur VAT, które są dowodem poniesionych wydatków.

Uwaga! Roman Namysłowski radzi kupować materiały u sprawdzonych sprzedawców, którzy mają zarejestrowaną działalność i są podatnikami VAT. Zdarza się bowiem, że urzędy skarbowe odmawiają zwrotu części VAT, jeśli uznają, że faktury wystawiła nieuczciwa firma.

I koniecznie poproś sprzedawcę, aby na fakturze podał klasyfikację PKWiU kupowanych materiałów. Ta informacja znacznie ułatwi ci podjęcie decyzji, czy masz prawo wystąpić z wnioskiem o zwrot podatku.

Ustawa określa limity zwrotu VAT, np. w przypadku budowy domu to jest dziś ponad 22,8 tys. zł, a remontu niewymagającego pozwolenia na budowę - niespełna 9,8 tys. zł. Rekompensatę - choć pomniejszoną - dostają też ci, którzy skorzystali z ulgi budowlanej i remontowej.

Ale jest też inny sposób zaoszczędzenia na tym podatku, o którym napisaliśmy wcześniej - zlecenie wykonania budowy lub remontu firmie będącej płatnikiem VAT. Może ona wystawić jedną fakturę z 7-proc. stawką tego podatku, która obejmie zarówno usługę, jak i kupione przez tę firmę materiały.

Uwaga! Oczywiście w tym wypadku o zwrocie VAT nie może być mowy. I pamiętaj, że 7-proc. stawką tego podatku mają być objęte domy do 300 m kw. (patrz punkt - jak nie stracić na VAT).

Kredyt z dopłatą

Budując dom na kredyt, możesz płacić mniej niż połowę odsetek przez osiem lat spłaty, a to dzięki ustawie o finansowym wspieraniu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania. Tekst jednolity tej ustawy znajdziesz m.in. na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego: (http://www.bgk.pl/druki/rns_ustawa.pdf).

Obecnie kredyt z budżetową dopłatą kosztuje tylko nieco ponad 3 proc. w skali roku. Problem w tym, że nie każdy może ją dostać, bo program jest adresowany wyłącznie do małżeństw oraz - to wyjątek - osób samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko. Oczywiście tych, które nie mają własnościowego mieszkania.

Dopłata obwarowana jest też innymi ustawowymi ograniczeniami, które mogą cię jej pozbawić. Nie chodzi bynajmniej o to, czy jesteś pracownikiem najemnym, przedsiębiorcą, czy rolnikiem. Najkrócej można to ująć tak: chcesz dopłatę, nie możesz mieć wielkich aspiracji mieszkaniowych.

• Koszt budowy domu nie może przekroczyć określonego ustawowo pułapu. Jest to powiększony o 30 proc. podawanego przez GUS średniego kosztu budowy w województwie lub mieście wojewódzkim (http://www.bgk.pl/druki/rns_wskaznik8.xls.). Z tym nie powinno być jednak problemu - np. w Warszawie dom musiałby kosztować poniżej 6,5 tys. zł za m kw., a w innych miejscowościach w województwie mazowieckim - 3,5 tys. zł za m kw.

Wybudowanie takiego domu w przyzwoitym standardzie nawet pod Warszawą nie powinno pochłonąć aż tyle. Co prawda dochodzi jeszcze koszt zakupu działki, ale nie wlicza się go do kosztów budowy.

• Powierzchnia użytkowa domu nie może przekroczyć 140 m kw. Przy czym dopłata do kredytu obejmie 70 m kw. Oznacza to, że nadwyżkę w metrażu będziesz musiał sfinansować sam, czyli zapłacisz po prostu pełne odsetki. Musisz więc zdecydować, czy opłaca ci się zrezygnować z paru metrów.

• Nie dostaniesz dopłaty do kredytu, jeśli w dniu zawarcia umowy z bankiem będziesz miał inne własnościowe mieszkanie (choćby nawet była to mała kawalerka).

W tej sytuacji pozostaje wcześniejsza sprzedaż mieszkania z opcją, że wyprowadzisz się z niego np. za pół roku, albo zamieszkanie przez jakiś czas kątem u rodziców.

Jeśli spełniasz te warunki, jesteś w domu. Pamiętaj, że możliwa będzie wcześniejsza spłata kredytu bez konieczności zwrotu odsetkowej dotacji! Budżetowa dopłata obejmie jednak wyłącznie kredyty złotowe. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby po ośmiu latach, gdy budżet przestanie już dopłacać do odsetek, spłacić ten kredyt nowym, tańszym.

Uwaga! Kredytów z dopłatą udzielają obecnie PKO BP, Pekao SA, Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe zwane SKOK-ami, Gospodarczy Bank Wielkopolski, Bank Polskiej Spółdzielczości, Bank Pocztowy oraz Mazowiecki Bank Regionalny.

Jak oszczędzić na materiałach budowlanych...

1. Nie kupuj ich w wielkich miastach. Jeśli w takim mieszkasz, wybierz się do miejscowości oddalonych od aglomeracji o kilkadziesiąt do 100 km. Tam ceny są dużo niższe, łatwiej jest też o rabaty, jeśli kupujesz dużo.


2. Targuj się. Masz prawo targować się o upust. Zazwyczaj sprzedawca może dać rabat do 5 proc. wartości transakcji. Kierownik działu - do 10 proc. O wyższych rabatach decyduje właściciel bądź dyrektor sklepu. Przeważnie nie udziela się zniżek na towary przecenione bądź w promocji. Jeśli sklep nie chce ci udzielić rabatu, żądaj np. transportu za darmo!

3. Kupuj w jednym miejscu. Wtedy masz większe szanse na rabat i zmniejszasz koszty transportu.

4. Jeśli wiesz dokładnie, co chcesz kupić, znasz np. dokładny model wanny, która cię interesuje, szukaj w internecie. Wejdź np. na aukcje typu Allegro czy do wirtualnych sklepów z materiałami. W ten sposób jest o wiele taniej - bo, po pierwsze, w internecie sprzedają firmy z małych miast, a po drugie, takie firmy nie muszą utrzymywać kosztownych salonów.

5. Jeśli ekipa pracuje na swoich materiałach, płacisz niższy VAT - 7 proc., a nie 22. W niektórych przypadkach wręcz nie opłaca się brać samych materiałów bez robocizny. Tak jest np. z kupowaniem podłogi. Przykład: m kw. paneli kosztuje w sklepie 100 zł. Z VAT w wysokości 22 proc. ten sam m kw. to wydatek 122 zł. Jego ułożenie to kolejne 20 zł. W sumie 142 zł. Jeśli weźmiesz tę samą podłogę w wariancie - usługa plus robocizna - m kw. będzie kosztował 137 zł (100 zł podłoga plus 7 zł VAT plus 20 zł ułożenie).

http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4585373.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Czwartek, 18 Październik 2007, 23:34

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Piątek, 19 Październik 2007, 15:54

Wykup grunt z bonifikatą

Marek Wielgo, MIT, MAŁ, TH, MAC, JOGE, PATM, WG2007-10-18, ostatnia aktualizacja 2007-10-18 16:54


Jeśli jesteś użytkownikiem wieczystym gminnego lub państwowego gruntu, od 2008 r. będziesz mógł zostać jego właścicielem, korzystając z ustawowej bonifikaty. Ale czy warto czekać do stycznia?

To zależy od wysokości obecnie stosowanych przez gminy i wojewodów upustów przy wykupie ziemi na własność. Przypomnijmy, że już teraz każdy użytkownik wieczysty ma taką możliwość. Sęk w tym, że o zastosowaniu bonifikaty oraz o jej wysokości i ewentualnym rozłożeniu na raty decydują samodzielnie samorządy (rada gminy i powiatu lub sejmik wojewódzki) oraz skarb państwa (wojewoda).

Na korzystniejsze bonifikaty nie mają co liczyć np. w Zielonej Górze, gdzie upust wynosi aż 93 proc. Dzięki temu użytkownicy płacą tu najczęściej od ok. 300 do 2 tys. zł. Do tego dochodzą jeszcze koszty wyceny gruntu (ok. 450 zł) i koszt odpisu z księgi wieczystej (kilkadziesiąt złotych).

Z kolei władze stolicy obniżają cenę wykupu o minimum 60 proc., a ci, którzy kilkadziesiąt lat użytkują nieruchomość, zyskują nawet 35 proc. dodatkowej bonifikaty.

Upusty sięgające 90-proc. są także m.in. we Wrocławiu, w Krakowie, Olsztynie i Kielcach.

Ale już np. w Częstochowie rada miasta nie przyznała dotąd żadnych zniżek. Użytkownicy wieczyści mogą jedynie starać się o rozłożenie należności na raty, co też ma znaczenie, bo koszt przekształcenia w prawo własności może wynieść nawet kilka tysięcy złotych. Po odpowiednim umotywowaniu wniosku o spłatę na raty - np. sytuacją materialną uniemożliwiającą jednorazowe wyłożenie większej gotówki - nasza należność może zostać rozłożona na góra dziesięć lat.

Jeszcze gorzej mają użytkownicy wieczyści gruntów w Katowicach i Gliwicach, gdzie bonifikaty udzielane są indywidualnie. W tym drugim mieście ich otrzymanie jest obwarowane kilkoma warunkami. Osoba ubiegająca się o bonifikatę np. nie może być właścicielem ani wieczystym użytkownikiem innej nieruchomości w kraju.

Ile za własność od stycznia

Prezydent właśnie podpisał nowelizację ustawy „o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności”, która zagwarantuje od 2008 r. minimum 50-proc. bonifikatę wszystkim użytkownikom wieczystym gruntów przeznaczonych na cele mieszkaniowe z co najmniej 17-letnim stażem (użytkownikami stali się przed 5 grudnia 1990 r.). Przysługuje więc ona właścicielom domów i mieszkań (wykupionych od gminy czy skarbu państwa) oraz - warunkowo - spółdzielniom mieszkaniowym i firmom mającym mieszkania.

Aż 90-proc. upust dostaną zaś ci, których dochód miesięczny w przeliczeniu na członka rodziny nie przekroczy przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej („za ostatnie półrocze roku poprzedzającego rok, w którym wystąpią z żądaniem przekształcenia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości w prawo własności”). Dziś byłoby to ok. 2,5 tys. zł brutto.

Uwaga! Jeśli spełniasz warunki obu bonifikat, zawsze należy ci się ta wyższa. Nie ma znaczenia, czy o własność występuje pierwszy użytkownik, czy np. jego spadkobierca lub ten, kto po prostu odkupił daną nieruchomość (prawo użytkowania wieczystego podobnie jak własność jest zbywalne).

W budynkach wielorodzinnych zgoda wszystkich

Wcześniej wspomnieliśmy, że o własność mogą wystąpić ci, którzy wykupili mieszkania od gminy czy skarbu państwa. A jeśli w budynku nie wszystkie mieszkania są wykupione? Ustawa nie blokuje przekształceń. Jednak zawsze na taką operację muszą zgodzić się wszyscy bez wyjątku właściciele wykupionych mieszkań. Oczywiście gmina czy skarb państwa nie muszą dawać na to zgody, bo są właścicielami gruntu, a nie jego użytkownikami.

A gdyby któryś z właścicieli odmówił? Właściciele mający w sumie co najmniej połowę udziałów w danym budynku mogą zażądać sądowego rozstrzygnięcia sporu. Zgodnie z art. 199 kodeksu cywilnego, do którego odsyła ustawa, sąd musi wziąć pod uwagę "cel zamierzonej czynności oraz interesy wszystkich współwłaścicieli".

Raty nawet na 20 lat

Obecna ustawa odsyła w kwestii odpłatności do innej - "o gospodarce nieruchomościami". Na jej podstawie radni bądź wojewoda mogą udzielać bonifikat, czyli dowolnie zmniejszać wartość opłaty, a także rozłożyć spłatę nawet na dziesięć lat. Innymi słowy, np. gmina może, ale nie musi być tak wspaniałomyślna. Ponadto np. w Olsztynie udzielenie wysokiej, 90-proc. bonifikaty uzależnione jest od zapłacenia całej opłaty za własność gruntu.

Wchodząca w życie w styczniu nowelizacja zobowiąże do rozłożenia spłaty na raty - od minimum 10 do nawet 20 lat! Musisz tylko o to wystąpić. Od twojej sytuacji materialnej będzie zależała decyzja urzędników o długości okresu spłaty.

Oczywiście wiąże się to z koniecznością zabezpieczenia wierzytelności skarbu państwa czy samorządu. W tym celu na nieruchomości nowego właściciela ustanawiana jest hipoteka, która obciąża ją tak długo, jak długo trwa spłata zobowiązań.

Uwaga! Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, abyś wcześniej spłacił ten dług. Nowela ci to umożliwi.

Pamiętaj, że niespłacona część będzie waloryzowana na podstawie stopy redyskonta weksli stosowanej przez NBP (obecnie jest to 5 proc. w skali roku). Radni, sejmik bądź wojewoda - w zależności od tego, kto jest właścicielem gruntu - mogą się jednak zgodzić na niższe oprocentowanie.

Uwaga! Za własność nie zapłacą ani złotówki ci, którym oddano nieruchomość w użytkowanie wieczyste w związku z wywłaszczeniem bądź przejęciem jej przez państwo, oraz dawni właściciele tzw. gruntów warszawskich, którzy uzyskali użytkowanie wieczyste na podstawie dekretu Bieruta z 1945 r. W obu przypadkach nie ma obecnie znaczenia, jakie grunt ma przeznaczenie, a więc może to być działka wykorzystywana na cele gospodarcze.

Formalności bez zmian

By zostać właścicielem gruntu, którego jest się użytkownikiem, trzeba złożyć w starostwie (w przypadku gruntów skarbu państwa i samorządu powiatowego) lub w urzędzie gminnym (gdy nieruchomość jest własnością gminy) wniosek wraz z dokumentem potwierdzającym prawo użytkowania wieczystego, czyli aktualnym odpisem z księgi wieczystej nieruchomości (przez trzy miesiące od daty wystawienia).

Z wnioskiem jest pewien kłopot, gdyż ustawa nie precyzuje, co powinno się w nim znaleźć. Prawdopodobnie nie we wszystkich urzędach są gotowe formularze. A na pewno nie ma jeszcze takich druków, które uwzględniałyby zmiany przepisów dotyczące bonifikat. Ale spokojnie! Jest jeszcze dużo czasu na przygotowanie się do tej operacji, bo ze stosownym wnioskiem będziesz mógł wystąpić najwcześniej w styczniu. Tymczasem, jeśli nie zamierzasz czekać z wykupem ziemi tak długo, skorzystaj z naszej ściągi.

W lewym górnym rogu wpisz imię i nazwisko, a poniżej swój adres do korespondencji i numer telefonu.

W prawym górnym rogu - nazwę miejscowości i datę wypełnienia wniosku, a niżej - adresata wniosku (np. urząd miasta, nazwę wydziału, jego adres - ulicę, kod i nazwę miasta).

Pośrodku napisz: WNIOSEK, a niżej - o przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości gruntowej.

Przykładowa treść wniosku: "Proszę o przekształcenie w trybie ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (DzU z 2005 r. nr 175, poz. 1459 - jednolity tekst), prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości gruntowej położonej w................. przy ul.................. oznaczonej w ewidencji gruntów jako działka nr................., dla której Sąd Rejonowy w................. Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą KW nr.................

Proszę o zastosowanie bonifikaty w wysokości....... % ustalonej uchwałą nr................. np. Rady Miasta................. z dnia................. w sprawie ustalenia wysokości bonifikaty od opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, od opłaty za przekształcenie prawa w prawo własności przedmiotowej nieruchomości gruntowej.

Nieruchomość jest wykorzystywana na cele mieszkaniowe (przeznaczona pod zabudowę mieszkaniową)".

Podpisz wniosek (także twój małżonek lub małżonka w przypadku użytkowania wieczystego na prawach wspólności ustawowej łącznej).

Uwaga! Jeśli jest kilku współużytkowników gruntu, wniosek muszą złożyć wszyscy jednocześnie.

Własność tylko kwestią czasu

Państwo i samorządy nie mogą odmówić przeniesienia własności. Przekształcenie nastąpi w momencie wydania decyzji przez - w zależności od tego, kto jest właścicielem gruntu - starostę lub wójta, burmistrza, prezydenta miasta lub zarząd powiatu albo zarząd województwa.

Niestety, na taką decyzję trzeba czekać kilka miesięcy. Np. w Kielcach załatwienie procedury trwa około pół roku. I nie da się jej przyśpieszyć. A to dlatego, że nieruchomość musi zostać wyceniona, wycenie podlega też wartość wieczystego użytkowania. Gmina zbiera więc grupę kilkudziesięciu wniosków, a wtedy ogłasza przetarg na usługę na wykonanie wyceny przez rzeczoznawcę.

Niewykluczone, że od stycznia wiele wniosków będzie załatwianych dużo szybciej. Nie będzie bowiem wymagana wycena gruntu, jeśli w ciągu ostatnich dwóch lat była ona robiona na użytek aktualizacji opłaty rocznej. Urzędnicy uwzględnią wartość gruntu np. sprzed roku nawet wówczas, gdyby od tego czasu znacznie wzrosła.

Na koniec pamiętaj o tym, by decyzję o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność zanieść do sądu prowadzącego rejestr ksiąg wieczystych dla naszej nieruchomości. Chodzi o przypieczętowanie przeniesienia własności wpisaniem do księgi nazwiska nowego właściciela.

Uwaga! Decyzja nie może naruszać praw osób trzecich. Oznacza to, że przekształcenie nie dojdzie do skutku, jeśli o odzyskanie gruntu ubiega się dawny właściciel i w tej sprawie toczy się postępowanie administracyjne.



Historia przekształceń

Nowela autorstwa PiS jest kolejną, piątą już próbą rozruszania operacji przekształceń. Zaczęto ją przed 11 laty, głównie z myślą o mieszkańcach tzw. ziem odzyskanych, czyli należących przed wojną do Niemiec. Politycy twierdzą, że tego wymaga ochrona użytkowników wieczystych przed roszczeniami byłych niemieckich właścicieli tych terenów. Przekazanie ziemi na własność obecnym użytkownikom miałoby rozwiązać ten problem.


W latach 1998-99 obowiązywały bardzo korzystne zasady odpłatności z tytułu przekształceń użytkowania wieczystego w prawo własności. Rekompensaty były czasem wręcz groszowe, ale uchylił je Trybunał Konstytucyjny, bo uznał, że krzywdzą samorządy. Mimo to z ustawy zdążyło skorzystać ponad 400 tys. użytkowników wieczystych.

Drugą ustawę w tej sprawie Sejm uchwalił w 2001 r. Jednak po jej nowelizacji w 2003 r. przepisy tak się pogmatwały, że nikt nie wiedział, według jakich zasad mają być dokonywane przekształcenia, a przede wszystkim, ile mają kosztować. Mimo niejasności blisko 13 tys. użytkowników, którzy wystąpili o prawo własności, dostało satysfakcjonującą ich decyzję urzędów. Z dotychczasowych możliwości wykupu ziemi nie skorzystało jeszcze prawdopodobnie około miliona użytkowników wieczystych (w 2005 r. było ich 1,4 mln) działek przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe oraz właścicieli domów i mieszkań.

Obecna ustawa "o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności", którą Sejm uchwalił 29 lipca 2005 r., zastąpiła tamte ustawy.



Relikt PRL?

Niektórzy politycy twierdzą, że instytucja prawa użytkowania wieczystego jest reliktem epoki socjalistycznej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że w III RP użytkowanie wieczyste przeszło głęboką ewolucję - jest prawem zbywalnym oraz dziedzicznym, można nim zabezpieczyć kredyt hipoteczny. I co równie ważne - przedłużyć na kolejne 99 lat.

http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1 ... 90780.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Niedziela, 21 Październik 2007, 20:09

Tanieją starsze mieszkania

mawi 2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-21 19:41

We wrześniu spadły ceny wywoławcze mieszkań na rynku wtórnym w największych aglomeracjach - informują w najnowszym raporcie serwis nieruchomościowy Oferty.net i firma Open Finance
Zanosiło się na to już od dwóch miesięcy, bo pośrednicy zaczęli mówić o spadku liczby zawieranych transakcji oraz wydłużającym się czasie sprzedaży mieszkań. Jednak oczekiwania finansowe sprzedających długo nie malały. - Na razie nie mają ochoty obniżać cen wywoławczych, bo przy obecnych cenach każda taka korekta to kwota, za którą można już kupić nowe auto. Pytanie, ile będą w stanie czekać. Bo kupców akceptujących proponowane ceny będzie coraz mniej - komentował sytuację na mieszkaniowym rynku wtórnym analityk Bankier.pl Michał Macierzyński.

Wygląda jednak na to, że korekta cen jest już faktem. Oferty.net i Open Finance twierdzą, że do największych spadków doszło w Gdańsku i Poznaniu, w których mieszkania oferowane były za ceny o 4,5 proc. niższe aniżeli w sierpniu. Także we Wrocławiu i w Łodzi średnie ceny, jakich oczekiwali sprzedający, były we wrześniu wyraźnie niższe od sierpniowych - odpowiednio o 3,8 i 3 proc. Na stabilnym poziomie utrzymały się ceny ofertowe w Krakowie i w Warszawie.

Zdaniem analityków korekta cen, głównie mieszkań o niższym standardzie w starych blokach, to efekt zastoju na rynku spowodowany zbyt wysokimi cenami. "Mieszkania po przejściowym okresie przystępności dla klientów średnio zarabiających ponownie stały się dobrem dostępnym dla osób o wyższych dochodach" - czytamy w raporcie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 98540.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 22 Październik 2007, 10:37

Planowany wzrost opłat związanych ze sprzedażą prawa użytkowania wieczystego

Po zbyciu nieruchomości suma podatków przewyższy cenę


Rada Ministrów zaakceptowała pomysł wprowadzenia 50-proc. opłaty od zbycia prawa użytkowania wieczystego
Przy sprzedaży nieruchomości suma wszystkich opłat i podatków może przekroczyć 100 proc. wartości transakcji
W konsekwencji zamiast zysku fiskusowi i innym urzędom trzeba będzie oddać wszystko i jeszcze dopłacić
ANALIZA

Rząd przyjął projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Zakłada on m.in. wprowadzenie 50-proc. opłaty od zbycia prawa użytkowania wieczystego. Opłata ma być naliczana od ceny sprzedaży. Ma ją ponosić sprzedawca na rzecz Agencji Nieruchomości Rolnych. Ten pomysł to kolejna dodatkowa opłata, jaka miałaby obowiązywać przy sprzedaży nieruchomości. W maju 2007 r. rząd przyjął inne rozwiązanie - wprowadzenie stałej 25-proc. renty planistycznej, która miałaby być pobierana, gdy w wyniku uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego albo jego zmiany wartość nieruchomości wzrośnie, a właściciel ją sprzeda (więcej w GP nr 104). Dziś maksymalna stawka opłaty planistycznej wynosi 30 proc. wzrostu wartości nieruchomości.

Jeśli ustawa o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego zostanie uchwalona, obciążenia podatkowe i quasi-podatkowe przy sprzedaży nieruchomości mogą osiągnąć niebotyczny pułap. Może się okazać, że podatnik, sprzedając nieruchomość, nie dość, że nie osiągnie żadnego zysku, to dodatkowo będzie musiał dopłacić fiskusowi. Ten czarny scenariusz jest konsekwencją zsumowania wszystkich możliwych opłat i podatków, jakie mogą wystąpić przy transakcjach zbywania nieruchomości. Chodzi tu m.in. o 25-proc. rentę planistyczną, 22-proc. VAT, 19-proc. PIT czy proponowaną 50-proc. opłatę od sprzedaży prawa użytkowania wieczystego. Dodatkowo w niektórych sytuacjach w grę może wchodzić CIT i podatek od czynności cywilnoprawnych. Przy tak wysokich opłatach jedynym pocieszeniem może być fakt, że jeśli koszty przewyższą przychód, nie będzie trzeba płacić podatku dochodowego.

Eksperci są przeciwni tego typu rozwiązaniom.

Niechlujstwo legislacyjne

Projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego ma usprawnić system obrotu ziemią rolniczą oraz zwiększyć kontrolę nad obrotem gruntami rolnymi.

- Projekt ustawy proponuje podwojenie wysokości obecnie obowiązującej opłaty z 25 do 50 proc. Uzasadnienie projektu stwierdza, że opłata ma ograniczyć proceder wyprzedaży nieruchomości będących w użytkowaniu wieczystym jednostek. Biorąc pod uwagę, że zbywca takiej nieruchomości będzie jednocześnie obciążony podatkiem dochodowym, proponowana wysokość opłaty zmierza nie tyle do ograniczenia, ile do całkowitego wyeliminowania obrotu tymi nieruchomościami. Nasuwa się refleksja, że projekt zmierza w rzeczywistości do manipulacji wolnym rynkiem - podkreślił Marcin Panek, doradca podatkowy w Kancelarii White & Case.

Dodał, że projekt jest niechlujnie skonstruowany, np. przewiduje naliczanie opłaty od ceny uzyskanej w wyniku sprzedaży (zamiast od wartości nieruchomości), co może skłaniać do celowego zaniżania ceny i prowadzić tym samym do powstawania nieoficjalnych rozliczeń czarnorynkowych.

Kolejne obciążenia

Agnieszka Stanisławska, starszy konsultant w HLB Frąckowiak i Wspólnicy, stwierdziła, że rząd szuka kolejnego sposobu na dofinansowanie Agencji Nieruchomości Rolnych, którym ma być nałożenie - na każdego sprzedającego prawo użytkowania wieczystego gruntu - dodatkowej opłaty.

- Ten quasi-podatek byłby jednym z kolejnych obciążeń towarzyszących sprzedaży prawa użytkowania wieczystego po podatku od czynności cywilnoprawnych lub VAT oraz ewentualnym podatku dochodowym (PIT, CIT) - argumentowała Agnieszka Stanisławska.

Jej zdaniem, jeżeli przepis w takim kształcie zostanie uchwalony, obrót prawem użytkowania wieczystego gruntu zmaleje, zmaleją też przychody uzyskiwane przez podatników z tego tytułu, tym samym spadną wpływy do budżetu z podatków (PCC, PIT/CIT, VAT).

- Część podatników będzie mogła unikać tego quasi-podatku: przekształcając - przed sprzedażą - prawo użytkowania wieczystego w prawo własności, lub - zamiast sprzedaży - oddając grunty w wieloletnie dzierżawy - radziła ekspert z HLB Frąckowiak i Wspólnicy.

Sporne koszty

Sprzedający ma prawo uwzględnić koszty w postaci udokumentowanych nakładów, które zwiększyły wartość rzeczy i praw majątkowych, poczynionych w czasie ich posiadania. Dotyczy to także nieruchomości. Trudno jednak jednoznacznie wskazać, czy nowa opłata, podobnie zresztą jak renta planistyczna, będzie opłatą pomniejszającą przychód.

Marek Bytof, doradca podatkowy w Kancelarii Taxways wskazał, że z formalnego punktu widzenia opłata nie jest podatkiem. Stąd też może niepokoić perspektywa kumulacji opłaty i podatku. Inna sprawa, że kosztem podatkowym są wszelkie wydatki poniesione w celu uzyskania przychodu, chyba że konkretny przepis stanowi inaczej.

- Przedstawiona propozycja wygląda co najmniej dziwnie. Jakoś nie przekonuje uzasadnienie, że chodzi o ograniczenie wyprzedaży mienia przez niektóre jednostki. Ten argument nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego swobodny obrót jest aż tak szkodliwy, że trzeba go ograniczyć? Z braku sensownej odpowiedzi trzeba uznać, że o co innego tutaj chodzi. O co - tego nie wiem - dodał Marek Bytof.

Sztuczne opłaty

Arkadiusz Michaliszyn, prawnik, partner CMS McKenna, przypuszcza, że podwyższenie opłaty z tytułu sprzedaży użytkowania wieczystego ziemi rolnej nie było podyktowane względami fiskalnymi.

- Przepisy zawierają definicję rolnika, tj. osoby mogącej swobodnie nabywać ziemię rolną. Teraz obrót tymi nieruchomościami będzie trudniejszy ze względu na podwyższenie stawki opodatkowania sprzedaży użytkowania wieczystego. Wykorzystano więc instrument fiskalny w celu pozafiskalnym - ochrony polskiej ziemi. Abstrahując od kłopotliwego pytania, czy ziemia jest ważniejsza od człowieka, praktyka taka jest zła, ponieważ podatki same w sobie są wystarczająco skomplikowane i nie ma potrzeby, aby ten stan sztucznie pogłębiać - podsumował Arkadiusz Michaliszyn.

POSTULUJEMY

Gdy projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw przedłożony przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi trafi pod obrady parlamentu, powinien zostać odrzucony.

Ewa Matyszewska

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Orzech » Poniedziałek, 22 Październik 2007, 12:22

Rynek nieruchomości w III kwartale 2007 roku

Sprzedaż:

Szczegółowe dane dotyczące największych miast:
http://biznes.onet.pl/0,1617800,wiadomosci.html

Domy i działki:
http://biznes.onet.pl/0,1617913,wiadomosci.html


Wynajem:

Sytuacja w największych polskich miastach:
http://biznes.onet.pl/0,1619961,wiadomosci.html

Szczegółowe dane dotyczące największych miast:
http://biznes.onet.pl/0,1619998,wiadomosci.html


Stancje:

Analiza sytuacji w największych polskich miastach:
http://biznes.onet.pl/0,1620037,wiadomosci.html

Awatar użytkownika
Orzech

 
Posty: 126325
Ostatnio zalogowany: 16-04-2014
Miejscowość: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Dodaj komentarzDodaj wiadomosc

Aby napisać odpowiedź zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Powróć do Gospodarka

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron facebook